Gdyby parlamentarzyści byli nauczycielami etyki, dowiedzielibyśmy się od nich, że działalność sumienia ogranicza się do trzech kwestii – aborcji, in vitro i związków partnerskich. Są to tak zwane kwestie światopoglądowe. Cała reszta spraw, którymi parlamentarzyści się zajmują, nie ma z sumieniem, etyką i światopoglądem nic wspólnego.
REKLAMA
Najpełniej ten skądinąd nowatorski pogląd na zagadnienia etyczne ujawnia się, kiedy przychodzi do głosowania w trzech wymienionych enumeratywnie sprawach. Wtedy parlamentarzyści bronią* kolegów parlamentarzystów i mówią – koledzy w sprawach światopoglądowych będą głosować zgodnie z sumieniem (czyli bez dyscypliny klubowej). Natychmiast pojawia się pytanie, czy a contrario w innych kwestiach głosują niezgodnie z sumieniem (względnie poza sumieniem), choć oczywiście nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, co niepowiedziane – to znaczy, że jeżeli jesteś zwolennikiem aborcji, in vitro i związków partnerskich, to jesteś człowiekiem bez sumienia.
Można by w tym miejscu pokusić się o zrobienie małego wykładu i próbować na przykład wskazywać, że bycie zwolennikiem dopuszczalności aborcji, to nie to samo co bycie zwolennikiem aborcji (takich jest niewielu, o ile w ogóle), że urodzony człowiek jest (jednak) ważniejszy od zygoty, że byłoby po prostu ludzkie danie homoseksualistom prawa tworzenia sankcjonowanych przez prawo związków. Można by, przynajmniej zasugerować, że sumienie podpowiada ludziom bardzo różne rzeczy i że każdy z nas ma o nim trochę inne pojęcie. Można by, ale skutki tego działania są całkowicie przewidywalne. W „kwestiach sumienia” nikt jeszcze nikogo nie przekonał. Ma to zresztą marginalne znaczenie wobec wielkości parlamentarnej koncepcji sumienia, o czym niżej.
W parlamentarnej nauce moralnej najciekawsze jest to, że wszystko inne, to znaczy wysokość podatków, wysokość kar oraz to za co nakładamy kary, wysokość świadczeń z kasy państwowej (czyli teoretycznie naszej kasy), zakres państwowej inwigilacji obywateli, sposób funkcjonowania prawa itp. znajdują się całkowicie poza sumieniem*.
Jaki dokładnie w mniemaniu polityków jest to obszar? Czy to pragmatyka, czy po prostu czysta – wyprana z jakichkolwiek związków z sumieniem – polityka, czy wreszcie tragiczna konieczność nie dająca z definicji miejsca na manifestowanie wolnej woli. Nie wiadomo. Wobec ogromnego skomplikowania tych kwestii, nie będziemy ich w tym miejscu rozważać.
Warto jednak zastanowić się nad powołaniem trzeciej izby parlamentu, którą nieskromnie proponowałbym nazwać „Izbą Sumienia”. Izba ta mogłaby liczyć dajmy na to trzystu wybranych przez kluby parlamentarne "posłów" szczególnie biegłych w sprawach sumienia, którzy głosowaliby nad kwestiami światopoglądowymi zgodnie z sumieniem. Pozostała grupa kolegów, czyli 460 posłów i 100 senatorów mogłaby wtedy (wolna od rozterek moralnych) zajmować się tworzeniem tzw. dobrego prawa, czy może po prostu prawa, żeby już całkowicie oderwać się od tych etycznych naleciałości.
Wiem, rodzi się pewien problem. Wszyscy parlamentarzyści są biegli w kwestiach sumienia i wszyscy chcieliby zasiadać w Izbie Sumienia. To na nią skierowane byłyby przecież światła reflektorów. Media interesują się przede wszystkim „sprawami sumienia” i zapewne chciałby relacjonować prace tylko tej izby, co jest skądinąd zrozumiałe.
W takim razie należałoby rozważyć wariant zamiany izb. Sejm stałby się Izbą Sumienia, Izba Sumienia Sejmem, a Senat… W zasadzie Senat mógłby zajmować się tym, czym zajmuje się dotychczas.
Takie rozwiązanie pozwoliłoby na graniczące z pewnością prawdopodobieństwo, że będziemy mieli (jednak użyję tego słowa) dobre prawo nieobciążone kwestiami światopoglądowymi oraz last but not least rozstrzygnięte (zgodnie z sumieniem!) kwestie światopoglądowe.
Czy stać nas na taką trzecią izbę? Jak to, nas nie stać? Przecież kwestie sumienia są najważniejsze!
PS Do powyższych rozważań natchnął mnie mój przyjaciel Zbigniew Dutkowski. Część zamieszczonych wyżej myśli to jego myśli, z których jako osoba niepiszcząca bloga pozwolił mi skorzystać. Nasze rozmowy są dla mnie nieustającą inspiracją, Zbyszku!
______
*Nie do końca wiadomo przed czym, ale bronią.
**W zakres parlamentarnej nauki moralnej wchodzą jeszcze zagadnienia dobrego wychowania i piętnowania "chamskich" zachowań. Tymi - jak wiemy - zajmuje się Komisja Etyki Poselskiej
