"Chiny? Nie... to Łeba". To zdjęcie zatłoczonej plaży obiegło sieć, tak zareagowali internauci

Alicja Skiba
24 lipca 2022, 08:49 • 1 minuta czytania
Tłumy turystów na plaży w upalne dni nie dziwią, ale to, co działo się przed weekendem w Łebie, zaskoczyło wielu. W mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie, które wywołało lawinę komentarzy. Tłumy były tak duże, że niektórzy porównali kurort morski do zmagających się z przeludnieniem Chin.
Na plaży w Łebie dzikie tłumy. Prawie jak na ulicy w Chinach Fot.: Twitter/ meteoprognoza

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Upalna pogoda sprzyja wypoczynkowi nad wodą, nie dziwi więc, że plaże nad morzem w takie dni przeżywają oblężenie. To jednak, co w czwartek zarejestrowały kamery internetowe na plaży w Łebie, zszokowało internautów.

Na zdjęciu opublikowanym w mediach społecznościowych widać, że na plaży ciężko o wolny skrawek ziemi, mnóstwo osób jednocześnie usiłowało też zażyć kąpieli w Bałtyku. Biorąc pod uwagę fakt, że znowu mamy do czynienia z — nomen omen — falą zarażeń koronawirusem, to można uznać, że sytuacja jest potencjalnie niebezpieczna.

Czytaj także: "A potem płaczecie, że was gwałcą". W Polsce nie zdejmiesz stanika na plaży, bo nie dadzą ci żyć

Zdjęcie wywołało lawinę komentarzy ze strony internautów. "Tak wygląda Łeba w godzinach szczytu" – komentowali.

"Chiny? Nie... to Łeba" - napisał jeden z nich.

"Łeba. Tłumy turystów. Cukier też jest" — skomentował z kolei Marcin Torz, dziennikarz "Super Expressu".

Pojawiły się jednak głosy sugerujące, że sytuacja "na froncie" wcale nie była aż tak dramatyczna.

"Bez przesady byłem na zachodniej plaży, było spoko ludzi pełno po 14 całkiem do wytrzymania te zdjęcia chyba sprzed roku czy więcej" - napisał jeden z użytkowników Twittera.

Kolejny radził: "Trzeba iść w kierunku zatopionego kutra albo ku wydmom. Po kwadransie robi się pustawo. Chyba. Kiedyś tak było".

Może Cię zainteresować: "Bezczelnie zdjął buty i wietrzył stopy". Polacy w pociągach często zapominają, że nie jadą sami

Co roku podobne zdjęcia wywołują emocje. Na przykład w sierpniu dwa lata temu – w dniu, gdy padł rekord zakażeń koronawirusem – internet obiegło zdjęcie tłumów na plaży we Władysławowie.

Paradowanie w stroju kąpielowym po ulicy irytuje Polaka

Emocje często wywołuje też strój kąpielowy poza plażą. Jak wynika z najnowszego sondażu, Polacy nie są przychylnie nastawieni do osób, które paradują w strojach kąpielowych w miejscach publicznych.

Sondaż WP, ujawnił, że w negliżu można się nosić po plażach (86 proc.), na basenie czy w parku wodnym (84 proc.), na jachcie, łódce albo rowerze wodnym (77 proc.). Znaleźli się jednak odważni, którzy uważają, że strój kąpielowy jest do zaakceptowania w barze lub restauracji nad morzem, lub nad jeziorem (32 proc.). 30 proc. jeszcze odważniejszych dopuszcza ten ubiór podczas spaceru nad morzem poza plażą.

44 proc. respondentów denerwuje widok osób w samych strojach kąpielowych przechadzających się po ulicach lub siedzących w restauracjach czy barach, które nie są "typowo plażowe". Z tej grupy ankietowanych 24 proc. uważa, że taka dezynwoltura jest "bardzo irytująca".

Dla 19 proc. Polaków nie jest irytujący negliż w miejscach publicznych. Opcję "w ogóle mnie nie interesują" wybrało 11 proc. osób, a dla 37 proc. ankietowanych cała kwestia jest neutralna.

Czytaj także: https://natemat.pl/427099,pogoda-na-weekend-upal-deszcze-i-burze-rowniez-nad-morzem