Nieznani sprawcy w nocy z piątku na sobotę w krakowskim Parku Jordana oblali farbą pomnik sanitariuszki AK Danuty Siedzikówny „Inki”. Bardziej szokujące od dewastacji pomnika jest jednak to co działo się później. Zgromadzeni pod pomnikiem prawicowi działacze przeklinali Prezydenta Bronisława Komorowskiego i Premiera Donalda Tuska urządzając wartę, która bardziej przypominała performance ilustrujący słowa Marka Twain'a "czasami lepiej milczeć i sprawiać wrażenie idioty, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości".
REKLAMA
Danuta Siedzikówna „Inka” była sanitariuszką 5. Wileńskiej Brygady AK. Wiosną 1946 roku nawiązała kontakt ze szwadronem podporucznika Zdzisława Badochy „Żelaznego”, gdzie służyła jako łączniczka i sanitariuszka w akcjach przeciwko NKWD i UB. Aresztowana w lipcu 1946 r. przez UB, została oskarżona o udział w związku zbrojnym, mającym na celu obalenie siłą władzy ludowej oraz mordowanie milicjantów i żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku wydał wyrok śmierci, który wykonano 28 sierpnia 1946 roku. Niespełna 18-letnia "Inka" została zastrzelona strzałem w głowę. Jej pomnik odsłonięto w sierpniu ubiegłego roku. Popiersie jest 19-tym z serii „Wielkie postacie 20. wieku”. W Parku Jordana stoją już pomniki między innymi kardynała Stefana Wyszyńskiego, Jana Pawła II, Józefa Piłsudskiego, gen. Leopolda Okulickiego, gen. Władysława Andersa, gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila” i rotmistrza Witolda Pileckiego.
