Takie sceny zastali dziennikarze po nocnej strzelaninie pod Słowiańskiem na wschodzie Ukrainy.
Takie sceny zastali dziennikarze po nocnej strzelaninie pod Słowiańskiem na wschodzie Ukrainy. Fot. twitter.com/GrahamWP_UK

Z pierwszych doniesień o nocnych wydarzeniach pod Słowiańskiem wynikało, że w ostrej strzelaninie zginęło pięć osób, zarówno prorosyjskich separatystów, jak i atakujących ich aktywistów ukraińskich. W niedzielne południe napływają jednak różne wersje dotyczące starcia i bilansu ofiar, a wiele wskazuje na to, iż mogło być ono prowokacją, która uwiarygadnia konieczność pojawienia się na wschodzie Ukrainy rosyjskiej "misji pokojowej".

REKLAMA
Pięć osób – trzech prorosyjskich separatystów i dwie osoby, które zaatakowały punkt kontrolny separatystów – zginęło w strzelaninie w pobliżu kontrolowanego przez prorosyjskich separatystów Słowiańsku w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy – podała w niedzielę rano agencja Reutera.
Gra pozorów?
Kilka godzin później pojawił się jednak inne informacje, z których wynikało, iż śmiertelnie ranna została tylko jedna osoba. O tym informowało ukraińskie MSW. Rosyjskie media podały tymczasem, że w strzelaninie zginęło od dwóch do pięciu osób. Dziennikarze sympatyzujący z separatystami sporo uwagi poświęcają jednak głównie broni rzekomo znalezionej w autach, którymi nadjechała grupa atakująca prorosyjskich działaczy.
Co ciekawe, na fotografiach broń tam nie ma widocznych śladów, które mogłyby wskazywać, iż została znaleziona w doszczętnie spalonych samochodach, przy których zginąć mieli napastnicy. Wydarzenia z minionej nocy i te dowody skłoniły jednak nowe, samozwańcze władze Słowiańska do tego, by w niedzielne południe wezwać Rosję do wysłania w ich region "misji pokojowej".
W ich ocenie, Słowiańsk jest bowiem celem "oblężenia", za którym stoją aktywiści skrajnego Prawego Sektora i "tylko Rosja może ochronić teraz ludność cywilną". Separatyści podkreślili również, iż nocna strzelanina sprawiła, że nie obowiązuje już zgoda zawarta między Ukrainą i Rosją pod auspicjami UE i USA w miniony czwartek w Genewie.
Inne państwo...
W sobotę szef ukraińskiego MSZ Andrij Deszczyca odbył spotkanie z szefem misji OBWE Ertogrulem Apakanem, który ogłosił, że wyśle przedstawiciela OBWE do wschodnich regionów kraju. Według przedstawicieli OBWE działający w Doniecku prorosyjscy aktywiści nie wykazują "politycznej woli" wycofania się.
Słowiańsk, 120-tysięczne miasto na wschodzie Ukrainy, jest całkowicie opanowane przez separatystów. – Działamy dalej tak, jak zwykle. Jest z nami w środku duchowny prawosławny i dziś wieczór będziemy świętować Wielkanoc - powiedział agencji AFP jeden z aktywistów.
Wydarzenia w Bilbasiwce niedaleko Słowiańska to pierwszy od czwartku śmiertelny atak na Ukrainie. W czwartek w Mariupolu w starciu z siłami wojskowymi zginęło trzech prorosyjskich separatystów.

Współpraca: Jakub Noch