Gazeta Wyborcza poinformowała, że żona prezydenta RP Anna Komorowska spotkała się we wtorek z przedstawicielami opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych protestujących przed Sejmem. Gazeta donosi także o opinii jednej z uczestniczek protestu, Marzeny Kaczmarek, „że spotkanie z prezydentową było bardzo miłe i serdeczne. Padły pewne propozycje, ale konkretów na chwilę obecną nie było.” Trudno o zdumienie, że “spotkanie z prezydentową było bardzo miłe i serdeczne”, jak też trudno się zdziwić, że “konkretów na chwilę obecną nie było”. Próba zagłaskania kotka w oczach opinii publicznej trwa.

REKLAMA
Według prezydenckiej kancelarii, jak czytamy w GW, podczas spotkania przedstawiciele opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych zwrócili się z prośbą o podpisanie ustawy przez prezydenta, pomimo poczucia, że nie spełnia ona całkowicie ich oczekiwań. Wygląda to na „ściemę”, gdyż przedstawicielka protestujących Marzena Kaczmarek oświadczyła w rozmowie ze mną, że owszem powiedzieli, że chcieliby, aby Prezydent podpisał ustawę, aby pomoc została uruchomiona, ale tylko pod warunkiem, że jednocześnie Prezydent zaskarży ją do Trybunału Konstytucyjnego. Ich zdaniem - moim również – podjęta nowelizacja także jest nie zgodna z Konstytucją.
Rząd bowiem przeforsował w parlamencie rozwiązanie o charakterze „pomocy społecznej” zamiast świadczenia, a to nadal pozbawia opiekunów pełni praw. Zaproponowana pomoc państwa jest symboliczna. Daleko odbiega od realnych potrzeb, daleko od podobnych rozwiązań w innych krajach europejskich, a ludziom zmuszonym do porzucenia lub niepodjęcia pracy z powody konieczności opieki nad swoimi bliskimi odbiera także godność. Ale nie odbiega od możliwości państwa – podobno niebawem (jak twierdzi Donald Tusk) dwudziestej gospodarki świata. Nie mówcie, że te żądania to populizm. Nie mówcie, że nie ma pieniędzy, bo są – choćby w chomikowanym przez rząd funduszu pracy, rozdętej administracji z powodu konieczności zapewnienia kolesiom pracy, kasie kierowanej do korporacji wraz ze zleceniami na budowę kolejnych stadionów oraz w niezapłaconych podatkach wędrujących do podatkowych rajów. Powiedzmy wprost, że nie ma woli rozwiązywania tych problemów.
Nie ma woli, ale jest obowiązek. Niewielu bowiem pamięta, że istnieje Konwencja ONZ o Prawach Osób Niepełnosprawnych przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych w 2006 roku. Rząd Polski podpisał ją w 2007 r. a ratyfikowano w 2012 r. Jest też podpisana przez Polskę Europejska Karta Społeczna z jej art. 15. Jednak rząd nie ma woli wdrożyć większości wynikających z niej zobowiązań wobec osób z niepełnosprawnościami. Przypominała o tym Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Irena Lipowicz wielokrotnie. Obowiązkiem państwa polskiego wynikającym z Konwencji ONZ jest ochrona oraz zapewnienie pełnego i równego korzystania z praw człowieka i podstawowych wolności przez osoby z niepełnosprawnościami na równi ze wszystkimi innymi obywatelami. Polska zobowiązana jest do wprowadzenia w życie zawartych w Konwencji standardów postępowania w celu zapewnienia wszystkim osobom z niepełnosprawnościami realizacji ich praw ekonomicznych oraz tych związanych z leczeniem i rehabilitacją, dostępem do usług publicznych i realizacji praw wyborczych.
Obecne protesty opiekunów osób niepełnosprawnych pokazują, jak palący jest to problem. Problemów osób niepełnosprawnych nie rozwiążą ani polityczne przepychanki, ani doraźna fragmentaryczna pomoc, ani wyłącznie działalność organizacji pozarządowych, ani trwające próby „zagłaskiwania kotka”. Potrzebne są konkretne systemowe działania państwa ujęte w system konkretnych regulacji prawnych, konkretne dobrze działające instytucje i środki finansowe. Potrzebna jest zmiana paradygmatu pomagania. Potrzebne jest państwo i społeczeństwo działające fair.
Właśnie takie społeczeństwo fair, takie państwo potrzebne jest nam wszystkim. Bieda i lekceważenie przestrzegania praw człowieka dotyka bezrobotnych, pracujących biednych ludzi zaawansowanych wiekiem i większości młodych, którzy nie mają szans na zawodowy start i założenie rodziny. To problem wynikający z obłędnej polityki aktualnej ekipy politycznej nie dostrzegającej konieczności zmiany paradygmatu gospodarowania i roli człowieka w tym procesie. Ale to temat na następną opowieść.
Pieniądze wydane na pomoc i świadczenia społeczne na pewno nie są wyrzucane w błoto. Nie tylko rozwiązują konkretne ludzkie problemy i dramaty, ale wspierają i ożywiają gospodarkę poprzez tworzenie popytu. Drogi premierze: pomagając sprzyjasz gospodarce.