
Sportowiec w świecie polityki? Justyna Kowalczyk w swoim cotygodniowym felietonie na łamach „Przeglądu Sportowego” postanowiła zmierzyć się z tym częstym ostatnio zjawiskiem. Mistrzyni olimpijska dokonała szybkiego przeglądu sportowców, którzy kandydują do Parlamentu Europejskiego. Przy okazji zapytała się, czy jest sens, aby o mandat w PE ubiegał się Tomasz Adamek.
REKLAMA
Justyna Kowalczyk na wstępie zaznacza, że wyczynowi sportowcy mają wszelkie predyspozycje do tego, by uprawiać politykę. Jednak zastanawia się nad tym. po co akurat Katarzynie Rogowiec, Otylii Jędrzejczak, czy Tomaszowi Adamkowi walka o miejsce w Parlamencie Europejskim. Uważa, że sportowcy mogą w inny sposób zbijać kapitał, który zebrali przez lata kariery.
Co do startu Adamka mistrzyni olimpijska w biegach narciarskich odnosi się dość sceptycznie. „Ja bym mu twarde politykowanie stanowczo odradzała. Tam już zbyt wytrawni gracze pociągają za sznurki. Łatwo stać się ich marionetką. Choć może się mylę. Obym się myliła i panu Tomkowi szczerze życzę, by i on w tej dżungli odnalazł swoje spełnienie.”
Choć pozytywnie wypowiada się o pozostałych wspomnianych sportsmenkach, to Kowalczyk i tak nie rozumie ich decyzji. Podkreśla, że żaden ze sportowców-polityków raczej nie spełni swoich obietnic, bo nie będą mieli na wiele spraw realnego wpływu. Dla niej samej wizja startów byłaby bardzo frustrująca dlatego zdradza, że odrzucała propozycje różnych partii o starcie nawet z pierwszego miejsca na liście.
Źródło: "Przegląd Sportowy"
