www.wprost.pl

Czy powstanie kancelaria prawnicza specjalizująca się w reprezentowaniu w sporach z tygodnikiem Wprost?

REKLAMA
Nie milkną echa ostatnich publikacji tygodnika Wprost. Szczególne emocje wzbudził ubiegłotygodniowy materiał o relacjach towarzyskich Wojciecha Fibaka. Dzisiaj Wprost drąży ten temat dalej pytając prowokacyjnie "Kto się boi listy Fibaka", który "chwalił się" się przeprowadzającej prowokację dziennikarce, że „poznał Kate Rozz z tym jej Francuzem” i że ma jeszcze „ze 30 takich przykładów”.
Tygodnik nie pozostaje dłużny krytykującym go dziennikarzom i stawia im własny zarzut: "Wokół Wprost szybko narosła atmosfera sensacji. Kilka godzin po tym, jak tygodnik ukazał się w kioskach, do redaktorów zaczęli dzwonić koledzy z głównych programów informacyjnych z prośbą o wywiady. Jednak już koło południa część z nich się wycofała. Do wieczora zrezygnowała reszta. W efekcie o sprawie Fibaka nie poinformował żaden z wiodących serwisów informacyjnych. Cała sytuacja zaczęła przypominać zorganizowaną blokadę, a głównym pytaniem, które pojawiało się w korespondencji do redaktorów tygodnika, było: „Kto jeszcze jest na liście Fibaka? Jakie nazwiska tenisista ujawnił w rozmowach z Błańską i Latkowskim?”.
I dalej: "Jednocześnie w mediach ruszyła obrona tenisisty polegająca głównie na atakowaniu Latkowskiego i metody prowokacji dziennikarskiej, jaką zastosował. Jak się dowiedzieliśmy, Fibak już w sobotę po rozmowie z redaktorem naczelnym „Wprost” próbował wynająć znaną agencję specjalizującą się w public relations. Celem działań tej agencji ma być zdyskredytowanie Latkowskiego. Tenisista zwrócił się też o pomoc do jednego z najbardziej znanych, a jednocześnie najdroższych warszawskich adwokatów, który zasłynął z obrony celebrytów w sprawach przeciwko mediom. Jak się jednak dowiedzieliśmy, ostatecznie mecenas ten nie podjął się misji obrony Fibaka".
Przypomnę - najgłośniejsze głosy krytyki pod adresem Wprost padły ze strony Ewy Siedleckiej, Marcina Króla, Bartosza Węglarczyka, Agnieszki Gozdyry. Siedlecka w komentarzu dla "Gazety Wyborczej" napisała "'Wprost' nie chodziło o debatę, tylko o skandal, cytowalność i pieniądze". Dziennikarka wręcz porównała prowokację tygodnika z tą, którą CBA przeprowadziło względem Beaty Sawickiej. Według Siedleckiej artykuł Wprost był obliczony wyłącznie na zdobycie punktów za atak na znaną postać. W podobnym tonie wypowiedział się Bartosz Węglarczyk, naczelny Miesięcznika Sukces i dziennikarz Dzień Dobry TVN podsumowując rozmowę Latkowskiego z Fibakiem jako "okropną. Upokorzenie Fibaka, kiedy był już skopany, było nieludzkie" – podsumował Węglarczyk. Dziennikarka Polsat News Agnieszka Gozdyra stwierdziła po przeczytaniu artykułu, że jest "zażenowana. Ale nie Fibakiem, a zachowaniem naczelnego pisma – Sylwestra Latkowskiego". Gozdyra napisała na Twitterze, że Latkowski chciał pokazać prawdziwą twarz Fibaka, a pokazał jedynie swoją oraz że publikacja takiego materiału nie miała żadnego celu – poza chęcią zysku. Najdalej w krytyce Wprost i jego naczelnego poszedł publicysta Marcin Król, który napisał, że "Latkowski doprowadził pismo do poziomu tabloidu" i w geście protestu odszedł z "Wprost" w którym publikował od dawna. Król to kolejny felietonista, który opuścił tygodnik. Niedawno rozstali się też z nim Krzysztof Skiba i Szymon Hołownia. Pierwszy, bo nie wpisał się w nową strategię naczelnego, drugi, bo nie opublikowano jego tekstu.
Chwilę temu wymieniłem kilka zdań z Mateuszem Krogulcem, współwłaścicielem agencji PR Livebrand Communications naTemat aktualnej sytuacji na linii Fibak-Wprost. Krogulec wie, że zajmuję się szerzeniem idei prawniczych specjalizacji, zadał mi więc na poły żartobliwe pytanie, "czy powstanie teraz kancelaria specjalizująca się w pozwach z Wprost?".
Wprost na swoich łamach ewidentnie prowokuje. W ocenie niektórych prawników z którymi rozmawiałem przekracza kodeksowe granice, w ocenie innych nawet się do nich nie zbliża. Zostawiając z boku oceny moralne, Krogulec też twierdzi, że "Wprost się zmienia tak jak zmieniają się media, każdy wydawca teraz walczy o czytelnika. Nie jest to nic złego - to są polskie realia i ciągle jest to tygodnik, który się dobrze czyta."
Pytanie czy cena obecnej strategii rozwoju Wprost nie jest zbyt wysoka i bynajmniej nie mam tutaj na myśli kosztów bieżącej obsługi prawnej...