Kto wystrzelił rakiety, które spadły na Polskę? Możliwe dwa scenariusze

Aneta Olender
16 listopada 2022, 08:15 • 1 minuta czytania
Od wczoraj w Przewodowie na Lubelszczyźnie pracują śledczy, którzy starają się wyjaśnić okoliczności groźnego incydentu, do którego doszło w tej miejscowości. Na razie brakuje pewników, ale pojawiają się możliwe scenariusze. O jednym z nich poinformował reporter Radia ZET Mariusz Gierszewski.
Na suszarnię w miejscowości Przewodów spadły dwa pociski. Fot. AA/ABACA/Abaca/East News

Co spadło na Przewodów?

– Moje źródła w służbach twierdzą, że to, co uderzyło w Przewodowie, to najprawdopodobniej szczątki rakiety zestrzelonej przez Siły Zbrojne Ukrainy – napisał na Twitterze Mariusz Gierszewski.


O tej możliwości wydarzeń mówiono już we wtorek wieczorem, a właściwie mówiono o dwóch opcjach. Jak informowaliśmy, pierwsza z nich mówi, że ukraińska obrona zestrzeliła rakietę i ta zmieniła tor lotu. Druga: Rosjanie źle wprowadzili dane, przez co rakieta spadła na ciągnik. Na razie są to jednak tylko hipotezy.

Zabłąkana rakieta?

Jarosław Wolski, cywilny analityk zajmujący się wojskiem i obronnością, napisał Twitterze, na co mogą wskazywać zniszczenia po uderzeniu rakiet.

"Krater wskazuje na jednak rakietę typu crusie, która mogła się 'zabłąkać'. Tak samo szczątki znajdowane na miejscu. Ukraińcy zobaczą F-16 szybciej niż to się wydaje. Bardzo poważny incydent międzynarodowy" – stwierdził.

W kolejnym tweecie Wolski zaznaczył, że opcje są dwie. Wymienił "zabłąkany rosyjski pocisk cruise" i "pocisk ukraińskiej OPL, któremu nie zadziałał samolikwidator". Jak zaznaczył, obie możliwości są tak samo prawdopodobne, ale "charakter krateru i brak poszatkowania ciągnika i przyczepy odłamkami wskazuje na nr1". Według bardziej prawdopodobnej hipotezy chodziłoby więc o zabłąkany rosyjski pocisk cruise.

– To mogła być rakieta, ale też na przykład dron dalekosiężny, które jak wiemy, Rosja otrzymuje z Iranu. Na takie informacje trzeba jeszcze poczekać. Jeżeli jednak faktycznie do czegoś takiego doszło, to można było się tego spodziewać – powiedział z kolei w rozmowie z naTemat gen. Stanisław Koziej.

USA o tym, skąd wystrzelono rakiety

Jak informowaliśmy w naTemat, nad ranem polskiego czasu prezydent USA Joe Biden przyznał, że - biorąc pod uwagę trajektorię lotu - pociski prawdopodobnie nie zostały wystrzelone z terytorium Rosji.

Amerykańska agencja AP podała natomiast, powołując się na anonimowych urzędników USA, że pocisk, który spadł na Polskę, mógł zostać wystrzelony z terytorium Ukrainy.

Zmasowany rosyjski atak

We wtorek 15 listopada doszło, jak podkreślają władze Ukrainy, do "najbardziej zmasowanego ataku rakietowego w ciągu tej wojny". Ukraińskiej obronie powietrznej udało się zestrzelić 73 z ponad 90 wystrzelonych przez Rosję rakiet.

– Mamy potwierdzone ponad 90 rakiet. Oprócz tego doszła informacja, że było jeszcze dziesięć dronów kamikadze Shahed, dziesięć zestrzelono na południu Ukrainy. Mamy niezłe rezultaty obrony powietrznej – mówił rzecznik Dowództwa Sił Powietrznych Ukrainy Jurij Ihnat, którego cytowała agencja Interfax-Ukraina.

Uwaga na dezinformację

W poniedziałek wieczorem po nadzwyczajnym posiedzeniu zwołanym przez premiera Mateusz Morawiecki zaapelował do Polek i Polaków o zachowanie spokoju. Mówił również o szczególnej ostrożności wobec prób dezinformacji.

– Teraz w tej godzinie w takich dniach musimy być razem. Razem jesteśmy bezpieczni i razem nie damy się zastraszyć. Razem jesteśmy silni – podkreślał.

– Wiemy oczywiście doskonale o tym, że przez cały dzień praktycznie trwał rosyjski atak rakietowy przeciwko Ukrainie, ale nie mamy w tej chwili żadnych jednoznacznych dowodów na to, kto wystrzelił tę rakietę. (...) Śledczy, wierzę w to głęboko, tę kwestię wyjaśnią. Najprawdopodobniej była to rakieta produkcji rosyjskiej, ale to wszystko jest w tej chwili jeszcze w trakcie badania – zaznaczył Andrzej Duda.

Czytaj także: https://natemat.pl/449215,wybuch-w-przewodowie-premier-morawiecki-o-podniesieniu-gotowosci-bojowej