Nie sędziowie, to ONI są kastą. Mogą gwałcić, kłamać, mataczyć, a włos im z głowy nie spadnie

Eliza Michalik
publicystka
W Polsce istnieje nadzwyczajna kasta ludzi, którzy mogą gwałcić, przyczyniać się do śmierci ludzi, ukrywać dowody, mataczyć, kłamać w żywe oczy, być sędziami we własnych sprawach, nie zgłaszać przestępstw i nawet w obliczu oczywistych dowodów włos im z głowy nie spada. To ludzie wyjęci spod prawa, przyzwoitości i norm społecznych. Nie, nie sędziowie.
Eliza Michalik mocno o Kościele Fot. Sławomir Kamiński / AG
Księża oraz biskupi i wszyscy funkcjonariusze Kościoła katolickiego. I dopóki się na to godzimy, dopóki nie żądamy od naszych polityków żeby z ich nieuzasadnioną bezkarnością skończyli, nie płaczmy obłudnie nad losem krzywdzonych dzieci, bo to także nasza wina.

A dla TVP mam propozycję, niech zrobią program „Kasta” tylko o ludziach, którzy tą kastą rzeczywiście są. Pierwszy odcinek proponuję o biskupie Szkodoniu, a kolejny kto wie, może o prałacie Henryku Jankowskim?

Powszechne oburzenie wzbudziły słowa księdza Richarda Bucciego z parafii na Rhode Island w USA, że aborcja jest gorsza od pedofilii, bo aborcja zabija, a od pedofilii się nie umiera. Nie rozumiem dlaczego? Słowa kontrowersyjnego duchownego dokładnie oddają przecież to, co o pedofilii myśli wielu księży, także w Polsce i wielu wiernych – że właściwie to te okropne zdegenerowane bachory same włażą niewinnym księżom do łóżek i jeszcze ich deprawują (abp Michalik), że opcja zera tolerancji, wprowadzona zresztą przez Watykan jest jak nazim (abp Jędraszewski), że sprawy o pedofilię trzeba wyjaśniać po cichu, żeby nie skrzywdzić księdza (kardynał Dziwisz), że sprawcom trzeba wybaczać, a w ogóle to plaga pedofilii wśród duchowieństwa jest wytworem medialnym (Tadeusz Rydzyk po filmie „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich).


Nawet uznawana za przedstawicielkę Kościoła otwartego, publicystka „Tygodnika Powszechnego”, siostra Małgorzata Chmielewska, po tym jak nawoływała do stanowczego rozliczania księży pedofilów przyznała, w czasie publicznej dyskusji w listopadzie 2019 roku, we Wrocławiu, że sama w prowadzonym przez siebie domu Wspólnoty Chleb i Życie, przechowywała, na prośbę jednego z biskupów, księdza pedofila, którego za jego zbrodnie nie spotkała żadna kara.

Na tym samym panelu o pedofilii w kościele, zorganizowanym w ramach Forum Młodych (opisała to dokładnie Agata Diduszko Zyglewska w Krytyce Politycznej w tekście „Szokujące Wyznania siostry Chmielewskiej", z 23 stycznia 2020) Chmielewska przyznała też wprost, że dzieci, które trafiają pod opiekę katolickich instytucji wychowawczych i szkół są źle traktowane, bite i poniżane i systemowo narażane na „kontakt z pijakami, łajdakami, a nawet pedofilami”, bo takie są konsekwencje faktu, że Kościół katolicki jest instytucją wyjętą spod polskiego prawa.

Tą ostatnią konstatacją trafiła w sedno, co pokazuje, oprócz wielu innych, także ostatnia głośna sprawa krakowskiego biskupa Jana Szkodonia, który 25 lat temu miał współżyć z nastolatką.

Pomijam już, że wszystkie media, bynajmniej nie tylko katolickie nazywają takie sytuacje „,molestowaniem”, co łagodzi wydźwięk krzywdy wyrządzonej dziecku i nie oddaje istoty sprawy. Słowo „molestowanie” kojarzy się raczej z włożeniem ręki pod spódnicę czy pogłaskaniem po kolanie niż z gwałtem albo wymuszonym seksem. Na ten problem zwracała już uwagę nieżyjąca dziennikarka Bożena Aksamit, autorka tekstu demaskującego pedofilię prałata Henryka Jankowskiego i współautorka, razem z Piotrem Głuchowskim książki o nim („Uzurpator”). Goszcząc kiedyś w moim programie „Nie ma żartów” w Superstacji powiedziała, że oburza ją stosowanie takiego łagodnego języka, który krzywdzi ofiary i sugeruje, że to co im przytrafiło nie było aż takie straszne. Apeluję więc, za Bożeną aksamit, żeby gwałt nazywać gwałtem, a pedofilię pedofilią,

Wracając jednak do wątku Kościoła katolickiego jako instytucji wyjętej spod polskiego prawa – to jest całe zło i tu leży przyczyna bezkarności księży pedofilów. Świetnie to widać właśnie na przykładzie sprawy bp Szkodonia.Prokuratura sprawę umorzyła, uznając, że się przedawniła, kardynał Dziwisz wyciągnął do niego rękę, w swoich wystąpieniach podkreślając przede wszystkim konieczność ochrony delikatnych uczuć księdza i jego bliskich i nie wspominając o ofierze, sprawę zaś prowadzi, opieszale i nieudolnie … Kongregacja Nauki i Wiary.

Kiedy o tym przeczytałam, zdumiałam się. Co to jest za ciało Kongregacja Nauki i Wiary i jakie ma umocowanie w polskim systemie prawnym? Nie ma o niej wzmianki w ustawie o policji i prokuraturze ani w aktach prawnych dotyczących sądów powszechnych. Właściwie nie istnieje. Używając języka władzy, to koledzy (księża), którzy zbierają się, żeby decydować o losie kolegi z własnej instytucji, której dobrym imieniem są zainteresowani, bo od tego zależy ich przetrwanie i zarobki, czyli są sędziami we własnej sprawie.Czy jeśli ja kogoś zabiję, to o moim losie zdecyduje ciało złożone z kilku moich koleżanek dziennikarek? Czy może jednak przewidziane ustawami instytucje polskiego wymiaru sprawiedliwości?

Tak, istnieje w Polsce nadzwyczajna kasta ludzi, których nie dotyczy prawo i przepisy. Którzy mogą gwałcić, krzywdzić, kłamać, ukrywać dowody, mataczyć i włos im z głowy nie spada. Policja umywa ręce, prokuratura umarza sprawy, albo wszczyna postępowania z wielomiesięcznym opóźnieniem, urągając zasadom nie tylko prawa, ale najprostszej logiki.

Kiedy pomyślę, że „kastą” nazywa się sędziów, za dowód na ich kastowość podając przykład kradzieży przez jednego z nich kiełbasy, a milczy się o przestępcach i gwałcicielach dzieci to myślę, że komuś się tu mocno coś pomyliło i że czas najwyższy z tym skończyć.

Bp Szkodoń opuścił Kraków i wydał oświadczenie, że do czasu zakończenia sprawy nie będzie podejmował pracy duszpasterskiej. Łaskawca! Czy jak pracownik banku zgwałci dziewczynkę to też jedyną karą będzie opuszczenie miejsca pracy i obietnica, że do czasu zakończenia sprawy nie pojawi się w banku?

Kościół katolicki zbudował sobie w Polsce państwo w państwie, Bizancjum i od dawna religia i moralność są dlań tylko zasłona dymną, żeby ukryć prawdziwy cel jego działań: walkę o pieniądze, władzę i wpływy. Tuszowanie pedofilii także temu służy: po pierwsze bezkarność księży wzmacnia w nich poczucie wyjątkowości instytucji do której należą (bo wiadomo, że firma ochroni ich w każdym przypadku i zatuszuje każde przestępstwo), po drugie ukrywanie pedofilii pomaga zachować (tak sobie przynajmniej wyobrażają biskupi) dobry wizerunek Kościoła, niezbędny w owej walce o kasę i władzę.Tylko dlaczego politycy, władza państwowa i my, obywatele, na to pozwalamy?