Obrona Dody, pozew w sprawie krzyża to za mało. Ruch Palikota zaczyna kolejną bitwę w swojej antyklerykalnej krucjacie. Tym razem przeciwko uczelniom katolickim. - Kształcenie o aniołkach, diabłach, Jezusach, piekle i niebie jest absurdalne, taka wiedza jest nieweryfikowalna - powiedział Superstacji Robert Biedroń. Po chwili dodał: - Na wydziałach teologicznych piep..ą kompletne głupoty. Będziemy dążyć do tego, żeby nie robili tego z publicznych pieniędzy.

REKLAMA
W podobnym tonie wypowiadali się ostatnio inni posłowie ugrupowania Janusza Palikota. Człowieka, który jak na ironię studiował filozofię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. – Światowe rankingi pokazują, że uczelnie katolickie produkują magistrów, których dyplom się nie liczy – mówił w czwartek Armand Ryfiński. Z kolei według byłego księdza, redaktora naczelnego antyklerykalnego tygodnika „Fakty i Mity”, prawnik po Uniwersytecie Warszawskim, czy Jagiellońskim jest lepszy niż po Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. – Tam oprócz uczelni dochodzi jeszcze ideologia. Ludzie z takimi dyplomami znajdują pracę w magazynach katolickich albo SKOK-ach, które są związane z PiS-em – powiedział. W grę wchodzą duże liczby, bo około 500 mln zł dotacji rocznie. Tyle, że w tej sumie mieszczą się też przedszkole, gimnazja i licea katolickie. Natomiast świeckie uczelnie publiczne mogą liczyć na około 16 miliardów zł dotacji. Czy pół miliarda idzie wyłącznie na sympatyków prawicy?
Postanowiłem spytać o komentarz kolegę, który studiuje na UKSW, ale sympatyzował z Ruchem Palikota. Chciał się do niego zapisać. Początkowo zgodził się na nagranie komentarza, ale dwie godziny później dostałem od niego SMS-a: -„ O nie. NA PEWNO o nim nie będę się wypowiadał. Już nie chcę, żeby mnie z nim coś łączyło”. Komentarza odmówił też obecny członek Ruchu Palikota, którego wypowiedzi wyraźnie zaskoczyły. Także studiuje na UKSW. Choć jest to uczelnia związana z kościołem, to jednak w myśl statutu państwa – oferuje bezpłatne studia. Dlatego wśród studentów nie brakuje ateistów, sympatyków lewicy, czy homoseksualistów. Kiedyś krążyła plotka o satanistach.
Antykościelne happeningi polityków Ruchu Palikota nie przynoszą pożądanego efektu. Janusz Palikot otwiera ranking nieufności, a w sondażu CBOS partia może liczyć tylko na 3 proc. poparcia. Korzystniejszy był sondaż TNS Polska – tam ugrupowanie miało 9 proc. Posłowie mówią, że sondaż CBOS-u to atak katolickich sił, ponieważ Ruch jest silny. – Atakują nas, bo nie chcą alternatywy dla leniwych rządów Donalda Tuska. Atakują nas, bo jesteśmy silni – mówił podczas sierpniowej konwencji Sojuszu Lewicy Demokratycznej Grzegorz Napieralski. To, jak silny był wtedy Sojusz pokazały wybory.
Na początku tygodnia Ruch Palikota zorganizował pikietę w obronie Doroty Rabczewskiej. Kamery telewizyjne miały co nagrywać, bo działacze Ruchu założyli koszulki z Dodą w koronie cierniowej. Jednemu z okolicznych mieszkańców popsuło się auto, więc posłowie Artur Dębski i Armand Ryfiński pospieszyli z pomocą. Popchali samochód. – Jesteśmy po to, aby pomagać obywatelom w każdej sytuacji – mówił potem Dębski. Inni działacze Ruchu Palikota pospieszyli z pomocą staruszce, która przewróciła się na pobliskim chodniku. Sceny wymarzone dla tabloidów, ale tych zabrakło. Na pikietę przybyło zaledwie dwóch dziennikarzy. To nietypowe dla partii, której happening z paleniem kadzidełka w Sejmie przyciągnął nawet zagraniczne media - tym agencję Reuters.
Problemem Ruchu Palikota jest wyczerpanie tematów. Marihuana, krzyż, prawa homoseksualistów przedsiębiorców - to do tej pory przebijało się mediów. Ale przestało, bo nawet najlepszy przebój się nudzi. Ta melodia się znudziła. Można próbować przebić się z większym hardcore’m (stąd zasianie ziarenek marihuany wokół Sejmu). Czy za chwilę, aby ściągnąć kamery Ruch Palikota zorganizuje rastafariański ślub gejowski z marihuaną zamiast kadzidła? Na ulicy tematów dla ugrupowania Janusza Palikota nie brakuje. Jest problem jednych z najdroższych w Europie cen mieszkań, czy umów śmieciowych. Tylko jaki hardcore’owy happening do tego wymyślić?