O autorze
Mamut po 50., ekonomista z wykształcenia, informatyk z zawodu i zamiłowania, bloger i publicysta internetowy z potrzeby serca. Czytam i piszę ze zrozumieniem, przynajmniej to co rozumiem. Po kilkudziesięciu latach pracy mam trochę luzu, więc to co mnie boli staram się przelać na "papier".

„Nie” dla pomysłu Michała Kleibera

Profesora Michała Kleibera pamiętam od ponad ćwierć wieku. Miałem z nim przyjemność prowadzić, w końcu lat 80. wieku ubiegłego kilka spotkań na tematy informatyczne. Rzutki, otwarty, już profesor. Dziś widzę naukowca i działacza społecznego zagubionego.


Pomysł na prowadzanie przez niego nowej dyskusji, w ramach nowego spotkania naukowców i , niestety, polityków uważam za... infantylny. Nic, żadna rozmowa i żadne spotkanie zespołu Antoniego Macierewicza i Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, szefem której jest dr Maciej Lasek, nie doprowadzi do rozwiązania sporów politycznych. I nie posunie ani o jotę problemu rozwiązania przyczyn katastrofy. Nie dlatego, że nie będzie miała kompetencji, lecz dlatego, że dla wszystkich trzeźwo myślących te przyczyny są już doskonale znane.


Ci trzeźwi w swoich poglądach to przede wszystkim wszyscy związani z lotnictwem. Zawodowo, amatorsko, nie politycznie. Oni nie muszą szukać przyczyn upadku polskiego tupolewa na lotnisku w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku w historiach zamachu, wybuchu, trotylu, czy zagęszczenia atmosfery nad lotniskiem. Oni muszą się pogodzić z tym, że kapitan samolotu i jego koledzy popełnili kardynalne błędy w pilotażu, podejmowaniu decyzji, po prostu w decyzji lądowania. Otwartym jest dyskusja, czy te błędy są wynikiem tylko ich działań, czy jednak osób trzecich (gen. Błasik?) i czy do katastrofy mogłoby nie dojść, gdyby obsługa lotniska podjęła decyzję zakazu lądowania. Mogła ją podjąć kilkadziesiąt minut wcześniej, kiedy inny, rosyjski samolot o mały włos nie rozbił się o pas lotniska...


Nie wiem o jakie źródła, materiały, opracowania chce się oprzeć prof. Michał Kleiber. Chce na spotkanie – konferencję, panel naukowy, czy też po prostu następną debatę – po kilka osób ze strony Antoniego Macierewicza i dr Macieja Laska. Jaki jest do końca cel takiego spotkania – do końca nie wiadomo. Następny raport? Nie możliwy do uzyskania w tym zestawie. Porozumienie stron? Wykluczone. Może zaczęcie nowej dyskusji naukowej? Na jakiej podstawie, przez kogo prowadzone?


Dziś wszystko, co miało zostać zrealizowane w tej sprawie – poza opinią prokuratury wojskowej – zostało zrobione. Można mieć zastrzeżenia do opinii zespołu min. Jerzego Millera z roku 2011. Został opublikowany zbyt szybko, był – niestety – polityczną reakcją na raport komisji Anodiny, ale nie da dziś obalić opinii, kto był odpowiedzialny za katastrofę i tragiczną śmierć 96 osób. Opracowanie i badania raportu Millera zrobiło – na podstawie badań naukowych, wylotów do Smoleńska, ale także do Stanów Zjednoczonych - 34 wojskowych, naukowców i praktyków lotnictwa. I profesor Kleiber, naukowiec, musi sobie z tego zdawać sprawę. Jedyną realną opcją jest więc nie nowa konferencja naukowa, lecz rozsądne – w imieniu naukowców, a nie hochsztaplerów bez wiedzy i bez narzędzi badania - zamknięcie spraw smoleńskich. Panel naukowy, proponowany przez prof. Kleibera tego nie uczyni. To może zamknąć dziś tylko powrót wraku Tu154M do kraju i zamknięcie wszystkich procedur przez warszawską prokuraturę wojskową.

Oczywiście, „kołatanie” polityczne katastrofą smoleńską będzie trwało nadal. To buduje pozycję Antoniego Macierewicza i Prawa i Sprawiedliwości. Rzetelne przedstawienie – po raz kolejny – okoliczności katastrofy może to obalić. Pokazały to informacje prokuratury wojskowej z przesłuchań „fachowców” komisji Macierewicza. Wszystkie te opracowania profesorów Wiesława Biniendy, Jana Obrębskiego, czy Jacka Rońdy dają się obalać nie na podstawie nowych badań, ale tego, co już jest od wielu opracować znane. Tym „naukowcom” brakuje nie tylko informacji o samej katastrofie – nie mają pełnego dostępu do źródeł – ale również spójnej teorii. Bo przecież dla Antoniego Macierewicza przyczyn katastrofy było już wiele...

Mam nadzieję, że prof. Michał Kleiber jednak zrozumie, że wchodzenie w ten zaułek polityczny, już nie naukowy i nie dający szans na porozumienie w sprawie wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, nie doprowadzi do niczego. Chyba, że do upadku jego autorytetu...


Azrael

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYBORY2019 0 0W mediach Rydzyka przedwyborczy post. "Wystarczy nie jeść dzień, żeby uchronić ojczyznę przed złem"
0 0Chcą zlikwidować MEN. Macie dość chaosu PiS? Program Konfederacji o edukacji to dopiero rewolucja
Coca-Cola 0 0Jak uczyć dzieci chronić środowisko, czyli czy najmłodsze pokolenie uratuje świat
Duka 0 0Szwedzki przepis na spotkanie. “Krog” to kolejne modne słowo ze Skandynawii