Same kosmetyki naturalne nie uchronią nas przed substancjami chemicznymi. Ale mogą być dobrym pretekstem do zmiany codziennych nawyków i ograniczenie sztuczności w naszym otoczeniu
Same kosmetyki naturalne nie uchronią nas przed substancjami chemicznymi. Ale mogą być dobrym pretekstem do zmiany codziennych nawyków i ograniczenie sztuczności w naszym otoczeniu Fot. Shutterstock

Do prania używam proszków, które nie zawierają fosforanów. Staram się nosić ubrania z jak największą zawartością naturalnych włókien. Do pracy jeżdżę tramwajem. Raz na dwa miesiące robię porządek w szafie i rozdaję ubrania i kosmetyki, których już nie używam. A z tych ostatnich wybieram tylko te z najkrótszą listą składników. Ale nigdy bym o sobie nie powiedziała, że jestem ekolożką! Po prostu dokonuję codziennych wyborów, które dla mnie i dla moich najbliższych wydają mi się najlepsze.

REKLAMA
Te refleksje naszły mnie wczoraj, a pretekstem był Dzień Ziemi. To, co ja robię na co dzień robi też większość moich koleżanek i kolegów i nie ma w tym nic niezwykłego. Ale gdybym zapytała, czym myją podłogę, naczynia czy okna, mało kto odpowie, że mieszanką octu z sodą oczyszczoną. Znacznie łatwiej jest kupić detergent na literę A czy D. I podobnie jest z kosmetykami.
Eko-nomenklatura
Z ekologicznymi i naturalnymi kosmetykami znamy się już dobrych kilka lat. Zwiedzałam nawet trzy miejsca z nimi związane: okolice Stuttgartu, gdzie poznałam korzenie marki Dr Hauschka, Południe Francji, gdzie odkrywałam Sanoflore i Korsykę, na której L'Occitane en Provence demonstrowała swoje bajecznie piękne uprawy ziół i kwiatów. Wszystkie trzy miejsca wiązała jedna i ta sama sprawa: wspaniali, zakochani w ekologii ludzie i totalna miłość do natury. Tam wszystko, od jedzenia, przez lemoniadę, oliwę, po tusz do rzęs było naturalne.
Dowiedziałam się wówczas jaka jest różnica pomiędzy produktami bio, czyli organicznymi, ekologicznymi a naturalnymi.
Kosmetyki bio muszą spełniać podstawowy warunek: mieć certyfikat, który potwierdza, że są w 90-kilku a najlepiej w 100 proc. organiczne. Czyli, że ani kosmetyk, ani jego komponenty, ani ziemia, na której rosły rośliny (z których pochodzą komponenty), nie zawierają substancji pochodzenia chemicznego.
logo
Ten balsam do ciała Yves Rocher zawiera wanilię z upraw bio, którą potwierdza certyfikat Fot. Materiały prasowe
Wiąże się to z wyższą ceną upraw takich składników (bez nawozów trudniej wytępić szkodniki z hodowanych roślin, zioła i kwiaty wolniej rosną, itd.), kosztownymi opłatami za certyfikaty i summa summarum wysoką ceną docelowego produktu: organicznego kremu. Poznasz je po znaczkach, m.in. ECOCERT czy COSMEBIO. I tak naprawdę w Polsce jest ich cały czas niewiele (w sklepach ze zdrową żywnością i aptekach). Może dlatego, że cena jest zbyt wysoka, a może konsument, którego bio interesuje jest cały czas w mniejszości.
Kosmetyki ekologiczne zwykle łączą dwie rzeczy: naturalne składniki oraz działanie marki w imieniu lepszego środowiska naturalnego. Na przykład mają opakowania pochodzące z recyklingu lub wspierają którąś ze światowych akcji ekologicznych (najbardziej w takim działaniu wyróżniają się L'Occitane, The Body Shop oraz Yves Rocher, które wspierają lokalne społeczności, popierają sprawiedliwy handel, a ich opakowania da się w większości użyć ponownie lub są biodegradowalne).
logo
Pielęgnacja przeciw oznakom starzenia. Krem Immortelle Divine L'Occitane z ekstraktem z nieśmiertelnika Fot. Materiały prasowe
Kosmetyki naturalne, to chyba najliczniejsza grupa. Znak charakterystyczny: zawierają składniki pochodzenia naturalnego. Ale zdarza się też, że są niemal w 100 proc organiczne, tylko firma jest zbyt mała i ma zbyt niewielki dochód, żeby walczyć o drogie certyfikaty, które miałyby tę organiczność potwierdzić.
logo
Nasze dzieci będą dorastać w takim środowisku, jakie po sobie zostawimy. To banalne zdanie robi wrażenie dopiero, jak się ma własne dziecko Fot. Shutterstock
Komu potrzebna natura w kosmetykach?
Zauważyłam, podobnie jak marketingowcy producentów kosmetyków naturalnych, ekologicznych i organicznych, że zainteresowanie nimi wzrasta u konkretnej grupy osób. Chodzi oczywiście o młode matki lub przyszłe matki, które chcą przywitać dziecko w lepszym mniej toksycznym otoczeniu i uchronić je od sztuczności. Ale czy używanie produktów eko to rzeczywiście recepta na zdrowie?
Pielęgnacja naturalna różni się od tej znanej wszystkim z drogerii czy perfumerii. I podobnie jak ta tradycyjna, ma swoje mocne i słabsze strony. Wielu uważa ją za lepszą, bo mniej nasyconą chemią. Inni - krytykują jej zapach i sugerują brak działania. Ten ostatni argument można od razu obalić, bo w dzisiejszych czasach kosmetyki naturalne powstają w takich samych laboratoriach jak te tradycyjne. Każdy składnik zanim trafi do słoika z kremem czy szamponem musi przejść szereg badań. Gdyby nie działał - nikt by go nie użył.
logo
Krem ochronny z organicznym masłem shea L'Occitane Fot. Materiały prasowe
W produktach organicznych nie ma mowy o obecności: konserwantów, parabenów (pochodne ropy naftowej), siarczanów, sztucznych kolorantów, silikonów. Żeby tylko wymienić niektóre z nich. Są za to: naturalne olejki zapachowe, wody kwiatowe, ekstrakty z roślin. Plusy: brak chemii, która może być szkodliwa dla skóry. Minusy - specyficzny zapach olejków roślinnych, większa tendencja do alergizowania osób wrażliwych na substancje zapachowe.
Naturalne mydła, żele pod prysznic i szampony prawie się nie pienią, ale za to nie wysuszają tak bardzo skóry ja te zwykłe. Balsamy i masła do ciała z dopiskiem eko, często wymagają dłuższego wmasowywania w skórę, zanim się w nią wchłoną. Ale genialnie zmiękczają i nawilżają.
logo
Naturalny, malinowy żel pod prysznic Yves Rocher Fot. Materiały prasowe
Kremy do twarzy to już bardzo indywidualna sprawa. Wśród kosmetyków naturalnych można znaleźć i wspaniały krem z najlepszą porcją naturalnych składników, jak masło shea, olej arganowy czy makadamia, jak i taki, który wywołuje trądzik kosmetyczny, bo zatyka pory lub podrażnia skórę z powodu zbyt wysokiego stężenia olejków.
logo
Marka L'Occitane dumna jest ze swojego miejsca pochodzenia - Prowansji. Nie mniej składniki w kremach, mydłach i balsamach pochodzą z różnych części świata Fot. Materiały prasowe
Warto jednak przyznać, że taka pielęgnacja, higiena i makijaż edukują. Zwracają naszą uwagę na problem jakim jest zanieczyszczenie środowiska i naszych organizmów. Każdy kto miał choćby jeden kosmetyk organiczny w ręku, z pewnością zainteresuje się także innymi działkami z dopiskiem eko: żywnością, modą, designem. I to jest skutek uboczny eko-kosmetyków, z którego powinniśmy się cieszyć. Nawet jeśli w ich potencjalnym działaniu jest duża porcja marketingu.