
Rozmawiałem z byłym wice-kanclerzem i ministrem spraw zagranicznych Niemiec Joschka Fischer (1998-2005) na temat tego jak Niemcy postrzegają to, co się dzieje dziś w Europie, sytuacji na Cyprze, jak poprawić funkcjonowanie UE i czy Radosław Sikorski ma rację twierdząc, że Polska może wejść do ścisłego grona decyzyjnego w UE. Zapytałem też Pana Fischera, dlaczego Niemcy nie palą się do roli przewodnika Europy, dlaczego Angela Merkel jest tak popularna w Niemczech, jak elita Niemiecka widzi dzisiejszą Rosję i dlaczego on sam zmienił się tak radykalnie, bo przecież kiedyś był lewicującym bojówkarzem walczącym fizycznie na ulicy z policją.
Joschka Fischer: Według mnie, w sprawę cypryjską zamieszane były wewnętrzne interesy trzech krajów: Niemiec, Austrii i Finlandii. Ze swoim systemem finansowym, opierającym się w dużej mierze na pieniądzach Rosjan, mający opinię pralni brudnych pieniędzy, Cypr nie jest w tych krajach zbyt popularny. A w kręgach Madam Merkel i jej centroprawicowego koalicjanta cieszy naprawdę złą sławą. Myślę, że na obecne porozumienie w sprawie Cypru wpływ miały wszystkie te czynniki.
To prawda, ale postrzeganie europejskiej biurokracji jako takiej, która wydaje ponad miarę, jest błędne. Tak naprawdę biurokracja w UE jest mniejsza niż w Monachium.
Myślę, że zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych, ludzie już zawsze będą winić za wszystko, co złe, scentralizowaną władzę. W Stanach winą za wszystkie problemy Ameryki obarcza się Waszyngton i jego okolice.
Może raczej boicie się, czy obawiacie się, że ludzie zaczęliby czynić analogie do II wojny światowej?
I stanąć na czele UE?
Ponieważ Niemcy są silni ekonomicznie. To bardzo proste – mamy silne państwo, nie silnego kanclerza. W dzisiejszych Niemczech nie ma czegoś takiego jak kryzys, a to pomaga rządzącym. Polska też nieźle sobie dziś radzi.
Jak zapewne Pan wie, Polacy są zwykle dość sceptyczni wobec tych u władzy. Więc może nie ma się co dziwić.
Nie wyobrażam sobie, żeby Wielka Brytania mogła jeszcze bardziej ograniczyć swój udział w Unii. Kraj ten płaci dziś cenę za swoje wycofanie. Na przykład wielkim błędem było wycofanie Torysów z Europejskiej Partii Ludowej. Cameron stracił wpływy w Parlamencie Europejskim, a przez to wpływy straciła także Wielka Brytania.
Nie mówię tego z chęci przypodobania się Pana czytelnikom, ale w pełni się z nim zgadzam. Rozwój ekonomiczny Polski jest imponujący, podobnie jak nowa Polska, budowana przez nowe pokolenie. Poza tym, Polska jest członkiem wielkiej szóstki w Unii Europejskiej, nie możemy o tym zapominać. Zdecydowanie zgadzam się z Radkiem Sikorskim.
Na pewno inaczej niż polskie. Choć jedno mamy wspólne – rozumiemy, jak ważną rolę Rosja odgrywa w Europie, zarówno negatywną, jak i pozytywną. Dlatego, myślę, oba kraje rozumieją, jak ważna jest dla nowego, postsowieckiego porządku w Europie, niezależność Ukrainy. Ukraina jest kamieniem węgielnym tego nowego porządku i jeżeli ten kamień pęknie, staniemy wobec Rosji w zupełnie innej geopolitycznej rzeczywistości.
