Honorata Skarbek nie była zachwycona przyciężkim żartem Kuby Wojewódzkiego
Honorata Skarbek nie była zachwycona przyciężkim żartem Kuby Wojewódzkiego Fot. Przemysław Jendroska / Agencja Gazeta

W programie Kuby Wojewódzkiego gościła ostatnio Honorata Skarbek, piosenkarka, która przyznała, że w wieku 14 lat zdiagnozowano u niej przewlekłą białaczkę szpikową. Rozmowa nie zaczęła się gładko, ponieważ zapowiadając piosenkarkę, Wojewódzki zaserwował publiczności niezbyt zgrabny żart. – Panie, panowie, zaprosiłem ją tak szybko, jak tylko mogłem, póki jeszcze żyje – oznajmił Wojewódzki, czym wyraźnie zmieszał swojego gościa.

REKLAMA
Zaraz po przywitaniu się z Wojewódzkim piosenkarka powiedziała, że jego zapowiedź „trochę ją rozregulowała emocjonalnie”. Showman zaznaczył więc od razu, że tylko żartował, chcąc „wykpić idiotów”, którzy twierdzą, że Skarbek lansuje się za pomocą swojej choroby.
– Jak przeczytałem te diagnozy, kiedy podzieliłaś się informacją, że jesteś chora, że się lansujesz na chorobę, to doprowadza do takiego absurdu, że, przepraszam, jeżeli ktoś umrze, to powiedzą: zobacz, jak się lansuje w tej trumnie, umarł. Rozumiesz? Polska stała się krajem chorym na nietolerancję – powiedział Wojewódzki, zwracając się do piosenkarki.
Ta odparła jednak, że „jeśli chodzi o odbiór społeczeństwa tego tematu, to nie wyczuła tego, żeby ludzie byli nietolerancyjni aż na tyle, żeby w jakikolwiek sposób mogli ją szykanować i nazywać osobą, która lansuje się akurat na tym temacie".
Po usłyszeniu odpowiedzi Wojewódzki nie porzucił bynajmniej wątku białaczki, pytając Skarbek, czy jest przygotowana "na to, żeby móc ironizować i lekko o tym opowiadać, żeby to oswoić”
– Nie uważam, żeby było to potrzebne. Wolę przekonywać do siebie ludzi tym, czym się zajmuję zawodowo, swoją osobowością, a niekoniecznie tym tematem – ucięła piosenkarka.
Na samym początku programu, mówiąc o pojawieniu się "lansu na śmiertelną chorobę", Wojewódzki podkreślił wprawdzie, że "ci, co to wymyślili, nie mogą się lansować na nadmierną ilość szarych komórek", ale – jak widać – jego początkowe wyjaśnienia nie przekonały nawet samej piosenkarki.