Dopadła mnie patriotyczna schizofrenia. Kocham Polskę bez wzajemności. Poszłabym za nią w ogień, co miesiąc wysyłam jej pieniądze na utrzymanie, piszę o niej piosenki, a ona mnie zdradza publicznie. Oszaleję! I wstyd mi.
REKLAMA
W czwartek przeżyłam piękne chwile. Wraz z Maleo Reggae Rockers i pięknymi śpiewającymi paniami zagraliśmy w Lublinie koncert inaugurujący rok Żołnierzy Wyklętych. Dziewczyny były cudowne, zaopiekowały się Kubą, kiedy byłam na scenie. Była świetna atmosfera. Było kameralnie, ciepło, a jednak wzniośle i ważnie. Widać, że wszystkim się podobało. Dostałyśmy piękne bukiety. Zapytałam Mony, czy myśli, że obecni na koncercie ludzie sądzą, że jesteśmy bohaterkami piszącymi piosenki o Polsce.
Tego samego wieczoru Kabaret Limo odsłonił ludzkie oblicze papieża i skarykaturował „fanatyków religijnych”.
Dla mnie to nie jest problem. Wierzę w demokrację, chodzę na wybory. Ale zastanawiam się dlaczego z moich podatków opłacany jest zespół do walki z ateizacją, który to autorów skeczu i emitującą go TVP próbuje ukarać. Ja tego nie potrzebuję. Tak, bardziej potrzebuję zespołu ds. brydża i promocji badmintona, bo przynajmniej są zabawne. Jest mi smutno, że w moim ukochanym kraju dyskryminuje się ludzi za poglądy. Zwłaszcza, że nie są one krzywdzące.
Lubię ludzi. Nie oceniam ich przez pryzmat wiary, ale tego, co robią i jacy są dobrzy. Mam wśród przyjaciół cudownych katolików, cudownych ateistów, cudownych żydów. Jesteśmy cudownymi Polakami.
Polsko, bądź uczciwa i kochaj nas.
