"Teksańska masakra piłą mechaniczną" to nie fikcja? Ten morderca nosił maskę z ludzkiej skóry

redakcja naTemat
21 lutego 2022, 20:03 • 1 minuta czytania
Gdy filmy grozy są inspirowane prawdziwymi wydarzeniami, wtedy robi się wyjątkowo mrocznie. Tak jest w przypadku "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną". Niby fikcja, a jednak z życia wzięta. Ed Gein nosił na twarzy maskę z ludzkiej skóry, aczkolwiek jego zbrodnie miały zupełnie inny motyw niż te dokonane przez filmowego Leatherface'a.
Kim był prawdziwy Leatherface? Twórcy czerpali inspiracje z histori Eda Geina. Fot. Everett Collection / kadr z filmu "Teksańska masakra piłą mechaniczną" z 1974 roku.

Jak możemy się domyślić, akcja niemalże każdego filmu noszącego tytuł "Teksańska masakra piłą mechaniczną" rozgrywa się w opustoszałej części Teksasu. Głównym złym, który poluje w każdej części na grupkę (z reguły) młodych ludzi, jest Leatherface. Genezę tej postaci można określić mianem tragicznej. Pochodzi ona z produkcji z 2003 roku.


Thomas urodził się w rzeźni, gdzie pracowała jego matka. Chłopiec został poczęty z gwałtu. Po śmierci swojej rodzicielki niemowlę ze zniekształconą twarzą wyrzucono do śmietnika. Stamtąd zabrała je Luda Mae Hewitt, która postanowiła wziąć dziecko pod swe skrzydła. W prowincji, którą zamieszkiwała jej rodzina, brakowało żywności, więc po pewnym czasie Hewittowie przerzucili się na kanibalizm.

Gdy Tommy dorósł, zaczął pracę w miejscowej rzeźni. Po latach mężczyzna zabił swojego szefa, a następnie dokonywał za pomocą piły mechanicznej rzezi na przyjezdnych ludziach.

W lutym 2022 roku "Teksańska masakra piłą mechaniczną" doczekała się requela, w którym Leatherface miał znów okazję zapolować na niewinnych ludzi. Tym razem jego ofiarami padają młodzi przedsiębiorcy planujący przywrócić dawną świetność wymarłemu miastu Harlow w Teksasie.

Oglądając slasher, z trudem da się powstrzymać w myślach pytanie o to, czy fabuła horroru jest oparta na faktach. Odpowiedź brzmi: i tak, i nie. Z pewnością pobieżną inspiracją dla twórców Leatherface'a, czyli Kima Henkela i Tobe'ego Hoopera, był człowiek o imieniu Ed Gein. Nosił maski z ludzkiej skóry, ale w jego historii nie znajdziemy piły mechanicznej.

Czytaj także: https://natemat.pl/321949,top-7-horrorow-opartych-na-faktach-straszne-bo-wydarzyly-sie-naprawde

Prawdziwy Leatherface

Był rok 1914. Na otoczoną polami kukurydzy farmę właśnie wprowadziła się rodzina: ojciec – alkoholik; matka – religijna maniaczka; i dwóch zahukanych przez nią synów. Od małego pani Gein zabraniała Edowi i jego starszemu o 7 lat bratu Henry'emu kontaktów z jakimikolwiek dziewczynami, uważając, że będą one działać na chłopców niczym zakazany owoc, którego zjedzenie grozi grzechem.

Dzieciństwo Eda nie należało do najłatwiejszych. Rówieśnicy się z niego śmiali, w szkole nie miał przyjaciół, a matka stale kłóciła się z mężem, którego uważała za ofiarę losu. Co więcej, bała się, że jej synowie pójdą w ślady ojca, dlatego też wychowywała ich wyjątkowo surowo, karcąc za każdy, nawet najmniejszy popełniony błąd.

Ojciec odszedł z tego świata po ponad dwóch dekadach od przeprowadzki do Plainfield. Przyczyną zgonu była niewydolność serca. Śmierć w rodzinie zmusiła braci Gein do podjęcia ciężkiej pracy, aby utrzymać dom. Henry został złotą rączką, a młodszy Ed opiekunką do dzieci.

Starszy z braci powoli przymierzał się do tego, by niebawem opuścić rodzinne gniazdo. Zakochał się w rozwódce samotnie wychowującej dwójkę dzieci. Decyzja, którą chciał podjąć, nie była dla jego matki powodem do szczęścia. Henry widział, że jego rodzicielka ma toksyczny wpływ na Eda, dlatego starał się przekonać brata do tego, żeby zaczął myśleć samodzielnie i nie patrzył ciągle na to, co powie wdowa.

16 maja 1944 bracia Gein udali się przed zmierzchem na spacer na bagienną polanę, gdzie podpalili suchą trawę. Ogień w mgnieniu oka rozprzestrzenił się i doprowadził do ogromnego pożaru. Gdy straż pożarna poradziła sobie z żywiołem, Ed zgłosił służbom, że jego brat zaginął.

Nocne poszukiwania Henry'ego doprowadziły do odnalezienia jego zwłok. Sekcja wykazała wstępnie, że mężczyzna - podobnie jak jego ojciec - zmarł w wyniku problemów z sercem. Później koroner jako oficjalną przyczynę śmierci podał jednak uduszenie. Na głowie denata znaleziono także siniaki, ale nie uwzględniono ich jako istotnych rzeczy w śledztwie. Ostatecznie wydano werdykt, że śmierć Henry'ego była wypadkiem.

Nie minął nawet rok, gdy matka Eda podzieliła los swojego męża i starszego syna. Zmarła pod dwóch udarach zostawiając jedyne dziecko samo na farmie. Jej śmierć doprowadziła do tego, że Gein przeżył załamanie.

Farma Geinów zaczęła podupadać. Drzwi do pokoju zmarłej matki zabito dechami, gruba warstwa kurzu ścieliła się na meblach w pozostałych pomieszczeniach, a Ed zaczytywał się w powieściach o kanibalach. To był początek końca.

Na kalendarzu widniała data 16 listopada 1957 roku. W Plainfield zapanował niemały chaos. Właścicielka lokalnego sklepu z narzędziami Bernice Worden zniknęła zostawiając po sobie jedynie ślady krwi. W ostatnim czasie do lokalu przychodzili coraz to nowsi klienci poszukujący sprzętu potrzebnego im do polowania na jelenie. W końcu o tej porze roku był na nie sezon.

Na podstawie paragonu z kasy fiskalnej ustalono, że ostatnim klientem u Bernice był właśnie Ed. Tego samego dnia policja zakuła mężczyznę w kajdanki i go aresztowała. Służby zjechały się na farmę rodziny Gein, aby ją przeszukać. Nikt nie spodziewał się tego, co tam zastano. W szopie znaleziono bowiem poćwiartowane i oskórowane ciało sklepikarki, które wisiało do góry nogami. Ofiara zmarła w wyniku postrzału.

Na tym jednak nie skończyło się przeszukiwanie. W domu natrafiono na ludzkie kości, kosz na śmieci oraz gorset wykonany z ludzkiej skóry, czaszki poustawiane na wezgłowiu łózka, maski zrobione ze skóry zdjętej z twarzy kobiet, serce i głowę Worden zapakowane w workach, pas z kobiecych sutków i odcięte nosy.

Podczas śledztwa okazało się, że Gein był stałym bywalcem pobliskich cmentarzy - ludzkie szczątki wykopywał z grobów. Tym samym chciał stworzyć garnitur z kobiecej skóry, aby upodobnić się do swojej matki.

Ed przyznał się koniec końców do zabicia w 1954 roku Mary Hogan, właścicielki pewnej tawerny w Wisconsin. Mężczyzna zaprzeczył stawianym mu zarzutom dotyczącym morderstwa pierwszego stopnia. Twierdził, że był niepoczytalny. Psychiatra wykazał później, że Gein cierpi na schizofrenię. Tak zaczęła się więc jego podróż od jednego do drugiego ośrodka psychiatrycznego o zaostrzonym rygorze.

W 1984 roku Gein zmarł na raka płuc w Mendota Mental Health Institute w mieście Madison. Jego grób w Plainfield przez kolejne lata był okradany, aż w końcu w 2000 roku z miejsca pochówku zniknął sam kamień nagrobny z jego nazwiskiem.

Czytaj także: https://natemat.pl/373783,martwe-zlo-egzorcysta-i-inne-10-najlepszych-horrorow-o-demonach-lista