
Coraz słabsza jest teza o wybuchach na pokładzie tupolewa. Kiedy Antoniemu Macierewiczowi i jego zwolennikom brakuje argumentów na jej poparcie zaczynają coraz ostrzej atakować prokuratorów prowadzących śledztwo. – Prokuratura Wojskowa sterowana jest ręcznie z gabinetu Donalda Tuska. To oczywiste – stwierdził w TVP INFO Joachim Brudziński. Jego słowa spotkały się z oburzeniem i kpiną.
Część polityków Prawa i Sprawiedliwości stara się za wszelką cenę utrzymać tezę o wybuchach w powietrzu, które doprowadziły do rozerwania prezydenckiego tupolewa na tysiące kawałków. Ale kolejne pomysły na podparcie tej tezy są systematycznie obalane przez prokuratorów, ekspertów współpracujących z zespołem Macieja Laska i naukowców badających katastrofę smoleńską.
Na drugą stronę frontu przeszedł nawet „Nasz Dziennik”, gazeta wydawana przez o. Tadeusza Rydzyka. We wtorek na jego łamach pojawił się kolejny artykuł, który jasno mówi, że Antoni Macierewicz się myli. Dlatego poza kolejnymi próbami znalezienia argumentów przemawiających za wybuchem, PiS próbuje zdyskredytować tych, którzy nie zgadzają się z Macierewiczem.
– Prokuratura Wojskowa sterowana jest ręcznie z gabinetu Donalda Tuska. To oczywiste – stwierdził w TVP INFO Joachim Brudziński, szef Komitetu Wykonawczego partii. Jego opinia spotkała się z krytyką – zarówno w poważnej, jak i mocno ironicznej formie.
Wcześniej w podobnym tonie wypowiadał się w „Bez autoryzacji” naTemat Andrzej Jaworski, poseł PiS z Gdańska, znany z działalności w Zespole ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski.
Jednak w imię krótkotrwałego interesu politycy PiS naruszają zaufanie do jednej z najważniejszych instytucji państwa.
