
Podobno restauracji w Nowym Jorku jest tak wiele, że wystarczy, by każdego wieczoru przez 54 lata jeść kolację w innej. Zwykle, tego typu „fakty” mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, ale w tym wypadku to bardzo możliwe. Tutaj małe i większe kawiarnie, bary i restauracje znajdują się praktycznie na każdej ulicy. W bramach, w piwnicach, w wystawnych lokalach, przydrożnych budkach i okienkach, gdzie sprzedawane są świeże pączki lub cronuty (połączenie croissanta i pączka).
REKLAMA
Ponieważ Nowy Jork to miasto wyjątkowo wielokulturowe może okazać się, że na jednej ulicy zjemy klasyczne, wietnamskie pho, hinduskie samosy i polskie „piergois” z kapustą i grzybami. Nie jestem niestety autorytetem, jeżeli chodzi o najciekawsze nowojorskie restauracje i miejsca warte odwiedzenia. To miasto zmienia się tak dynamicznie, że co rusz powstaje coś nowego. Na szczęście rękę na pulsie trzymają tutejsi dziennikarze, tworząc ciekawe listy i przewodniki.
Burgery, pączki i japoński rosół
Amerykańskie „must eat” w Nowym Jorku? Ramen, burger i pączek. To trzy pozycje popularne tak bardzo, jak drożdżówki z serem w Warszawie. Oczywiście rankingów najlepszych burgerowni jest mnóstwo. Ja polecam serię zabawnych przewodników wydanych przez All-You-Can-Eat-Press. Za osiem dolarów dostaniemy mapkę z zaznaczonymi nań najlepszymi punktami. Do każdego miejsca dołączony jest opis, który pomoże się zdecydować.
Amerykańska chińszczyzna w Chinatown
Przy najbliższej okazji, w pierwszej kolejności wybiorę się do Chinatown. Może to niecodzienny wybór, ale jestem ogromną fanką chińskich pierożków, które w Stanach Zjednoczonych są podobno nawet lepsze od chińskich oryginałów. Kuchnia chińsko-amerykańska to coś zupełnie innego, niż znane w Polsce tanie jadłodajnie, w których zawsze czuć zapach octu i smażenia.
Najczęściej są to też dość tanie miejsca, jednak ich właściciele wiedzą, że muszą zadbać o odpowiednią oprawę i jakość, bo w Nowym Jorku konkurencja jest bezlitosna. Nie trafimy tutaj na pięknie zaprojektowane knajpki, których szefowie kuchni samodzielnie zrywają stokrotki do sałatek. Będzie za to autentycznie i na pewno ciekawie. Dobry przewodnik po China Town zrobili dziennikarze z ''Time Out''.
Anthony Bourdain, świeże ostrygi i orgazm Meg Ryan
Mój ulubiony szef kuchni podzielił się z ''The Guardian'' swoimi nowojorskimi rekomendacjami. Jedną z polecanych restauracji jest Oyster Bar, restauracja która podaje podobno najświeższe w mieście owoce morza. Tony nie rzuca słów na wiatr i jego podniebienie naprawdę należy do tych szczególnie wybrednych, także raczej nie ma szans, że wyjdziemy stąd zawiedzeni. Bar znajduje się w podziemiach Grand Central Terminal, ma piękne, ceglane sklepienia i kameralną, niezobowiązującą i od wielu lat nieśmiertelną atmosferę.
Anthony opowiada także o osławionym bistro Katz's, w którym nakręcono pamiętną scenę "erotyczną" z Meg Ryan w klasycznym już filmie „Kiedy Harry poznał Sally”.
Anthony o tym miejscu wyraża się tak:
Nowojorskie snoby będą za pewne wypominać, że Katz's to bistro, o którym wspomni każdy leniwy dziennikarz i krytyk kulinarny spoza miasta, który ma do napisania artykuł o „prawdziwym Nowym Jorku” (…) Jest jednak powód, dla którego np. Marco Pierre White [najmłodszy szef kuchni w historii, który dostał trzy gwiazdki Michelina - red.] uwielbia to miejsce. Podają tutaj cholernie dobre pastrami. I kropka.
Kawa przewrotnie
Na kawę warto zajrzeć do kawiarni D'espresso Cafe. Nie ze względu na dobrą kawę, o którą w mieście nietrudno, tylko z uwagi na intrygujące wnętrze. Studio Nema Workshop zaprojektowało tę przestrzeń w sposób dosłownie – przewrotny. Drewniana podłoga w jodełkę została ułożona na ścianie, a półki z książkami... na podłodze. Kawiarnia mieści się przy Madison Avenue. Efekt jest przedziwny, odważny i hipnotyzujący. Tym wnętrzem zresztą D'espresso zrobiło sobie ogólnoświatowy PR. Pierwsze artykuły o nich czytałam już w 2010 roku. I chyba wciąż idzie im bardzo dobrze, bo opinie klientów są w przeważającej większości pozytywne.
Macie swoje ulubione miejsca w Nowym Jorku? Podzielcie się nimi ze mną i czytelnikami w komentarzach.
Z Warszawy do Nowego Jorku polecimy, na przykład we wrześniu, już za 1800 zł.
