Nowy "Jurassic World" ma być najgorszą odsłoną serii. "To triumf korporacyjnej chciwości"

Maja Mikołajczyk
10 czerwca 2022, 14:00 • 1 minuta czytania
Zza oceanu napływają pierwsze recenzje debiutującego dziś w kinach "Jurassic World: Dominion" i – delikatnie mówiąc – nie są szczególnie entuzjastyczne. Najnowsza produkcja o dinozaurach jest podobno najgorszym filmem z całej serii.
"Jurassic Park: Dominion" ma być najgorszym filmem z serii. Fot. kadr z filmu "Jurassic Park: Dominion"

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Fatalne recenzje "Jurassic World: Dominion"

Zagraniczni krytycy miażdżą "Jurassic World: Dominion". "To triumf korporacyjnej chciwości”, "Zakompleksiony film, który niezręcznie poszukuje uznania ze strony widowni, albo samego Spielberga" – można przeczytać w pojawiających się w sieci negatywnych recenzjach.

W mediach społecznościowych komentatorzy też zamieszczają głównie niepochlebne opinie. Najczęstym zarzutem jest brak solidnego scenariusza, który twórcy próbują zakryć nawiązaniami do poprzednich części filmu oraz spektakularnymi scenami z prehistorycznymi gadami.

Niestety, efekty specjalne nie były w stanie sprawić, żeby akcja filmu była bardziej angażująca. Sama puenta produkcji, mającej kończyć cykl o dinozaurach, ma być bardzo niesatysfakcjonująca dla fanów serii.

Sporadycznie pojawiają się też bardziej pozytywne recenzje, choć trudno też nazwać je szczególnie entuzjastycznymi.

"Nie ma śladu po genialnym budowaniu napięcia w stylu Spielberga w pierwszym "Parku Jurajskim", ale, jeśli ma to jakieś znaczenie, film jest świadomy tego, co chce osiągnąć i jest w tym przynajmniej dobra zabawa", "Nie ma łez, ale jest za to sporo zabawanych momentów (większość z nich zaplanowana). Mnie to pasuje", "moje zarzuty łagodzi wartość czysto rozrywkowa. Komu nie spodoba się zobaczenie, jak pterozaur zrywa samolot z nieba?" – czytamy w nich.

O czym opowie nowy film o dinozaurach?

"Jurassic World: Dominion" jest ostatnią częścią nowej trylogii o dinozaurach. Akcja filmu rozgrywa się cztery lata po zniszczeniu Isla Nublar, do którego doszło w "Jurassic World: Upadłe królestwo". Dinozaury koegzystują teraz razem z ludźmi, co – jak można się domyślić – doprowadzi do kolejnych katastrof.

Do znanych z poprzednich części "Jurassic World" Chrisa Pratta ("Strażnicy galaktyki") i Bryce Dallas Howard ("Gold") dołączają Laura Dern ("Wielkie kłamstewka"), Sam Neil ("W paszczy szaleństwa") oraz Jeff Goldblum ("Mucha"), czyli aktorzy, którzy wcielali się w kultowe postaci w oryginalnej serii.

Wiele osób miało nadzieję, że obecność tych gwiazd w filmie świadczy o tym, że można się spodziewać wysokojakościowej produkcji. Jak pokazują jednak pierwsze recenzje, było to raczej czcze życzenie.

Może Cię zainteresować również: