Były premier Silvio Berlusconi został skazany przez mediolański sąd na 4 lata więzienia. Niektórzy mieszkańcy Włoch po odczytaniu wyroku świętowali z szampanem w ręku. Zawiedzenie władzą, rozczarowanie, gniew robią także swoje w Polsce. Pytałem mieszkańców Warszawy o polskiego polityka, który powinien wylądować za kratami. Zdecydowana większość z nich wskazała na Donalda Tuska. Najwyraźniej na tym rozczarowaniu kapitał chce zbić prawica. Być może to przyczyna mocnych słów byłego buldoga PiS.
REKLAMA
- Nie wymienię żadnego nazwiska, ale dla mnie jest oczywiste, że sprawa katastrofy smoleńskiej skończy się wieloletnimi wyrokami więzienia dla osób odpowiedzialnych za... nawet za to, co się stało po katastrofie smoleńskiej, za zaniechania po, ale również i za pewne wejście w grę z Putinem przed tą katastrofą - stwierdził w rozmowie z Superstacją Jacek Kurski, europoseł Solidarnej Polski. Dopytałem, czy ma na myśli czołowych polityków: - Oczywiście, że będą to czołowi politycy, ale nie wymienię żadnych nazwisk.
Spytałem wprost. – Czy ma Pan na myśli Donalda Tuska? - Proszę następne pytanie - odparł Kurski. Polityk Solidarnej Polski nie mówi wprost, tego co chce usłyszeć ulica. Do przeprowadzenia sondy celowo wybrałem dwa miejsca. Okolice Hali Mirowskiej, gdzie przeważają starsi i biedniejsi ludzie oraz okolice dawnej Galerii Centrum, pełne markowych sklepów. Odpowiedzi przypadkowo spotkanych osób były identyczne, choć starsi ludzie wypowiadali się ostrzej. Rozmawiałem może z 15 osobami. Od starszego pana usłyszałem, że za kratami najchętniej zobaczyłby „prezydenta samozwańca” i „zbrodniarza Tuska”. Młodzi uczestnicy sondy mówili, że do więzienia powinien pójść Donald Tusk, bo zawalił sprawę stadionów i dróg, a do tego kłamie.
Jaki z tego wniosek? Lata ostrych wypowiedzi polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej Polski zrobiły swoje. Grupa zawiedzionych Platformą Obywatelską się wydłuża. Duża część młodych, którzy urodzili się w latach 90. nie pamięta innego premiera niż Donald Tusk. W ich ocenie wszystkiemu, co nawaliło jest winny właśnie on. W przerwaniu impasu nie pomagają kolejne skandale z ekshumacją, kompromitacja na Stadionie Narodowym, wewnątrzpartyjny konflikt wokół aborcji. Do tego dochodzą wyraźnie znudzone epoką Tuska media. - Trwa zupełnie histeryczna i nieustanna nagonka przeciwko Platformie i to we wszystkich stacjach, ja nie znam informacji dobrych, że coś wybudowano, wszystko jest źle - mówił mi kilka dni temu Stefan Niesiołowski. Coś w tym jest. Jeden z moich znajomych działaczy PO zachęcał na portalu społecznościowym do bojkotowania TVN-u. Tego samego TVN-u, którego bojkotował kiedyś PiS.
Drugie z rzędu wygrane przez Platformę Obywatelską wybory mogą być „pyrrusowym zwycięstwem”. Ten antagonizm może jeszcze wzrosnąć. Wrak TU-154 na terytorium Rosji, kolejne informacje dotyczące pomyłek w Smoleńsku dodają oliwy do ognia. Z perspektywy Donalda Tuska lepiej byłoby przegrać z kretesem wybory przed rokiem. Za dwa lata dostałby się do Parlamentu Europejskiego, może śladem Jerzego Buzka trafiłby na międzynarodowe stanowisko. Nie przegrał i rosnące niezadowolenie w połączeniu z atakami opozycji mogą doprowadzić do tego, że za parę lat dla sporej grupy Polaków obecny premier będzie odpowiednikiem Generała Jaruzelskiego. W końcu już dziś wielu polityków PiS twierdzi, że nawet SLD nie szkodziło w taki sposób Polsce, jak to robi Platforma.
