
Choć Artur Czamarski nie jest nowym nazwiskiem w świecie mody, debiutuje w nowej roli – projektanta. Właśnie zaprezentował elegancką i minimalistyczną kolekcję wiosna-lato 2014, którą zatytułował po prostu „Czamarski”. – Jest to kolekcja klasyczna, koktajlowo-wieczorowa, ale też nie chciałem, żeby była przesadnie sztywna. Nigdy nie chciałem zamykać się w projektowaniu tylko na czerwony dywan, ponieważ ważna jest dla mnie użyteczność i to, że w moich strojach kobieta może pójść też do biura – mówi w rozmowie z naTemat projektant.
REKLAMA
Artur Czamarski swoją pracę w branży rozpoczął od stylizowania. Przez kilka lat pracował dla telewizji TVN, kreował również wizerunek osób ze świata show-biznesu.
– Zawsze chciałem stworzyć kolekcję sygnowaną własnym nazwiskiem. Pracując jako stylista, tworzyłem pojedyncze egzemplarze dla poszczególnych osób – mówi Czamarski, który w swoich projektach stawia na wysoką jakość tkanin, proste kroje i stonowanie w kolorystyce. Dominują jedwabie, wiskozy oraz wełny, pojawiają się też naturalne skóry oraz delikatne żorżety. Słowo klucz to dla niego „użyteczność”, młodemu projektantowi zależy, żeby były to ubrania do noszenia przez cały dzień, które sprawdzą się niezależnie od sytuacji. Z drugiej strony nie ma to być moda masowa, każdy projekt dostępny będzie tylko w kilku egzemplarzach.
– Chciałem stworzyć rzeczy ponadczasowe o prostej formie. Asymetryczne cięcia są wyrazem tego, że moda idzie dzisiaj w stronę nowoczesności. Jest w niej coraz więcej minimalizmu. Prostotę kolekcji dopełnia neutralna kolorystyka: odcienie szarości, biel i moja ulubiona czerń – dodaje projektant, który 9 kwietnia uruchomił także swoją stronę i sklep internetowy. Aktualnie pracuje nad otwarciem butiku w Warszawie.
Rozmowa z Arturem Czamarskim
Jak zaczęła się Twoja przygoda ze światem mody?
Wszystko zaczęło się jeszcze w dzieciństwie, chociaż wtedy nie do końca sobie to uświadamiałem. Ponieważ moja ciocia i babcia szyły, w domu znaleźć można było mnóstwo magazynów Burda. Jako dziecko przeglądałem więc wykroje i propozycje strojów, ale nie miałem pojęcia, że sam będę chciał się tym zajmować. Na poważniej temat stylizowania i projektowania mody pojawił się w liceum. Zacząłem od szkoły stylizacji, żeby przekonać się, czy moda jest naprawdę tym, co chcę robić. Bałem się startować na ASP głównie z powodu teczki z rysunkami, ale w trakcie studiów w krakowskiej szkole stylizacji okazało się, że całkiem dobrze mi ten rysunek wychodzi. Uzyskałem dyplom z wyróżnieniem i rozpocząłem współpracę z magazynami i telewizją. Na dłużej związałem się z TVN-em, pracując przy takich produkacjach jak „Taniec z gwiazdami” czy „X Factor”. Przez cały czas rysowałem też i projktowałem pojedyncze egzemplarze ubrań dla osób, które ubierałem. A dzisiaj prezentuję swoją pierwszą kolekcję i muszę przyznać, że jest to dla mnie bardzo ważne wydarzenie.
Na czym polega sztuka bycia stylistą, ubierania kogoś innego?
Obecnie każdy chce być albo określa siebie stylistą lub wizażystą, zawody te stały się bardzo popularne. To praca, choć może zabrzmi to banalnie, którą trzeba po prostu czuć i lubić. Ja jestem jej kompletnie oddany, moją energię pochłania każdy najmniejszy detal stylizacji. Moje klientki się śmieją, że nie byłbym w stanie ich oszukać i powiedzieć, że wyglądają dobrze, gdy tak nie jest, ponieważ bardzo emocjonalnie podchodzę do pracy stylisty. Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik.
Wydaje mi się też, że mimo wszystko jest to ciężki zawód. Zwłaszcza podczas pracy przy dużych produkcjach trzeba się liczyć z brakiem akceptacji swojej wizji. Nie wszystkim podoba się to samo, dlatego ten zawód wymaga też trochę umiejętności psychologicznych, żeby umieć przekonać do swoich pomysłów. W zawodzie stylisty najbardziej cieszy zaufanie, którym obdarzały mnie osoby, z którymi pracowałem. To, że ktoś od początku do końca zgadzał się na moją stylizację. A potem zawsze pojawia się stres, jak taka stylizacja osoby publicznej zostanie opisana przez media. Choć ja akurat nie jestem z tych, którzy od razu szukają w internecie, jak stylizacja została oceniona. Z czasem nabrałem pewności, że to, co robię, robię dobrze. Nie tylko ja dostaję od osoby, z którą pracuję kredyt zaufania, ale także daję coś od siebie – gwarancję, że stylizacja będzie się broniła i wyglądała dobrze.
Skąd więc pomysł na projektowanie?
Styliści i wizażyści to trochę niedoceniane zawody. Stylista pracuje na wizerunek danej osoby. W tym celu wypożycza kreacje od projektantów i zwykle potem pojawiają się pytania, o metkę ubrań, które znana osoba ma na sobie, a nie o to, kto dla niej te ubrania wybrał. A ja chciałem bardziej pracować na swoje nazwisko, ale do tworzenia ubrań musiałem dojrzeć emocjonalnie. Ale nie chcę rezygnować z bycia stylistą. Wiem, że moda to ciężki kawałek chleba, dlatego nie zakładam, że od teraz wszystko przyjdzie mi łatwo. Raczej będę cegła po cegle budował markę. Chciałbym, żeby w przyszłości miała ona swoje ambasadorki, wyjątkowe kobiety, które czegoś dokonały i uosabiają klasę i styl.
Teraz do stylizacji wykorzystasz ubrania ze swoich kolekcji?
Póki co stylizowałem kampanię własnej kolekcji i muszę przyznać, że wahałem się, czy uda mi się być obiektywnym, gdy przyjdzie mi pracować z własnymi „produktami”, ale ponieważ to pierwsza autorska kolekcja, w dodatku nazwana moim nazwiskiem, postanowiłem pracować przy niej od początku do końca sam.
