Fraser chce znowu zagrać w "Mumii". Ocenił, czego brakowało zmiażdżonej wersji z Cruisem
Brendan Fraser najbardziej znany jest z ról Ricka O’Connella w serii "Mumia", a także Cliffa Steele’ego z serialu "Doom Patrol". Aktor uchodził w latach 90. ubiegłego wieku za bożyszcze na miarę Johnny’ego Deppa i Leonardo DiCaprio. Po premierze ostatniej części "Mumii" zatytułowanej "Grobowiec Cesarza Smoka" zaczął coraz rzadziej gościć na ekranach kin.
W 2018 roku Fraser wyjawił, że był napastowany seksualnie przez byłego szefa Hollywood Foreign Press Association, Philipa Berka. Incydent z 2003 roku odbił się negatywnie na jego karierze aktorskiej. Molestowanie, głośny rozwód i śmierć matki przyczyniły się do tego, że gwiazdor popadł w depresję i zniknął z ekranów.
Teraz Brendan Fraser powraca i do tego ma sporą szansę na zdobycie Oscara (a przynajmniej na nominację do złotej statuetki Amerykańskiej Akademii Wiedzy i Sztuki Filmowej). "Wieloryb" ("The Whale") to pierwszy projekt Darrena Aronofsky'ego od czasu "Mother!" z 2017 roku i opowiada o opychającym się jedzeniem outsiderze, w którego wcielił się Fraser.
I to jak się wcielił! Po premierze "Wieloryba" na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Wenecji posypały się peany pod adresem 53-letniego dziś aktora. Frasera nagrodzono też owacjami na stojąco, które trwały blisko 7 minut. Aktor był obecny na scenie razem z resztą obsady i nie ukrywał wzruszenia. Z trudem powstrzymywał łzy, co wzruszyło i obecnych na sali, i internautów.
Brendan Fraser powróci w nowej "Mumii"?
Wygląda na to, że Brendan Fraser powrócił na dobre. W rozmowie z magazynem "Variety" zadeklarował, że chętnie wystąpiłby w czwartej części "Mumii", gdyby taka powstała. – Nie wiem, jak mógłby wyglądać kolejny film. Jestem jednak otwarty na propozycje, jeśli tylko pojawi się ktoś z odpowiednim nastawieniem – powiedział.
Lata temu spekulowano bowiem, że film zostanie nakręcony, ale w 2012 studio Universal Pictures przekreśliło projekt. W zamian zdecydowało się na reboot (czyli nową wersję) z Tomem Cruisem. "Mumia" z 2017 roku okazała się jednak artystyczną i kasową porażką. Do tego stopnia, że zrezygnowano z planów stworzenia wokół filmu całego uniwersum o nazwie Dark Universe.
O przyczynę porażki "Mumii" z Tomem Cruisem "Variety" spytało Frasera, czyli gwiazdę trzech części z lat 1999-2008, które były olbrzymimi hitami. Jak stwierdził aktor, "trudno jest nakręcić film z tej serii". Wskazał jednak, czego według niego brakowało.
– Składnikiem, który mieliśmy w naszej "Mumii", a którego nie dostrzegłem w tamtym filmie, była zabawa. Tego właśnie brakowało w tamtej odsłonie. To był po prostu horror. "Mumia" powinna być ekscytującą przygodą, a nie przerażającym kinem grozy – ocenił Brendan Fraser. I dodał: "Wiem, jakie to trudne. Próbowałem to zrobić trzy razy".
Przypomnijmy, że Fraser wcielił się w "Mumii" w poszukiwacza skarbów Ricka O'Connella, który wraz z archeolożką Evelyn Carnahan (Rachel Weisz) i jej bratem Jonathanem (John Hannah) dociera do zaginionego Miasta Umarłych. Tam muszą stawić czoła ożywionej zaklęciem mumii przeklętego egipskiego kapłana Imhotepa (Arnold Vosloo).
Wcześniej powstały inne wersje "Mumii" (pierwsza z Borisem Karloffem miała premierę już w 1932 roku), a ta z Fraserem i Weisz sama była rebootem. Łącznie w serii powstały trzy filmy: "Mumia" (1999), "Mumia powraca" (2001) i "Mumia: Grobowiec Cesarza Smoka" (2008).