Tusk znów jechał o wiele za szybko? Tym razem jako pasażer

Alan Wysocki
Donald Tusk i Jan Grabiec mieli zostać przyłapani na przekroczeniu prędkości "z tylnego siedzenia". Jak donosi "Fakt", kierowca polityków miał jechać ponad 100 km/h w terenie zabudowanym. Rzecznik Platformy Obywatelskiej dementuje doniesienia prasowe.
"Fakt": Kierowca Donalda Tuska i Jana Grabca miał jechać przez Warszawę z prędkością 106 km/h Fot. Wojciech Stróżyk / Reporter / East News

Kierowca Donalda Tuska i Jana Grabca przyłapany na przekroczeniu prędkości?

Jak informuje serwis, do zdarzenia miało dojść 17 grudnia, w godzinach wieczornych. Donald Tusk i Jan Grabiec mieli wówczas wsiąść do limuzyny, prowadzonej przez wynajętego kierowcę. Według "Faktu" politycy przemierzali ulicę Jana III Sobieskiego z prędkością 106 km/h.
Do sytuacji zauważonej przez dziennikarzy odniósł się Jan Grabiec. Polityk Platformy Obywatelskiej zaprzeczył, by doszło do przekroczenia prędkości – Nic nie wiem, żeby nasz kierowca łamał przepisy. Ja nie miałem tego świadomości – komentował dla tabloidu.


Przypomnijmy, że prawo jazdy Donalda Tuska zostało tymczasowo odebrane. Polityk będzie mógł wrócić do prowadzenia pojazdów dopiero 20 lutego. Do tego czasu jest zmuszony do korzystania z komunikacji miejskiej lub prywatnych kierowców.

Wszystko przez wzgląd na zatrzymanie lidera Platformy Obywatelskiej przez funkcjonariuszy drogówki w Wiśniewie, koło Mławy. Jak informowała naTemat rzeczniczka mławskiej policji, były premier poza zatrzymaniem prawa jazdy otrzymał 10 punktów karnych oraz 500 złotych grzywny.
Powodem było przekroczenie dozwolonej prędkości w terenie zabudowanym o 50 km/h. – Kierującego 64-letniego mężczyznę, zatrzymaliśmy w miejscowości Wiśniewo, na drodze krajowej numer 7, przed godziną 11:00. Kierowca przekroczył prędkość o ponad 50 kilometrów na godzinę – relacjonowała dla naTemat Anna Pawłowska.

Funkcjonariuszka podkreśliła, że kontrola przebiegła bez żadnych utrudnień ze strony zatrzymanego. – Policjanci nie mieli żadnych zastrzeżeń, co do postawy kontrolowanego, poza samym przekroczeniem prędkości – dodawała.

Do incydentu, za pośrednictwem Twittera, odniósł się również Donald Tusk. "Jest przekroczenie przepisu drogowego, jest kara zatrzymania prawa jazdy na 3 miesiące plus 10 punktów i mandat. Adekwatna. Przyjąłem ją bez dyskusji" – możemy przeczytać.
Czytaj także: Wandale zniszczyli ogrodzenie domu nowej zastępczyni Tuska. Nazwali ją "zdrajcą Polski"

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut