"Dość kar za uczciwość". Przedsiębiorczyni opisuje, jak rząd PiS uderza w ludzi pracy

Agata Stremecka
prezeska Forum Obywatelskiego Rozwoju
Pracuję od ponad 20 lat. Jako stażystka, potem pracownik etatowy, właściciel jednoosobowej działalności gospodarczej, prezes firmy zatrudniającej kilkanaście osób aż w końcu dziś jako prezes organizacji pozarządowej, która współpracuje z kilkudziesięcioma osobami w różnych formach: od etatów po umowy o dzieło.
Agata Stremecka w swoim manifeście mówi o tym, że wielu Polaków jest karanych za swoją przedsiębiorczość i ciężką pracę. Fot. archiwum prywatne
Od ponad 20 lat płacę podatki, ZUS za siebie i innych, kupuję masę usług, przy okazji dając pracę prawnikom i księgowym.

To nie jest tekst o mnie. Ale moja refleksja po 30 latach wolności, którą to rocznicę w tym roku świętujemy. Polska zmieniła się w tym czasie nie do poznania. Dokonaliśmy największego skoku ze wszystkich państw startujących z naszego poziomu. Ale dziś w 2019 roku ciągle jesteśmy siódmym najbiedniejszym krajem Unii Europejskiej. Ten fakt nie zmieni się za sprawą rządowych nakazów, nowych regulacji czy transferów socjalnych.

Kampanie wyborcze przebiegają pod znakiem prezentów, które politycy obiecują w nadziei na poparcie. Osoby potrzebujące istnieją i wymagają wsparcia, ale nie są na tyle liczne, aby ich głosy przynosiły wygraną w wyborach. Uwaga polityków skupia się więc na szerokich grupach społecznych, często na ludziach, którzy doskonale radzą sobie sami. Jednak za każdym razem zapominana jest grupa najważniejsza – ci, którzy ciężko pracują, nie prosząc o przywileje, ani pieniądze innych ludzi, ale których praca tworzy dobrobyt Polski i te obietnice polityków finansuje.


To my, #ludziepracy, którym zamiast prezentów politycy rzucają kłody pod nogi – rekordowo czasochłonny system podatkowy z rekordowymi karami, rekordowe opodatkowanie rekordowo wysokiej płacy minimalnej, kolejne ograniczenia i zakazy.

Polski system podatkowy należy do najbardziej czasochłonnych w UE – polski przedsiębiorca przez dodatkowe 20 dni rocznie, zamiast rozwijać swoją firmę, musi walczyć z dłuższymi i bardziej skomplikowanymi formularzami niż w innych krajach. A każdy błąd może go słono kosztować – nigdzie kary nie są tak srogie, jak w Polsce. Na przykład, gdy w innych krajach maksymalna kara za brak raportowania schematów podatkowych średnio to niecałe 0,2 mln euro, to w Polsce grozi za to ponad 5 mln euro kary!

Polskie państwo nie rozpieszcza #ludzipracy – już pensja minimalna jest obłożona 39 proc. podatków i składek. Na świecie mało kto tak mocno opodatkowuje osoby o najniższych dochodach. Można płacić mniej, kombinując z samozatrudnieniem czy umowami cywilnoprawnymi, ale znowu oznacza to, że energia #ludzipracy jest marnowana na szukanie luk w systemie.

Przed wyborami premier Morawiecki ogłosił pakiet ustaw kosztujących ponad 40 mld zł, za które zapłacą pracujący Polacy, ale tylko 10 mld z tej kwoty poszło na obniżenie podatków dla pracujących! I o ile obniżka podatków została uchwalona przed wyborami, to po wyborach pracujący będą musieli zapłacić wyższe składki ZUS o ponad 11 mld zł.

Podnosząc płacę minimalną, rząd stawia przeciwko sobie wszystkich #ludzipracy – pracowników i pracodawców jednocześnie sam będąc tak naprawdę jedynym beneficjentem tych zmian. Wzrost płacy minimalnej do 3 tys. zł, po uwzględnieniu podatków i składek oznacza, że pracodawcy będą musieli zapłacić za każdy etat o co najmniej 900 zł więcej.

Ale pracownik z tej kwoty zobaczy niecałe 550 zł, bo ponad 350 zł pójdzie na wyższe podatki i składki. Długo by wymieniać, jak bardzo nieprzyjazny dla pracy jest nasz system. I jak ten rząd czyni go coraz bardziej nieprzyjaznym.

To my #ludziepracy pracujemy na wzrost, który premier może pokazywać w swoich kolejnych powerpointach. Ale któregoś dnia może nam się już przestać chcieć. Możemy mieć dość bycia karanym za uczciwość i chęć życia w swoim, rozwijającym się kraju.