W grudniu 2012r. Zespół Ministra Sprawiedliwości ds. Nowelizacji Prawa Upadłościowego i Naprawczego przedstawił kompleksową propozycję zmian. W ciągu siedmiu miesięcy dokonano głębokiej analizy problemów polskiego systemu upadłościowego i przedstawiono konkretne rozwiązania instytucjonalne oraz legislacyjne. Warto podkreślić, że cele które przyjął Zespół dotyczyły położenia nacisku na skuteczną restrukturyzację firm, a nie ich likwidację, uproszczenie i usprawnienie procedur oraz wykorzystanie dostępnych narzędzi także internetowych do komunikowania etapów postępowania.

REKLAMA
Bez wizji i w śpiączce?
Ostatnie cztery lata w Polsce to okres gorączkowych przygotowań i wielki sukces EURO 2012 w każdym wymiarze. Potwierdziliśmy nasz profesjonalizm, polską gościnność oraz przynależność do europejskiej czołówki. Po 8 latach obecności w Unii Europejskiej, Polska w coraz większej liczbie obszarów dogania europejskich liderów. Niestety w niektórych, w szczególności gospodarczych pozostajemy w dalekim ogonie. W cieniu narodowych przygotowań można było dostrzec dwa istotne zjawiska dotyczące firm. Począwszy od kryzysu Lehmann Brothers (IX.2008r.) przedsiębiorstwa - w szczególności małe i średnie z kilkuletnią lub dłuższą historią - funkcjonują bez czytelnej wizji rozwoju. Kryzys rynków finansowych spowodował, że firmy z większą rezerwą odnoszą się do nowych przedsięwzięć i ryzykowanych wyzwań. Z drugiej strony lawinowy przyrost start-upów powstających w większości przy wsparciu środków unijnych. Parki technologiczne, inkubatory, fundusze venture capital wsparte środkami z Krajowego Funduszu Kapitałowego, środki z PARP-owskiego działania 8.1, fundusze zalążkowe, środki z Urzędów Pracy. Mnogość miejsc wsparcia i źródeł finansowania nowych firm. Wkrótce dowiemy się, ile z dziesiątek tysięcy firm, które otrzymały dotacje, rozwinęło się, ile zatrudniają osób, a ile trwa w śpiączce, czekając na upływ unijnego wymogu trwałości biznesu. Wydaje się, że liczba likwidowanych działalności bardzo mocno wzrośnie w 2013 i kolejnych latach.
Nieliczne upadłości – w Polsce inaczej niż w Europie
Rok 2012 – jak donoszą media - to rekordowa w ostatnich latach liczba upadłości – 877 firm, w tym 218 budowlanych. To bardzo mało, jeśli porówna się z ponad 50 tys. upadłości we Francji, ponad 30 tys. w Niemczech. Stwierdzenie, że w Polsce upadłość jest dla bogatych firm niesie ze sobą wiele prawdy. Temat ostatniego miejsca Polski w Europie dla wskaźnika stosunku liczby upadłości do wyrejestrowanych podmiotów został świetnie ujęty w Analizie Forum Obywatelskiego Rozwoju nr 10/2012 z 5 lipca 2012r. – „Upadłość w Polsce jest rzadko wykorzystywanym narzędziem” - przygotowanym przez Karolinę Kartus. Wnioski, które stawia autorka dotyczą wskaźnika ogłoszonych upadłości (ok 21%) w odniesieniu do liczby składanych wniosków (757 upadłości do 3535 wniosków) oraz nieprzewidywalności jej przebiegu i braku kontroli najbardziej zainteresowanych czyli niewypłacalnego przedsiębiorcy i jego wierzycieli. Rezygnacja z upadłości jest zdaniem autorki wynikiem racjonalnego podejścia przedsiębiorcy, który decyduje się sam „posprzątać” swoje biznesowe błędy. Można też przyjąć tezę o planowym i ostrożnym działaniu firm, braku ryzykownych, innowacyjnych projektów i w efekcie podejmowaniu decyzji o likwidacji działalności w stadium umożliwiającym jej zakończenie bez niespłaconych zobowiązań. Kłóci się to co prawda z naszym narodowym romantyzmem, skłonnością do uniesień i ponoszeniu ryzyka, także biznesowego, jak i bardzo wysokim wskaźnikiem niepowodzeń biznesowych, o 5 punktów procentowych wyższym niż średnia dla krajów Unii Europejskiej. Nie zawsze jednak tak jest. Jak wynika z badań ankietowych skierowanych do sędziów-komisarzy, większość składanych w sądach wniosków upadłościowych to wnioski spóźnione, które są składane, gdy kondycja przedsiębiorstwa jest tak zła, że nie ma szans na wszczęcie postępowania naprawczego. Wyniki te, jak i jak wiele przykładów i naukowych refleksji można napotkać w polecanej przeze mnie pozycji „Cykle życia i bankructwa przedsiębiorstw” – praca zbiorowa pod redakcją prof. E. Mączyńskiej z SGH.
Prawo restrukturyzacyjne i upadłościowe
W grudniu 2012r. Zespół Ministra Sprawiedliwości ds. Nowelizacji Prawa Upadłościowego i Naprawczego przedstawił kompleksową propozycję zmian. W ciągu siedmiu miesięcy dokonano głębokiej analizy problemów polskiego systemu upadłościowego i przedstawiono konkretne rozwiązania instytucjonalne oraz legislacyjne. Warto podkreślić, że cele które przyjął Zespół dotyczyły położenia nacisku na skuteczną restrukturyzację firm, a nie ich likwidację, uproszczenie i usprawnienie procedur oraz wykorzystanie dostępnych narzędzi także internetowych do komunikowania etapów postępowania. Zaproponowano także bardziej przyjazne brzmienie tytułu ustawy: Prawo restrukturyzacyjne i upadłościowe.
Czy będziemy upadać z klasą?
Trzej Królowie przybyli, czas wrócić do pracy. A prognozy na 2013 rok nie kipią optymizmem. Witold Gadomski przewiduje, że towarzyszyć będzie nam zerowy wzrost gospodarczy, wyczerpią się źródła wzrostu, a ciężarem będzie mała innowacyjność gospodarki i edukacja niedostostosowana do potrzeb rynku. Prof. Krzysztof Rybiński twierdzi, że recesja oczyści gospodarkę, a Agnieszka Durlik-Khouri z KIG uważa, że gospodarka będzie podlegać restrukturyzacji i winna oczyścić się z nieefektywnych form. Prognozowane turbulencje w 2013r. i kolejnych latach będą skutkowały rynkową weryfikacją tysięcy podmiotów gospodarczych. Co prawda co roku wyrejestrowuje się i tak ok. 300 tys. podmiotów, jednakże w tym roku można spodziewać się wzrostu liczby firm, które nie będą potrafiły zakończyć działalności i spłacić swoich wszystkich zobowiązań. Szacuje się, że w 2013r. upadłość ogłosi 1.200 firm, jestem przekonany, że w tarapatach będzie kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy. Pytanie, czy są przygotowane do głębokiej restrukturyzacji, a w większości przypadków do takich działań aby „upaść z klasą”? Co oznacza - po pierwsze, nie pociągnąć za sobą kolejnych firm w upadłościową otchłań i po wtóre tak „upaść” aby „powstać”. Bardzo cenię tezy postawione przez Zespół powołany przez Ministra Sprawiedliwości, o którym wyżej, o wysokich społecznych kosztach likwidacji przedsiębiorstwa w porównaniu z okresową karencją w spłacie zobowiązań. Druga dotyczy – polityki drugiej szansy, ważna w szczególności dla młodych przedsiębiorców, którym pierwszy biznes po prostu nie wyszedł. Godne podkreślenia jest oczekiwanie przez Zespół wdrożenia instrumentów restrukturyzacyjnych, a także likwidacyjnych, które nie stygmatyzują przedsiębiorców, co oznacza przeciwdziałanie odwracaniu się od firm w trudnej sytuacji ich klientów i dostawców. Zmiany w świadomości społecznej w odniesieniu do porażek biznesowych to zadanie także dla mediów.
W oczekiwaniu na …
Pierwsze miesiące 2013r. to zapewne okres wyczekiwania ze strony przedsiębiorców. Na informacje o kształtowaniu się koniunktury gospodarczej, o wprowadzaniu zmian legislacyjnych oraz działaniach umożliwiających sanację firm. Ten ostatni aspekt jest szczególnie ważny. A składa się na niego kilka kluczowych czynników. Po pierwsze funkcjonowanie funduszy, które będą wspierały lub przejmowały firmy w tarapatach. Po wtóre przyjęcie rozwiązań prawnych umożliwiających realne wdrożenie postępowań naprawczych, po trzecie wykreowanie pozytywnej atmosfery dla przedsiębiorców, którzy okresowo popadli w tarapaty. Warto rozważyć role władz samorządowych w tym obszarze. Może będzie to przyczynek do budowania relacji między biznesem, w szczególności małym i średnim a lokalną władzą. Może to idealistyczne oczekiwania lecz tak potrzebne polskiej gospodarce.
Zapraszam na www.sanacjafirm.pl