
Miesiąc temu opisywaliśmy sprawę chorej na alzheimera emerytki ze Świdnika, którą oskarżono o kradzież po tym, gdy usiłowała wynieść z lokalnego sklepu sałatkę wartą 2,99 zł. Jej sprawa w sądzie w końcu została umorzona, kobietę uznano za niepoczytalną. Konieczne procedury kosztowały jednak podatników ponad 400 zł – pisze w czwartek “Gazeta Wyborcza”. Było warto?
REKLAMA
O kuriozalnej sprawie urodzonej w w 1939 roku, chorej na serce i alzheimera kobiety, pisaliśmy pod koniec lutego: chodziło o rzekomą kradzież sałatki warzywnej wartej 2,99 zł ze sklepu "Stokrotka" w Świdniku. Obsługa wezwała wówczas policję, kobietę zatrzymano. Po postępowaniu wyjaśniającym funkcjonariusze wystąpili do sądu z wnioskiem o jej ukaranie.
– Moim zdaniem sprawa powinna zostać umorzona już na etapie postępowania wyjaśniającego z uwagi na niepoczytalność obwinionej. Wszyscy wiemy, jakie są przepisy, ale funkcjonariusze powinni wykazać się większą dozą zrozumienia – oceniał ten casus mecenas Dominik Rzepecki w rozmowie z naTemat.
Przypominał też o kosztach prowadzenia całej sprawy. Dziś okazuje się, że miał rację (choć ostatecznie podatnicy zapłacili mniej, niż szacował adwokat).
Ile kosztowało całe postępowanie? Czasu, jaki poświęcili na nie policjanci, sędzia i pracownicy sądu, nie wycenimy. Ale wiemy, że adwokat z urzędu dostanie 220 złotych i 40 gr, a psychiatra 189 złotych i 36 gr. Razem 410,76 zł. Koszty bierze na siebie skarb państwa. CZYTAJ WIĘCEJ
Jedyne, co może cieszyć, to że sprawa została umorzona. Zgodnie z informacjami “GW”, kobieta została uznana za niepoczytalną, państwo powinno więc opiekować się nią, a nie wzywać przed sąd. – Kradzież niezależnie od kwoty jest ścigana z urzędu. Policja musiała więc skierować do sądu wniosek o ukaranie tej pani, bo tylko sąd może ocenić, czy wiedziała, co robi – tłumaczyła się w rozmowie z “Wyborczą” Magdalena Szczepanowska, rzeczniczka policji w Świdniku.
Źródło: Wyborcza.pl

