23 lata temu, 6 grudnia 1989 roku, Marc Lépine wkroczył na uniwersytet w Montrealu. Uzbrojony w karabin i nóż myśliwski 25-latek miał w kieszeni list pożegnalny. To miał być dzień jego śmierci, ale przedtem zamierzał dokonać krwawej zemsty. Jego celem były feministki, które “zawsze niszczyły mu życie”. Gdy wszedł do sali, w której odbywały się zajęcia z inyżnierii mechanicznej, wystrzelił w sufit i kazał wyjść mężczyznom. Został sam z kobietami studiującymi nauki ścisłe.
REKLAMA
Gdy zapytał, czy kobiety wiedzą dlaczego zatrzymał je w sali, jedna ze studentek odpowiedziała, że nie. Lépine oznajmił im, że walczy z feminizmem. Gdy studentka Nathalie Provost próbowała wytłumaczyć mu, że studiowanie przez kobiety nauk ścisłych nie oznacza, że są one aktywistkami kobiecymi, Lépine przerwał jej. Zaczął krzyczeć, że studentki są kobietami, które mają być inżynierkami, a więc są bandą feministek, których nienawidzi. Wtedy otworzył ogień. Zabił sześć kobiet i ranił trzy. Wyszedł na korytarz.
Masakra w École Polytechnique trwała około dwadzieścia minut. Egzekucje odbywały się według identycznego scenariusza. Marc Lépine dokonywał segregacji kobiet i mężczyzn, a potem zaczynał strzelać do kobiet. W sumie zamordował czternaście kobiet i ranił dzięsięć kobiet oraz czterech mężczyzn. Następnie popełnił samobójstwo. Kanada pogrążyła się w żałobie narodowej.
Sprawca masakry w swoim liście pożegnalnym napisał, że będzie nazywany szaleńcem, ale jego czyn ma charakter polityczny. Na znalezionej przy nim kartce zanotował nazwiska innych kobiet, które chciał zamordować. Część dziennikarzy (i niektóre dziennikarki) zgodnie z jego przewidywaniami próbowało zrobić z niego chorego psychicznie, którego działania tylko przypadkiem zostały skierowane przeciwko kobietom. Inne i inni podkreślali, że masakra w Montrealu to po prostu jeden z bardziej widowiskowych i brutalnych przejawów przemocy mężczyzn wobec kobiet. Umieszczali zjawisko w kontekście bicia, molestowania, gwałtów i morderstw, których ofiarami padają kobiety z rąk znanych lub bliskich im mężczyzn.
Część komentatorów tłumaczyła jednak zamachowca trudnym dzieciństwem (był bity przez ojca, zanim ten odszedł), inni, deklaratywnie dystansując się od Lépine'a, obwiniali feministki. Byli też tacy, którzy wskazywali na matkę sprawcy, pracującą, samotną matkę, która mogła spowodować u niego nienawiść do wyemancypowanych kobiet.
Andrea Dworkin, znana amerykańska feministka i publicystka, skomentowała masakrę i komunikaty medialne następująco:
Marc Lépine zareagował tak, jak reagowali biali ludzie na amerykańskim Południu, gdy zaczęto zdejmować znaki “Tylko dla białych” - to znaczy przemocą. A feministki to działaczki na rzecz zmiany. To my jesteśmy osobami, odpowiedzialnymi za zniszczenie jego świata. My tego dokonałyśmy - wprowadzając kobiety do dziedzin i profesji z których kobiety były wykluczone i wprowadzając kobiety do historii (...) Gdy mężczyzna zabija kobietę, zazwyczaj stosowana jest jedna z dwóch strategii. Jedną jest (używana wobec Lépine'a) przyjrzenie się mężczyźnie i kreowanie społecznej sympatii do niego. Inną jest przyjrzenie się kobiecie lub kobietom i ustalenie, co jest z nią lub z nimi nie w porządku. ["Mass Murder in Montreal. The Sexual Politics of Killing Women", 7.12.1990]
Ofiarami kobietobójcy były Geneviève Bergeron, Hélène Colgan, Nathalie Croteau, Barbara Daigneault, Anne-Marie Edward, Maud Haviernick, Maryse Laganière, Maryse Leclair, Anne-Marie Lemay, Sonia Pelletier, Michèle Richard, Annie St-Arneault, Annie Turcotte, Barbara Klucznik-Widajewicz. Ich nazwiska, w przeciwieństwie do nazwiska zamachowca, nie znalazły się jako hasła w Wikipedii. Bycie mordercą jest widocznie uważane za bardziej encyklopedyczne niż bycie jego ofiarą (podobnie w przypadku inkwizytorów i kobiet oskarżonych o czary).
Od 1991 roku 6 grudnia jest w Kanadzie Narodowym Dniem Pamięci i Działań Przeciwko Przemocy wobec Kobiet. W tym samym roku mężczyźni w Ontario zainicjowali akcję Białej Wstążki, by podnosić świadomość odnośnie męskiej przemocy wobec kobiet. Coraz więcej mężczyzn angażuje się w walkę z przemocą wobec kobiet, wśród nich najbardziej znani są tacy edukatorzy antyprzemocowi jak Tony Porter czy Jackson Katz, autor Paradoksu Macho. Ich praca, a także wieloletnia praca organizacji kobiecych, już zaczyna przynosić polityczne efekty. Konwencja Rady Europy, którą polski rząd obiecał podpisać, jest jednym z nich.
******
Dołącz na Facebooku do akcji antyprzemocowej Mam Dość!
