Ciało w Wiśle a zaginięcie Krzysztofa Dymińskiego. Nurek przekazał nowe informacje

redakcja naTemat
19 marca 2024, 18:13 • 1 minuta czytania
16-letni Krzysztof Dymiński zaginął w maju 2023 roku. W weekend z Wisły pod Warszawą wyłowiono ciało w znacznym stanie rozkładu. Rodzina chłopaka ma nadzieję, że to nie jego zwłoki znaleziono. Jeden z dzienników rozmawiał natomiast z nurkiem, który był na miejscu. Maciej Rokus uważa na ten moment, że ciało odkryte w Nowym Dworze Mazowieckim nie należy do zaginionego chłopaka.
Ciało w Wiśle a zaginięcie Krzysztofa Dymińskiego. Nowe informacje. Fot. Andrzej Banas/Polska Press/East News

Ciało w Wiśle a zaginięcie Krzysztofa Dymińskiego. Nowe informacje

Jak informowaliśmy, w niedzielę około godz. 19 w Nowym Dworze Mazowieckim znaleziono w rzece ciało młodego mężczyzny. Ciało było w stanie znacznego rozkładu. Odkrycia dokonała ekipa poszukująca zaginionego Krzysztofa Dymińskiego, czyli Grupa Specjalna Płetwonurków RP.


Portal Wirtualna Polska skontaktował się w poniedziałek z matką nastolatka, aby sprawdzić, czy rodzina Krzysztofa może wie już coś więcej. Kobieta powiedziała, że poszukiwania jej syna cały czas trwają. – Wierzę, że to nie jest mój syn – wskazała pani Agnieszka. Jak dodała, nie mają o Krzysztofie na ten moment żadnej nowej informacji.

Dziennik "Fakt" rozmawiał z kolei we wtorek z Maciejem Rokusą z Grupy Specjalnej Płetwonurków RP. Jak przekazał ekspert, "ich celem było ujawnienie ciał, które mogły dostać się do koryta Wisły kilka miesięcy temu". Grupa prowadziła te poszukiwania na prośbę rodzin dwójki zaginionych – Krzysztofa Dymińskiego i Klaudii Czaińskiej.

Nurek: Bez badań DNA i okazania ciała bliskim nie można mieć pewności

Maciej Rokusa uważa na ten moment, że ciało odkryte w Nowym Dworze Mazowieckim, to nie jest Krzysztof Dymiński. – Mieliśmy dokładny rysopis Krzysztofa, wiedzieliśmy, w co był ubrany. Przy tym wstępnym spojrzeniu na zwłoki uważamy, że to nie jest zaginiony Krzysztof, nie zgadza się ubranie, nie zgadza się sylwetka – poinformował.

Zastrzegł jednak, że nie można mieć stuprocentowej pewności. – Bez badań DNA i okazania ciała bliskim nie można mieć pewności – wyjaśnił "Faktowi".

Przypomnijmy: Krzysztof Dymiński zaginął 27 maja ubiegłego roku. Nastolatek uciekł z domu w miejscowości Pogroszew Kolonia (w gminie Ożarów Mazowiecki) przed czwartą rano i pojechał autobusem do Warszawy. W stolicy miał przemieszczać się w stronę parku Traugutta, gdzie ślad się po nim urwał.

W naTemat wielokrotnie pisaliśmy o sprawie zaginionego 16-latka. Pod koniec grudnia ubiegłego roku, lokalny serwis epoznan.pl przekazał, że Krzysztof był widziany w stolicy Wielkopolski. Chłopak miał pojawić się w Poznaniu tuż przed Wigilią, w czwartek (21 grudnia).