Cieszy ostra reakcja z jaką spotkały się słowa parapolityka o olimpijczykach i olimpijkach z niepełnosprawnościami. Szkoda, że równie silnego sprzeciwu nie wywołały niedawne wywody tego samego paramyśliciela o flekowaniu osób homoseksualnych i gwałceniu feministek. A to przecież tylko ostatnie wypowiedzi lidera Kongresu Nowej Prawicy, któremu nie brakuje oddanych wyznawców.
REKLAMA
Trudno mi zgodzić się z redaktorem Machałą, który wypowiedzi parapolityka nazywa “głupim gadaniem”. Głupie jest np. twierdzenie, że Ziemia jest płaska, albo że ludzie żyli równolegle z dinozaurami. Dyskurs propagowany przez parapolityka to mowa nienawiści skierowana wobec konkretnych grup społecznych (kobiet, osób LGBTQ, osób z niepełnosprawnościami, osób starszych). Kto ma siłę, może zapoznać się z obszerną kolekcją cytatów.
Redaktor Machała słusznie zauważył, że istnieją warunki brzegowe debaty i nie zamieścił wywiadu z parapolitykiem, który porównał osoby z niepełnosprawnościami do chorych psów. Tymczasem już w latach 90-tych parapolityk zaprezentował wystarczająco dużo równie odrażających wypowiedzi, by zniknąć z mediów na dobre. Ale nie zniknął, bo media ponad wszystko kochają show, które napędza oglądalność i klikalność. Najlepiej tak zestawić gości w studio, by polała się krew.
Dlatego do telewizji razem z aktywistą praw człowieka, zapraszana jest działaczka katolicka, która radośnie obwieszcza, że nie poda mu ręki bo brzydzi się jego homoseksualizmem. Trudno sobie wyobrazić skalę nawałnicy medialnej, gdyby tak samo zachowała się wobec osoby czarnoskórej lub Żyda / Żydówki. Warunki brzegowe w debacie niby obowiązują, ale są równi i równiejsi - wobec niektórych grup można sobie pozwolić na więcej “hejtu”. Z tego powodu sierpniowe wynurzenia parapolityka o flekowaniu osób homoseksualnych i gwałceniu feministek przeszły bez echa. A gdyby chodziło o flekowanie katolików i gwałcenie katoliczek?
Już najwyższy czas, by parapolityk produkował się wyłącznie we własnych paramediach.
