Pracowałem właśnie nad daleko ciekawszym wpisem, kiedy internetowa wersja „Wyborczej” uraczyła nas przepełnionym niezwykłym humanizmem i wrażliwością społeczną tytułem „Amnestia pijaczków i złodziejaszków”. Oczywiście artykuł dotyczy zmian w Kodeksie karnym i związaną z nimi koniecznością wypuszczenia z zakładów karnych sprawców drobniejszych przestępstw, które nie będą już przestępstwami.
REKLAMA
Cóż, po materiale o pasożytach przyjeżdżających do Warszawy z mniejszych miejscowości, który zniknął równie szybko, jak się pojawił, podobny humanizm nie powinien nas dziwić, a jednak dysonans poznawczy pozostaje. Medium, które na co dzień dokonuje ciężkiej równościowej pracy, wyłuszcza wszelkie wykluczenia na czele z brakiem dostępu do szerokopasmowego internetu, brakiem ścieżek rowerowych i niemożnością karmienia piersią w lokalach gastronomicznych, wpada w pułapkę freudyzmu i pisze JAK JEST. Nieszczęśnicy dokonujący drobnych kradzieży i pijani rowerzyści, (znanym zdjęciem jednego z nich, który jednak prowadzi swój rower, raczy nas „Wyborcza”), będący koniec końców naszymi bliźnimi i obywatelami, są zdaniem gazety, a dokładniej Ewy Siedleckiej, „pijaczkami i złodziejaszkami”. Puenta w postscriptum.
Zapraszam do lektury: E. Siedlecka, Od dziś obowiązuje amnestia dla pijaczków i złodziejaszków, Wyborcza.pl.
PS W gruncie rzeczy podoba mi się ta szczerość nowego mieszczaństwa, mającego tak silną reprezentację w nowych mediach. W gruncie rzeczy też mówi, jak jest (ta reprezentacja). Wiele rzeczy można ukryć, ale z pogardą jest ciężko. W przypadku Ewy Siedleckiej podobny "lapsus" kładziemy jednak na karb zmęczenia ewentualnie nadgorliwego stażysty, który ukuł klikalny tytulik.
PPS "Wyborcza" jednak zmieniła nieszczęśliwy tytuł na "Amnestia" dla nietrzeźwych rowerzystów i drobnych złodziei, co należy uznać za chwalebne. Zakładam, że zawinił jednak stażysta. Ja nie mogę już zmienić całego wpisu, ale odnotować trzeba.
