Ojciec żołnierza z krążownika "Moskwa" zapytał prokuraturę o los syna. Odpowiedź otworzyła mu oczy

Tomasz Ławnicki
06 maja 2022, 13:30 • 1 minuta czytania
Dmitri Szkrebec przez cały luty i marzec zamieszczał w rosyjskim serwisie vKontakte wpisy popierające "operację wojskową" w Ukrainie. Był wyraźnie dumny ze swego syna Jegora, który służył we Flocie Czarnomorskiej. Jego poglądy diametralnie się zmieniły, gdy krążownik "Moskwa" zatonął, a on nie jest w stanie wydobyć żadnej informacji o losie syna. Rosjanin właśnie zamieścił odpowiedź z prokuratury. Po komentarzach łatwo się zorientować, że w kwestii wojny zmienił zdanie.
Dmitri Szkrebec, ojciec Jegora Szkrebca, żołnierza z krążownika "Moskwa" zapytał prokuraturę o los syna. Odpowiedź zamieścił w serwisie vkontakte Fot. vk.com / Dmitri Szkrebec

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Krążownik "Moskwa" to był najpotężniejszy rosyjski okręt na Morzu Czarnym. Jednostka od pierwszych dni "operacji specjalnej" brała udział w działaniach wojennych, choćby w słynnym ataku na ukraińską Wyspę Węży.

13 kwietnia rosyjski statek został trafiony ukraińskimi rakietami Neptun. Krążownik stanął w ogniu i został poważnie uszkodzony. Dzień później poszedł na dno, co potwierdziło samo rosyjskie ministerstwo obrony. Według komunikatów z Moskwy jednostka zatonęła - ot tak - podczas holowania do portu.

Czytaj także: Zginął dowódca "Moskwy" Anton Kuprin. To on miał wydać rozkaz bombardowania Wyspy Węży

Co się stało z załogą "Moskwy"? Oficjalnie informowano, że ludzi ewakuowano. Jednak z nieoficjalnych informacji wynikało, że śmierć poniosło około pół tysiąca osób. Co się stało z jednym z nich, Jegorem Szkrebcem, od blisko miesiąca próbuje ustalić jego ojciec, Dmitri.

Rosjanin właśnie zamieścił w serwisie vKontakte skan kuriozalnej odpowiedzi, jaką otrzymał z prokuratury. Śledczy w piśmie stwierdzają, że Jegor Szkrebec został oficjalnie uznany za zaginionego, ale jego poszukiwania nie przyniosły rezultatów i zakończyły się niepowodzeniem.

Zdumiewające są dalsze słowa odpowiedzi w sprawie krążownika "Moskwa". Rosyjska prokuratura stwierdziła bowiem także, że statek "nie znalazł się na liście jednostek wojskowych i jednostek biorących udział w specjalnej operacji wojskowej". Mało tego – jak zapewnia rosyjska prokuratura – "Moskwa" nawet nie znajdowała się na wodach terytorialnych Ukrainy!

Dla ojca żołnierza to szok. Dmitri Szkrebec pisze o kłamstwach, a ich autorów nazywa "szumowinami" i "nieludźmi". Zwraca przy tym uwagę, że Wyspa Węży to bez wątpienia rejon ukraińskich wód terytorialnych.

Rosjanin w ostatnich dniach na swoim profilu zamieszcza wiele zdjęć syna w wojskowym mundurze. Wśród nich są także fotografie wśród kolegów z wojska, najpewniej wykonane na pokładzie "Moskwy".

Portal Ukraińska Prawda zaznacza, że poglądy mężczyzny uległy zmianie zupełnie niedawno. Wcześniej Szkrebec zamieszczał w mediach społecznościowych wiele wpisów popierających inwazję na Ukrainę. Twierdził wręcz, że Ukraina nie powinna istnieć. Świętował przy tym rocznicę zajęcia Krymu przez Rosjan, a z dumą wychwalał Władimira Putina pisząc, że to jest jego prezydent.

Dziś, gdy jeden ze znajomych ojca Jegora poradził mu, by o szczegóły zapytał w wojsku, Rosjanin odpowiedział: "Rozmawiałem osobiście z dowódcą floty, w obecności ludzi z FSB i prokuratury, wystarczająco dużo widziałem i słyszałem, nawet nie wiesz, jakimi jesteśmy dla nich śmieciami".

Czytaj także: https://natemat.pl/408130,rosja-dane-o-zolnierzach-zabitych-w-ukrainie