Wielu dziennikarzy, komentatorów pisze, że odejście Jarosława Gowina z Platformy Obywatelskiej było nieuniknione. Tak, można się z tym poglądem zgodzić, z tym, że inne były tego powody, niż się przypuszcza. To nie o sugerowane przez niego programy chodzi, lecz o czysty koniunkturalizm polityczny.
REKLAMA
Już właściwie zostało ustalone, z kim Gowin będzie współpracował. To republikanie Przemysława Wiplera i PJN Pawła Kowala. To dziś jest podstawą nowej polskiej prawicy. Pod warunkiem, że tych trzech polityków (nowych trzech tenorów?) potrafi zbudować program nie tylko czysto polityczny, ale również społeczny i medialny. Warto pamiętać, że młodzi wyborcy Platformy Obywatelskiej, którzy poparli Donalda Tuska i jego ekipę, mają dziś 6 – 7 lat więcej. I już nie są „hura optymistami” liberalnymi, lecz raczej sceptykami. O Prawie i Sprawiedliwości nie ma raczej co pisać – ta partia lewicowo (gospodarczo) – katolicka (wiadomo…) jest obiektem murszejącym. Każde sprawne działanie – w tym również objazdy gmin, powiatów, miasteczek, o czym PO zupełnie zapomniał – jest podstawą budowy zaplecza politycznego. Tylko, że do tego trzeba zbudować nowy program, mieć nowe świeże pomysły (może takie, jakie miała partia Tony’ego Blaira lata temu) i mieć jeszcze coś – środki finansowe na działalność.
Jarosław Gowin, jak pamiętamy, odniósł w wyborach wewnętrznych PO dobry wynik. Dobry, ale bez perspektyw działalności wewnątrzpartyjnej.. I Gowin, zamiast wejść głębiej w struktury partii, odszedł od niej. Prawdopodobnie zostałby z niej w ciągu następnych tygodni usunięty, lecz nie zrobił tak naprawdę nic do wewnątrz partii (a przede wszystkim do jej programu i działalności bieżącej), aby być poważnie traktowany. To może świadczyć, że nie jest gotowy – mentalnie, intelektualnie – do prowadzenia prawdziwej, otwartej – właśnie prawicowej polityki. A takiej dziś w Polsce brakuje, jak nie brakuje lewicy Leszka Millera i jego formacji, SLD, którą dziś znów trzyma żelazną ręką. O Ruchu Palikota nie ma co na razie pisać – nie wiadomo, czy jest wstanie odbudować zaufanie wyborcze, czy ma poza pop-działaniami, pomysł na realną, rzeczową politykę.
Są oczywiście dwie partie, które mogłyby być w Polsce prawicą – to PO i PiS. Obie one mają w swej historii prawicowe wspomnienia, pierwsza jako młodzi konserwatyści, druga jako konserwatyści katoliccy. Dziś jednak obie formacje są zapatrzone w siebie i pracują (silniej robi to PiS) nad tym, aby przeciwnika wyeliminować i objąć władzę. Pełnię władzy, o czy tak naprawdę marzy głównie Jarosław Kaczyński i w co, jak się wydaje, wierzy. PO dziś jest raczej partią centrową, czysto nastawioną na politykę bieżącą. Nie oznacza to jednak tego, że partią niespołeczną i nieekonomiczną. Warto pamiętać, że PO i jej rząd ani razu od czasu rozpoczęcia kryzysu w roku 2008 nie dopuścił, aby PKB Polski nie rósł rok do roku. Jesteśmy w Europie jedynym takim państwem. To trzeba nagłaśniać. I nie tylko to, także inną działalność ekonomiczną, społeczną, socjalną. Dziś umiejętność pokazywania dobrych stron PO to największy problem tej partii. Jeżeli tego nie zrozumie – i to natychmiast – poniesie porażki w wyborach do Parlamentu Europejskiego – w roku przyszłym – i w wyborach sejmowych i senackich w roku 2015. Może odbudowa zaufania elektoratu prawicy by pomogła? Może zrozumienie, że jutro zagrożeniem może być nie tylko PiS, ale również nowa prawica?
Polska polityka, poza konfliktem PO – PiS, jest dalej nieprzewidywalna. Tylko, czy tacy politycy, jak Gowin, Wipler, Kowal potrafią to wykorzystać?
Azrael
