Logo Inicjatywy TAK w Referendum
Logo Inicjatywy TAK w Referendum

Pamiętacie jeszcze ten nastrój przed europejskim referendum z 2003 roku? Nadzieja i lęk, szansa i zagrożenie. Mija właśnie dziesięć lat od startu wyjątkowego ruchu na rzecz członkostwa Polski w Unii Europejskiej - Inicjatywy Obywatelskiej "TAK w Referendum".

REKLAMA
Dokładnie dziesięć lat temu, 18 marca 2003 roku w Płocku zainaugurowała swoją działalność Inicjatywa Obywatelska "TAK w Referendum”, pozarządowa inicjatywa mająca zmobilizować polskie społeczeństwo do głosowania w referendum akcesyjnym na rzecz przystąpienia do Unii Europejskiej. Trzeba o niej wspomnieć, bo po '89 roku była chyba pierwszą, poważną inicjatywą obywatelską. Tym razem na rzecz Europy.
Wspierali ją Kora, Marek Kondrat, Janina Ochojska, Jan Nowak-Jeziorański, Henryka Bochniarz, Róża Thun, Lena Kolarska-Bobińska. Funkcjonowała niezależnie od polityki rządowej – środki na jej działalność pochodziły ze źródeł prywatnych, organizacje pozarządowe angażowały się na zasadzie „wkładu własnego” i opierały na pracy wolontariuszy.
Inicjatywa Obywatelska "TAK w Referendum" była konglomeratem różnych środowisk: biznesu (który zaangażowała Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan), mediów, firm piarowskich i reklamowych ( Stowarzyszenie Agencji Reklamowych), organizacji pozarządowych (Fundacja Schumana, Unia&Polska). Przekonywali:
Referendum europejskie ma podobną rangę, co pamiętne wybory 1989 roku – przekonywali twórcy Inicjatywy – Zmobilizujmy więc zwolenników by zadeklarowali swoje poparcie dla Polski w Europie. Bez tego możemy przegrać w referendum. Nie łączmy naszego zaangażowania z bieżącą polityką, nie pozostawiajmy tylko w rękach polityków decyzji o przyszłości naszego kraju.

Kampania rządowa na rzecz członkostwa Polski w Unii Europejskiej prowadzona była początkowo niemrawo i bez spójnej koncepcji. Nie cieszyła się zaufaniem społecznym - obawiano się, że poparcie dla członkostwa wyrażone w referendum będzie w istocie odwzorowaniem poparcia dla ówczesnej ekipy rządzącej. Czyli, że jego wynik będzie fatalny.
Sondaże alarmują – Polacy wciąż chcą więcej informacji o Unii. Jednak już nie takich jak dostawali do tej pory: jak miło będzie podróżować bez paszportu i jak wspaniale rozwijają się w UE Irlandia i Hiszpania (hic!). Nie chcą oglądać Bogusława Wołoszańskiego na targu rybnym w Portugalii, lecz wiedzieć co akcesja konkretnie znaczy dla ich miasteczka, gospodarstwa, rodziny – charakteryzował kampanię rządową tygodnik Polityka (8 marca 2003 roku).
Inicjatywa "TAK w Referendum" musiała zaspokoić wzrastający głód informacji europejskiej. Działania reklamowe ( spoty telewizyjne, bilbordy, prasa, internet) miały mieć charakter emocjonalny, tak aby w krótkim czasie jaki pozostał do referendum zainteresować tematyką europejską jak najwięcej ludzi. Debaty, które odbywały się na terenie całej Polski były miejscem dyskusji o szansach, a głównie obawach związanych z akcesją. Wraz ze zbliżaniem się terminu referendum, po telewizji i radiu, ważnym źródłem informacji europejskiej, okazała się sfera prywatna. Dyskusje w gronie rodziny, przyjaciół, sąsiadów czy w pracy zdominowały formalne kanały informacji. Ta potoczna debata moblizowała aktywność społeczną wokół tematu akcesji, jednocześnie stając się istotną przestrzenią umacniania stereotypów.
Wzrastało przekonanie, że członkostwo Polski w UE będzie wiązało się z kolejnymi ( po okresie transformacji) trudnościami i obciążeniami dla obywateli. Obawiano się, że wraz z członkostwem w Unii Europejskiej czeka nas gwałtowny wzrost cen i kryzys w rolnictwie. Sporo emocji budziło hasło Niemcy na wykupią - obawa przed zakupem ziem przez cudzoziemców trafiła na podatny grunt i stała się dominującym straszakiem ze strony przeciwników członkostwa.
logo
Unii NIE! Roman Giertych na czele antyeuropejskiej manifestacji, Warszawa 2003 r. W tle kukła Róży Thun, ówczesnej szefowej Fundacji Schumana. Fundacja Schumana

Kampania Inicjatywy miała być odpowiedzią na wątpliwości i obawy związane z członkostwem. Wszyscy wiedzieli że poziom wiedzy o Unii zadecyduje nie tylko o wyniku referendum, ale o nastawieniu i przygotowaniu Polaków do życia w nowych, europejskich strukturach. Jeśli do nich wogóle wejdziemy, co nie było wtedy takie oczywiste.
Inicjatywa musiała przede wszystkim walczyć o frekwencję, będącą kluczem sukcesu naszego projektu europejskiego. Gdyby w referendum akcesyjnym zagłosowało mniej niż 50 procent uprawnionych, to zgodnie z konstytucją RP wynik byłby nieważny. Sondaże TNS OBOP z marca 2003 roku pokazywały wprawdzie, że połowa pełnoletnich Polaków wyraża zdecydowany zamiar udziału w referendum, to wiadomo było, że między deklaracjami a rzeczywistym stawiennictwem przy urnach będzie ogromny rozdźwięk. Obawy o przyszłość referendum wzmacniało przekonanie, że środowiska sceptyczne zmoblizują się i kampania antyeuropejska z czasem przybierze na sile.
Kampania Inicjatywy "TAK w Referendum" trwała cztery miesiące: od marca do czerwcowego referendum. Wyprodukowano 350 tys. znaczków, 1,5 mln naklejek, 2,5 mln ulotek, 15 tys. koszulek, 6 tys. plakatów, 2,5 tys. plansz reklamowych, zorganizowała kilkaset debat i spotkań. Jeśli konkurowała z kampanią rządową to tylko z korzyścią dla sprawy.
Dla mnie i moich rówieśników praca w kampanii przedreferendalnej w Fundacji Schumana i w ramach Inicjatywy TAK w Referendum była szansą zaangażowania się w Sprawę, przez duże "S". Poza rozklejaniem w 1989 roku czarno-białych plakatów "Nie śpij, bo cię przegłosują" z racji na wiek, niewiele udało nam się wnieść w przełom demokratyczny w Polsce. Pracując na rzecz referendum akcesyjnego mieliśmy szansę zrobić coś ważnego, symbolicznego i jednocześnie bardzo wymiernego. Mogliśmy usiąść przy stole z Janem Nowakiem-Jeziorańskim czy Janem Kułakowskim, by za chwilę pognać na drugi koniec Polski na spotkanie z rolnikami. Zadziwiała nas Polska - poznawaliśmy problemy wsi i małych miejscowości, patrzyliśmy na Unię przez inne niż nasze, proeuropejskie okulary.
Twórcy Inicjatywy chcieli pokazać, że projekt europejski nie jest jedynie skierowany do elit z wielkich miast, że stanowi ogromną szansę dla każdego z nas i przyszłych pokoleń. Była przykładem dobrej współpracy bardzo różnych środowisk: ekspertów, przedsięborców, dziennikarzy, szkolnych klubów europejskich, nauczycieli, wolontariuszy, gwiazd i lokalnych działaczy pozarządowych przekonanych, że wejście do Unii do najlepszy wybór, jakiego możemy dokonać:
W Unii będziemy mieli szansę na unowocześnienie Polski – szybszy rozwój gospodarczy, lepszą edukację dzieci, awans cywilizacyjny polskiej wsi. To, czy ją wykorzystamy, zależy od nas. W Unii jednak będzie nam łatwiej, niż poza nią - dziesięć lat temu przekonywaliśmy w ramach Inicjatywy Obywatelskiej "TAK w Referendum"
Czy mieliśmy rację? Wy potraficie to ocenić najlepiej.
logo
Jeden z bilbordów kampanii profrekwencyjnej z 2003 roku przygotowany przez Fundację Schumana i RMF FM.
PS. Znalezione w Internecie:
Zrób krok do przodu/Daj innym znak/ I powiedz sobie/Jestem na tak! „Zrób krok do przodu/Daj innym znak/ I powiedz sobie/Jestem na tak!
- hymn Inicjatywy „TAK, w Referendum”, do którego słowa napisał Jacek Cygan, pierwszy raz odśpiewano 18 marca 2003 roku. Miesiąc później powstał teledysk z udziałem polskich gwiazd: m.in. Kayah, Justyny Steczkowskiej, Ireny Santor, Natalii Kukulskiej: