
Każdy widział już pewnie mnóstwo współczesnych domów, do których zbudowania wykorzystuje się odzyskane materiały. Dawniej, był to rodzaj hipisowskiej partyzantki, stąd wiele tego typu budynków wyglądało... no cóż, hipisowsko.
REKLAMA
Ten dom nie jest oczywiście w całości zbudowany z materiałów z recyclingu. Architekci zdecydowali się po prostu na wykorzystanie lokalnego, odzyskanego drewna. To rozwiązanie jednocześnie tanie i ekologiczne, w niektórych miejscach na świecie uważane już niemal za standard. Słusznie! Drewno to materiał, który z wiekiem tylko szlachetnieje.
Dom został zaprojektowany przez australijskie studio Wolveridge Architects dla rodziny, która zdecydowała się przeprowadzić z Melbourne do spokojnego Port Phillip Bay. Wybrana przez nich działka była pochyła. Architekci mogli wyrównać teren, ale zdecydowali nie ingerować aż tak bardzo w otoczenie domu i zbudowali go na specjalnym szkielecie, zamiast kombinować z fundamentem i rozjeżdżać teren buldożerami.
Klientom marzył się dom, zbudowany z naturalnych materiałów, z mnóstwem światła i przestrzeni dla dzieci. Chcieli móc otworzyć go na ogród i w słoneczne dni korzystać z zewnętrznej jadalni. Okna w kuchni rozsuwają się więc i otwierają dom na taras i ogród. Domowe korytarze są tak przestronne, że dzieciaki mogą praktycznie jeździć w domu na rowerach. Udało się także przystosować dla nich sporą część pochyłej działki.
Przez cały dzień, naturalne światło oświetla wszystkie pokoje, jego źródłem są duże okna i sufitowe świetliki. Architekci, żeby zapewnić właścicielom trochę prywatności na ich działce, zamiast budować mur, czy ogrodzenie, wykorzystali betonowe bloki, które jednocześnie dzielą przestrzeń i spełniają funkcję ozdobną, przypominając nowoczesne rzeźby. Czarne, ażurowe panele dzielą przestrzeń i spełniają funkcje żaluzji. To bardzo udany projekt. Jeden z resztą z wielu, które wyszły ze studia Wolveridge Architects.
Warto zapoznać się z ich portfolio. Dom sfotografował dla architektów Derek Swalwell.
