Alex Livesey/Getty Images Europe

Wczoraj w dziale sportowym przeczytałem artykuł Łukasza Cybula, który apeluje o zmianę przepisu dot. zmian w trakcie meczu. Dyskusja rozpoczęła się od kontuzji Thiago Motty w finale EURO 2012. Zdaniem redaktora naTemat, powinno się wprowadzić czwartą, warunkową zmianę. Po to, aby drużyny nie grały w 10., kiedy piłkarz wchodzący z ławki ulegnie kontuzji, a wykorzystane zostały już wszystkie zmiany. Pomysł bardzo dobry, ale chyba nigdy nie będzie idealny. Inna sprawa, to konsekwencje wynikające z przepisu określającego czerwoną kartkę dla bramkarza.

REKLAMA
W tekście pt. "Gracie w dziesiątkę, bo już zrobiliście trzy zmiany. Nasz apel - zmieńmy przepisy!" zamieszczone zostały wypowiedzi Jerzego Engela, który twierdzi, że warunkowa zmiana powinna dotyczyć tylko tych zawodników, którzy weszli na boisko z ławki. To jest oczywiste, ale jednocześnie nie wyeliminuje problemu symulowania i wymuszania zmian. Załóżmy, że taki przepis obowiązywał już podczas tych mistrzostw. Joachim Loew w meczu z Włochami przeprowadza nieudane rotacje. Wtedy jeden gest trenera zmienia wszystko. Lekkie starcie któregoś ze "świeżych" piłkarzy i kontuzja.
Podobno taką kontrowersję miałby rozstrzygać sędzia techniczny w porozumieniu z lekarzem - niezależnym specjalistą. Wątpię, żeby taki proces był zawsze właściwie przeprowadzony. Lekarz może stwierdzić, że zawodnik jest zdolny gry i musi on wrócić na murawę. Ciąg dalszy może wyglądać tak - piłkarz wraca do gry, ale dalej udaje (bądź nie), jednak po meczu pojawi się fala krytyki na sędziów i lekarza; lub - piłkarz naprawdę nie może kontynuować gry, mimo że lekarz twierdzi inaczej. Wtedy drużyna musi grać w 10., pomimo istniejącej czwartej, warunkowej zmiany? Tak czy inaczej, taki lekarz byłby źródłem wiecznych kontrowersji, które doprowadziłyby do upadku takiego przepisu.
Czwarta zmiana, która ratowałaby zespół przed grą bez jednego piłkarza powinna jak najbardziej istnieć. Prawo do jej wykorzystania przysługiwałoby rzecz jasna trenerom, którzy przeprowadzili już 3 zmiany, a jeden z wprowadzonych futbolistów uległ kontuzji. Natomiast na boisko nie mógłby wejść byle kto, a ten, który został zmieniony przez kontuzjowanego. Takie rozwiązanie niemal do minimum ograniczy możliwości manipulacji, ale też nie zrobi z tego przepisu idealnego.
Można też po prostu powiększyć pulę możliwych zmian do czterech, bez zbędnych komplikacji. Wówczas trener na własną odpowiedzialność wykorzystywałby wszystkie zmiany na długo przed końcem spotkania, podobnie jak teraz, ale 2 zmiany to mało.
Kolejna sprawa jaką chciałem poruszyć, to czerwona kartka dla bramkarza. Przepis, który nakazuje pozbycie się jednego zawodnika z boiska i wprowadzenie rezerwowego bramkarza (a do tego podyktowanie rzutu karnego!), jest chyba jednym z najbardziej kontrowersyjnych. Uważam, że to zdecydowanie za duża kara dla całego zespołu. UEFA i FIFA powinny się zastanowić nad jego modernizacją. Jestem zwolennikiem opinii, że czerwona kartka pokazana bramkarzowi za faul, powinna się kończyć tylko na rzucie karnym dla drużyny przeciwnej i wejściu rezerwowego golkipera, bez obowiązku gry w 10.
Jestem przekonany o tym, że powyższe zmiany w przepisach powinny zostać wprowadzone w celu zachowania dobrego widowiska. Nie ma co ukrywać, że ‘red card’ dla bramkarza i karny dla drużyny przeciwnej oraz kontuzja piłkarza po wykorzystaniu wszystkich zmian, doprowadza do znacznego osłabienia widowiska piłkarskiego.