Prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz złapał pijanego kierowcę, który zabił rowerzystę
Prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz złapał pijanego kierowcę, który zabił rowerzystę Fot. Michał Bedner / Agencja Gazeta

W niedzielę miał miejsce kolejny tragiczny wypadek, którego sprawcą był pijany kierowca. Tym razem upojony alkoholem miłośnik szybkiej jazdy zabił w miejscowości Boruja Kościelna (woj. wielkopolskie) rowerzystę, po czym próbował uciec. Ucieczka zakończyła się niepowodzeniem za sprawą jednego ze świadków. Był nim prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz, który zatrzymał i złapał sprawcę wypadku. – Facet był kompletnie pijany, a jako pasażer jechał z nim 18-letni syn. (…). Morderca był agresywny i musiałem go obezwładnić aż do przyjazdu Policji – napisał Tyszkiewicz.

REKLAMA
Przebieg wypadku oraz pościgu za pijanym kierowcą Wadim Tyszkiewicz opisał w poniedziałek na Facebooku, nie kryjąc, że widok śmierci młodego rowerzysty głęboko nim wstrząsnął.
Prezydent Nowej Soli (woj. lubuskie) wyjaśnił, że pijany kierowca wyprzedzał na łuku drogi kilka samochodów na raz, w tym auto prowadzone przez Tyszkiewicza, z trudem uciekając przed pojazdem nadjeżdżającym z naprzeciwka. Właśnie wtedy kierowany przez pijanego kierowcę golf wpadł na jadącego poboczem rowerzystę, który „jak z katapulty wyleciał w powietrze na kilka metrów w górę i runął martwy na ziemię”.
Wadim Tyszkiewicz

A ten bydlak w nowiuteńkim golfie zaczął uciekać. Kilka aut się zatrzymało i ludzie podbiegli do ofiary, ja zadzwoniłem pod 112 i ruszyłem w pogoń za zabójcą, którego zatrzymałem kilkaset metrów dalej. Facet był kompletnie pijany, a jako pasażer jechał z nim 18-letni syn. Sprawca wypadku wysiadł z auta na chwiejnych nogach zdziwiony, co ja od niego chcę. Nie pojmuję, jak 18-letni, w końcu już dorosły chłopak mógł pozwolić zasiąść pijanemu ojcu za kierownicą i na tak brawurową jazdę?

Morderca był agresywny i musiałem go obezwładnić aż do przyjazdu Policji. Wróciłem na miejsce wypadku i modliłem się, żeby młody chłopak przeżył. Niestety, kiedy zobaczyłem przerwanie reanimacji i czarny worek, wpadłem w histerię, z której nie mogę się otrząsnąć. W ułamku sekund młode życie uleciało przez pijanego bydlaka, który mam nadzieję, że co najmniej przez 12 lat będzie gnił w więzieniu. (…).

Do tej pory trzęsą się mi ręce i nogi mam jak z waty. Wydawało mi się, że jestem twardy i nie będę płakał. Myliłem się. Stało się. Niech ten mój wpis będzie przestrogą dla tych, którym zdarzyło się usiąść po jednym piwku do samochodu. Ułamki sekund mogą zabrać życie komuś niewinnemu i nam. Niech Pan Bóg weźmie pod opiekę tego niewinnego młodego rowerzystę, który jest już gdzieś w niebiosach. Pokój jego duszy. CZYTAJ WIĘCEJ


Policja poinformowała, że zabity rowerzysta miał 26 lat. Kierowca golfa był kompletnie pijany, miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.