Dzisiejsza debata sejmowa o związkach partnerskich przejdzie do historii i to z wielu powodów. Oto dumny reprezentant cywilizacji białego człowieka, poseł Górski, neguje możliwość miłości między dwoma kobietami lub mężczyznami. Mężczyzna może kochać tylko kobietę, a najwyższym wyrazem tej miłości jest zapewne - idąc tropem wcześniejszych wypowiedzi pana posła - mężowski rozkaz kontynuowania ciąży powstałej w wyniku gwałtu. Inny poseł porównał osoby homoseksualne do satanistów. Na specjalną uwagę pośród wielu osobliwości i bzdur wypowiedzianych dziś z trybuny zasługuje jednak wystąpienie posła Tadeusza Woźniaka z Solidarnej Polski. Wystąpienie, którego treść została przepisana z Katechizmu Kościoła katolickiego, choć poseł cały czas powoływał się na Konstytucję.
Bryk z Katechizmu Kościoła katolickiego
REKLAMA
W swojej przemowie poseł Woźniak (Sieradz, okręg nr 11), określił homoseksualizm takim przymiotnikiem jak “nieuporządkowany”. Poseł Woźniak nazwał także relacje homoseksualne “poważnym zepsuciem”. Tymczasem w Katechizmie Kościoła katolickiego czytamy:
Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie (Por. Rdz 19,1-29; Rz 1, 24-27; I Kor 6, 9;1 Tm 1, 10) zawsze głosiła, że "akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane" (Kongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona humana, 8). [KKK 2357]
Znajomo zabrzmiał także protekcjonalny ton pana posła, który stwierdził, że osoby homoseksualne należy traktować z "szacunkiem, współczuciem i delikatnością".
Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. [KKK 2358]
To pochylenie się z troską nad osobami homoseksualnymi może wynikać z tego, że pan uważa, iż homoseksualizm to “trudne doświadczenie”.
Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. [KKK 2358]
Analizę wystąpienia posła Woźniaka można oczywiście przeprowadzić w bardziej drobiazgowy sposób, bo przemawiał aż 11 minut. Liczę tu na prof. Bartosia, którego wiedza w tej dziedzinie jest znacznie szersza. Warto zwrócić uwagę na to, że poseł Woźniak ani razu nie powołał się na Katechizm Kościoła katolickiego, choć co chwila mówił jego słowami. Cały czas odnosił się do Konstytucji.
Pewne światło na sprawę może rzucać fakt, że poseł Woźniak jest przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu na rzecz Katolickiej Nauki Społecznej. Członkowie tego ciała są zobowiązani niekonstytucyjnym regulaminem do “stałej troski o zgodność prawa z zasadami Katolickiej Nauki Społecznej”. Pan poseł może dziś zameldować wykonanie zadania. Biorąc jednak pod uwagę, że poseł Woźniak, wbrew zobowiązaniu do reprezentowania narodu, reprezentuje naród biskupów, warto zastanowić się nad tym, czy jego aktywność sejmowa nie powinna być finansowana wyłącznie ze zbiórek na tacę.
Kilka dni temu trafiłam na artykuł dr Marii Pawłowskiej (która notabene jest biolożką i przywołując liczne przykłady wyjaśniłaby prawicowym posłom, że homoseksualizm jest jak najbardziej naturalny). Cytuje w nim wpis z blogu ks. Isakowicza-Zaleskiego, który utyskuje, że krakowscy hierarchowie katoliccy wychodzą na związkach z politykami Platformy jak Zabłocki na mydle. W swoim tekście z 2 września 2011 r. ksiądz ruga Jarosława Gowina, który nie zagłosował za zaostrzeniem już i tak restrykcyjnej ustawy antyaborcynej. Przedstawiciel Kościoła katolickiego nie ukrywa, że hierarchowie liczyli na przehandlowanie głosowania:
Jest to [głosowanie] tym bardziej zaskakujące, że [Gowin] jako rektor Wyższej Szkoły Europejskiej wynajmuje na bardzo korzystnych warunkach budynek kościelny przy ul. Westerplatte 11 w Krakowie.
Ciekawe, o ilu transakcjach na linii hierarchowie Kościoła katolickiego - posłowie nie wiemy. W ich kontekście lepiej można byłoby zrozumieć wszystkie burzliwe debaty sejmowe, w których poszerzenie praw obywatelskich napotyka tak gwałtowny opór.
