Odniesienia norweskiej tragedii i wyroku na Anderesa Breivika przybrały w Polsce oblicze farsy.

REKLAMA
Norwegia rozliczyła się z mordercą z Oslo i wyspy Utoya, Andersem Behringiem Breivikiem. Rozliczyła się w swoim stylu, ani o krok nie odchodząc od wartości demokratycznych swojego społeczeństwa. Wyrok 21 lat (z możliwością przedłużania) w Polsce wywołał niemalże szok, jak również to, że Breivik będzie odbywał wyrok w warunkach takich, jak nakazuje norweskie prawo – dla nas niemalże hotelowych.
Społeczeństwo norweskie stanęło na wysokości zadania. Norwegia jest i pozostanie krajem otwartym i przyjaznym, także dla emigrantów z innych kręgów kulturowych. W ciągu roku od tragedii do wyroku nie prowadzono żadnej gry politycznej, nie tylko ze strony rządzącej partii, ale także opozycji. Zdano sobie sprawę, że państwo i jego służby zawiodły w obliczu tego zamachu, ale nie było histerycznych wezwań do dymisji, powoływania ad hoc komisji śledczych, czy wezwań do odwetu, lub ograniczenia dostępności do broni (a tej w Norwegii jest bardzo dużo). To obraz kultury i świadomości społeczeństwa norweskiego, ale przede wszystkim dojrzałości demokracji. To zupełnie inna reakcja, niż można by się spodziewać po Amerykanach, nie mówiąc o Polakach. W ciągu tego roku nie wprowadzono żadnego ograniczenia praw obywatelskich, żadnego zaostrzenia prawa. W zamian za to Norwedzy, głownie młodzi, uznali, że konieczne jest wzmocnienie dyskusji społecznej i wsparcie państwa. Efektem tego było wzrost aktywności politycznej, w tym szerszy nabór do partii politycznych.
W Polsce tego rodzaju postawa budzi zdziwienie. Po katastrofie smoleńskiej Prawo i Sprawiedliwość również odnotowało wzrost liczby członków, ale wstąpili ono do partii raczej po to, aby walczyć ze znienawidzonym “reżimem Tuska”. Gdyby w naszym kraju doszło do tragedii w takim wymiarze (abstrahując od Smoleńska…), pierwszym krokiem byłyby rozliczenia. Norwedzy skupili się na przeżywaniu tragedii, ale także na obronie swoich wartości.
Wstrzemięźliwa postawa Norwegów wynika z ich protestantyzmu, który jest budowany wokół wspólnot. Nie od dziś wiadomo, że otwarte kościoły protestanckie mocniej budują wspólnoty, nie tylko lokalne. Ale przede wszystkim Norwegia to kraj młodej demokracji, o czym się zapomina, odzyskała niepodległość dopiero w 1905 roku. Może dlatego tak ceni sobie wolność swoich obywateli i tak rozumie emigrantów, tułaczy. Może dlatego wielkim bohaterem tego narodu jest Fridtjof Nansen, podróżnik i oceanograf, ale przede wszystkim wielki społecznik, pierwszy Wysoki Komisarz Ligi Narodów do Spraw Uchodźców i laureat pokojowej Nagrody Nobla. Nie wódz, nie krwawy bohater.
Odniesienia norweskiej tragedii w Polsce mają posmak farsy. Tuż po samej lipcowej tragedii politycy Prawa i Sprawiedliwości porównywali sprawę mordu Breivika do do morderstwa w Lodzi. Dla Beaty Kempy Breivik podobny był do Ryszarda Cyby, a sam akt mordu miał być wynikiem atmosfery podobnej do “przemysłu nienawiści” rozpętanego jakoby przez PO. Inny polityk PiS, Karol Karski, nieoceniony w akomodacji głupoty w swoim widzeniu świata, z kolei zauważył, że może warto zastanowić się nad przywróceniem kary śmierci, ponieważ nawet Nowy Testament nie jest temu przeciwny. Prawicowi, katoliccy publicyści również zajęli się sprawą kary śmierci, uznając dyskusję o niej za niezakończoną. Dla nich liberalne prawo, będące podstawa ładu całej Unii Europejskiej, nie chroni odpowiednio ludzkiego życia, a przede wszystkim godności ofiar zbrodni. Paweł Lisicki, praktykujący katolik i wybitny eseista, stwierdził, że kara śmierci ma służyć godności ofiary, ma “chronić niewymierną godność ludzkiego życia”. Konserwatysta katolicki, związany zapisem Dekalogu, nauką, etyką, i filozofią chrześcijańską (nie mówiąc o naukach Jana Pawła II) chce poprawiać te wartości. W interesie prawicowej ideologii, zakładającej zemstę.
Wszystkich jednak przebił, już po ogłoszeniu wyroku, swoją wypowiedzią prominentny polityk PiS-u, Mariusz Błaszczak. Stwierdził w rozmowie telewizyjnej, bezwarunkowo, że rzeź dokonana przez Andersa Breivika w Norwegii była skutkiem panującej w tamtym kraju polityki multi-kulti. Jednym słowem, polityka adaptacji i asymilacji emigrantów i ich kultur zawsze grozi tego rodzaju wydarzeniami, może je sprowokować. W domyśle poseł Błaszczak przeciwstawił jej zdrową ideę państwa napędzanego nacjonalizmem.
Nie wiem, czy Mariusz Błaszczak oglądał sprawozdanie z ogłoszenia wyroku na Andersa Breivika. Gdyby oglądał, zauważyłby, że powtórzył dokładnie to samo, czym Norweg rozpoczął swoje wystąpienie po ogłoszeniu wyroku. Gdzie w związku z tym może dorastać “polski Breivik”?
Dwa państwa, dwa społeczeństwa, dwie kultury, ale mam wrażenie, że choć tam mógł wychować się morderca z wyspy Utoya, to jednak Norwedzy są zdrowszym i demokratyczniejszym społeczeństwem od Polaków.
Azrael
————–
* Tekst opublikowany w portalu Instytutu Obywatelskiego