Dramatyczne sceny na plaży pod Krynicą. 13-latek trafił do szpitala w stanie ciężkim

redakcja naTemat
29 czerwca 2023, 16:48 • 1 minuta czytania
W czwartek na niestrzeżonej plaży położonej za Krynicą Morską miała miejsce dramatyczna akcja ratunkowa. Pod wodą zniknął 13-letni chłopiec, który odpoczywał nad morzem z rodzicami. Nastolatek został odnaleziony po godzinie.
13-letniego plażowicza zabrał do szpitala śmigłowiec LPR (zdjęcie poglądowe) Fot. Michal Swiderski/REPORTER

Krynica Morska. W wodzie tonął 13-latek

W czwartek wczesnym popołudniem służby ratownicze otrzymały zgłoszenie o zaginięciu 13-letniego chłopca, który w towarzystwie rodziców odpoczywał na niestrzeżonej plaży położonej pod Krynicą Morską. Pochodzący z województwa mazowieckiego nastolatek po raz ostatni widziany był w wodzie.


"Na miejsce natychmiast zostali skierowani policjanci oraz służby ratunkowe, które prowadziły intensywne poszukiwania" – relacjonują przedstawiciele Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Gdańskim.

Po około godzinie nastolatka znalazł i wyciągnął z wody jeden z zaangażowanych w poszukiwania turystów. Ratownicy przeprowadzili reanimację, a chłopiec został w stanie ciężkim przetransportowany przez śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku.

"Apelujemy o ostrożność podczas wypoczynku nad wodą" – podkreśla policja.

Dramat na oczach plażowiczów w Jantarze

To już kolejny w ostatnim czasie przypadek osoby, która zaginęła w wodzie. W ostatnią niedzielę blisko dwie godziny trwały poszukiwania 37-letniego mężczyzny, który zaginął w falach Bałtyku, gdzie pływał daleko poza dozwolonym i bezpiecznym obszarem. W wodzie towarzyszyła mu kobieta.

W pewnym momencie para zaczęła się topić, bowiem silne tego dnia prądy wsteczne zaczęły wciągać dwójkę w głąb morza. O sytuacji niezwłocznie zostali powiadomieni ratownicy, którzy natychmiast przystąpili do działania. To właśnie dzięki szybkiej reakcji plażowiczów oraz ratowników topiącą się kobietę udało się uratować. Niestety 37-latek został przykryty przez fale i zniknął z pola widzenia.

Jak przekazał Rafał Goeck, rzecznik Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, niedługo po straceniu mężczyzny z oczu do poszukiwań włączyły się jednostki Brzegowej Stacji Ratowniczej.

– Na ratunek ruszyli ratownicy z jednostek w Sztutowie i Świbnie. Po dotarciu na miejsce nasi ludzie rozpoczęli przeszukiwanie morza, które trwało prawie dwie godziny – stwierdził w rozmowie z "Faktem" Rafał Goeck.

Jak przyznał Goeck, około godziny 16:00 udało się namierzyć 37-latka. – Poszkodowanego udało się odnaleźć z wykorzystaniem drona, którego uruchomili strażacy z OSP w Jantarze – powiedział rzecznik MSPiR.

– Po otrzymaniu tej informacji nasza łódka podpłynęła do mężczyzny. Ratownicy ewakuowali 37-latka na ląd. Na lądzie przybyły na miejsce Zespół Ratownictwa Medycznego stwierdził zgon poszkodowanego – dodał.

Jak ratować tonącego?

Pierwszą i podstawową zasadą w tak dramatycznych okolicznościach powinna być ochrona własnego życia – mówił naTemat Jarosław Sroka, dyrektor MOPR w Giżycku.

Kiedy lepiej pozostać na brzegu czekając na przybycie służb ratunkowych? Sroka zaznacza, że wiele osób jest – błędnie – przekonanych, że aby uratować tonącego, wystarczy umieć pływać.

– Aby laik miał szanse uratować topielca i sam nie pójść na dno, musi pływać dobrze. A dobrze to nie znaczy tylko żabką w stylu dyrektorskim, czyli z głową cały czas nad wodą. Bardzo wątpliwe, by mimo najszczerszych chęci, taka osoba mogła udzielić pomocy tonącemu – tłumaczy Jarosław Sroka.

Dyrektor MOPR przypomina, że osoba tonąca jest w panice, która może sprowadzić niebezpieczeństwo na "średniego" pływaka. – Tonący chwyci się każdego i wszystkiego – mówi Sroka.