
Mało kto nie miał problemów z kurierem. A to za wcześnie przyjechał, a to nie pojawił się wcale. Jak już dotarł, to chciał, żebyśmy to my do niego zeszli, bo nie chce mu się wjeżdżać kilka pięter. A że za to zapłaciliśmy? To już dla niego sprawa drugorzędna.
Nie można oczywiście wrzucać wszystkich do jednego worka, ale skargi na kurierów są naprawdę powszechne. Dlatego przygotowaliśmy krótką listę ich "grzechów".
Chcesz otrzymać lub wysłać przesyłkę o konkretnej porze? Nie zawsze ci się to uda. Wszystko to zależy od pana, który ma ją odebrać/dostarczyć. To on ustala sobie harmonogram dnia i decyduje o tym, czy akurat wybiła godzina na to by dostarczyć ci twoją paczkę. – Raz kurier zadzwonił, czy byłoby ok, gdyby przyjechał o późniejszej godzinie. Zgodziłem się. Tymczasem w ciągu dnia zmienił zdanie, przyjechał pod mój dom o 10.00 rano. Akurat byłem w wtedy w pracy, więc usłyszałem, że niestety, ale przyjedzie innym razem – opowiada Michał.
Z kolei Asia opowiedziała nam o tym, jak kurierzy zbyt wcześnie przyjeżdżają po odbiór paczek. – Dzwonię i mówię, żeby kurier był o 14.00, a ten zjawia się o 13.00 i domaga się, abym szybciej wypełniła dla niego druczki. Bywają przy tym dosyć bezczelni. A kiedy pytam się, czemu nie przyjechali wcześniej to się lekko oburzają – opowiada.
To i tak nic w porównaniu z pewnym kurierem, który kiedyś przyjechał do mnie za wcześnie. Nie chciało mu się wracać z towarem. Grzecznie zapytał, czy nie byłoby dobrze, gdyby sam sobie podpisał pokwitowanie i ukrył dostawę w bezpiecznym, wskazanym przeze mnie miejscu.
– Raz zadzwonił taki jeden, że ma przesyłkę i żebym po nią wyszedł – zaczyna opowiadać Tomek. Nie uwierzycie, gdzie stał wtedy kurier? Kilka ulic dalej. Po prostu nie chciało mu się jechać "taki" kawał drogi. – Był lekko zdziwiony, kiedy powiedziałem mu, że nie ma opcji i że ma do mnie przyjechać. Ale przyjechał i nic później nie mówił – mówi nasz rozmówca.
Sandra regularnie u siebie w firmie otrzymuje telefony od kurierów, którzy stoją przed firmą. – Mówią, że śpieszy im się i nie będą wchodzili i wjeżdżali na górę. Skoro tak, to za co my płacimy? Żeby sobie wypoczywali w samochodach. Taka jest specyfika ich pracy, że mają dostarczyć do danego biura, czy domu przesyłkę, a nie żądać, że ktoś rzuci wszystko to co robi, bo im się nie chce wjeżdżać na górę – skarży się moja rozmówczyni.
Niektórym kurierom wydaje się, że coś dodatkowego im się należy za to, że dostarczyli paczkę. – Jeden chyba myślał, że jest kelnerem – opowiada Rafał. – Przywiózł malutką, leciutką paczuszkę. Przy podpisywaniu odbioru wypalił: „A co z napiwkiem?”. Może gdyby się jakoś szczególnie napracował, to by coś dostał. Tylko, że ten pan nic takiego nie zrobił. A zresztą jego praca polega na tym, że dostarcza przesyłki. Nie pracuje dla napiwku. Żeby tak zaraz każdy prosił o napiwek, jak np. kasjerzy w sklepie – dziwi się Rafał.
Zbyszka może i nie poprosili o napiwek, ale pomylili jego firmę z kawiarnią. – Przyjechał kurier, dostarczył to co miał dostarczyć i nagle zwrócił się do dziewczyny na recepcji, czy mógłby dostać od niej kawę. Zrozumiałbym jeszcze szklankę wody, ale on wyraźnie poprosił o kawę. Jak tłumaczył, potrzebował "kopa energetycznego". Zasłużył na innego – śmieje się z bezczelności kuriera Zbyszek.
Najgorszy jest kurier, który ma klienta głęboko gdzieś. Michał opowiada mi, że wielokrotnie zastawiają mu wjazd do firmy. – Wydaje im się, że są pojazdem uprzywilejowanym. Nie przychodzi im do głowy, że klienci nie mają jak wyjechać. Podobnie jest zresztą na mieście. Zamiast normalnie zaparkować tarasują całą jezdnię i wszyscy muszą czekać, aż pan dostawca dostarczy swój towar – skarży się.
Inna nasza rozmówczyni zwraca uwagę na komentarze, na które pozwalają sobie kurierzy. – Jak któryś tam raz z kolei przyjedzie ciężka paczka do danej osoby, to dostawca potrafi być złośliwy. Są pracownicy, do których regularnie przyjeżdżają duże paczki. Kiedy przychodzą do firmy to potrafią powiedzieć: „znowu muszę dla pana Iksińskiego nosić paczki, jakby pan Iksiński nie potrafił wybrać się do sklepu, kupić i sam sobie ponieść”. Czy to nie bezczelność? – zastanawia się Kasia.
Zdaniem Rafała, najgorzej jest gdy zwrócisz kurierowi uwagę na cokolwiek. Wtedy ten potrafi się odegrać. – Jeśli cię nie lubią to nie ma co liczyć na to, że dostaniesz paczkę wtedy kiedy chcesz. Masz mieć w poniedziałek rano, przyjedzie we wtorek wieczorem, bo w oba dni były korki. Znajdzie każdy powód, by się na tobie w złośliwy sposób odegrać. Doskonale wie, że za bardzo nie masz czasu, by się zemścić spędzając godziny na infolinii składając bezowocną skargę – mówi nam Rafał.
Na koniec powiemy parę słów o higienie. Rozumiemy, że bycie kurierem jest pracą fizyczną. W końcu paczki trzeba nosić, jeździć samochodem itd. Jednak o pewne rzeczy trzeba zadbać. – Codziennie noszą te same ubrania. I nie chodzi mi o to, że ich strój służbowy wygląda tak samo. Oni po prostu nie piorą swoich ciuchów. Widziałam kuriera, który był u mnie w biurze dwa dni z rzędu i miał na sobie tę samą śmierdzącą koszulkę. Czasami ciężko jest wytrzymać w ich towarzystwie – opowiada nam Sandra.
Nie jest jedyna. Inni moi rozmówcy na pierwsze pytanie o kurierów wskazują właśnie problemy z higieny osobistą. O ile większość z wyrozumiałością (a nawet podziwem) patrzy na kurierów rowerowych, to już dostawca paczek jeżdżący autem z pewnością ma więcej szans na to, aby zadbać o odpowiedni zapach. Niektórzy mówią wprost, że panowie kurierzy powinni zainwestować w antyperspiranty. – Rozumiem, żeby pod wieczór czuć przykre zapachy. Ale ci panowie już rano pachną dniem wczorajszym. Albo nie zmieniają i nie piorą ubrań, albo się nie myją. Mniejsza o przyczynę, bo o jedno i drugie powinni zadbać, bo czasem wytrzymać się nie da – skarży się Michał.
Oczywiście dodam, że każdy nasz rozmówca dodał, że nie każdy kurier jest zły. Kasia mówiła, że często potrafią być uprzejmi, a nawet przynosić cukierki. Rafał mówi, że zdarza mu się z nimi pożartować. Niemniej jednak to nie oznacza, że niektórzy kurierzy zapominają o swoich obowiązkach i dobrze, by wiedzieli o tym, co nas wkurza.
