
Pan Janusz Palikot popełnił duży błąd używając słowa "gwałt" w dyskusji pomiędzy Wandą Nowicką. Jedno niepotrzebne zdanie sprawiło, że polityk, który zawsze sprawnie wykorzystywał media do swoich politycznych celów, stał się teraz ich ofiarą. Szkoda, że z jego wypowiedzi wyciąga się tak płytkie wnoski.
REKLAMA
Nie jestem już fanem Janusza Palikota oraz jego partii, dlatego uważam, że za swoje wcześniejsze kontrowersyjne działania należała mu się mała nauczka. Od kilku dni w końcu ją dostaje, bo przesadził ze słowami, której bohaterami byli Wanda Nowicka i słowo gwałt. Może następnym razem ugryzie się w język. Natomiast myślę, że media mogły to wszystko zrobić na innym przykładzie, ponieważ zdanie - "Wanda Nowicka chce być zgwałcona", zostało całkowicie wyrwane z kontekstu i przedstawia zupełnie inny obraz tego co chciał przekazać polityk.
W całej tej rozdmuchanej aferze pomija się wcześniejsze słowa Palikota, w których mądrze odnosi się m. in. do Fryderyka Nietzsche. Ciagłe bronienie swojego szefa przez panów Rozenka i Dębskiego nie jest naciągane, ale słuszne i potrzebne. Cała wypowiedź miała znacznie głębszy charakter niż niektórym się wydaję i wyciąganie wniosków typu - Palikot mówi, że Nowicka chce być ofiarą przemocy seksualnej - na pewno nie jest w porządku. Jest to po prostu pójście na łatwiznę przez media i jego politycznych oponentów, którzy chcą mu zaszkodzić, a trzeba przyznać, że teraz im to bardzo dobrze wychodzi.
Analiza feralnej wypowiedzi nie jest zbyt trudna i raczej nikt nie powinien mieć z nią problemów. Janusz Palikot użył po prostu innych, (zbyt)dosadnych słów do przekazania jasnej myśli - Wanda Nowicka być może chce aby ją politycznie atakowano, ponieważ dotychczas wszystkie mocne tezy odbierała jako ataki na swoją osobę oraz przemoc psychiczną. Fakt faktem, że określenie tego mianem gwałtu jest sporą przesadą, ale na Boga, nie traktujmy tego od razu jako brak współczucia dla ofiar przemocy seksualnej!
Jednak z drugiej strony czego mogliśmy się spodziewać po wielu politykach? Skoro nadarzyła się świetna okazja, to trzeba zniszczyć swojego rywala nie zważając na to co chciał powiedzieć. Poprawne odebranie tych słów nie wymaga wygórowanych umiejętności intelektualnych.
Strasznie drażni mnie bieganie za Wandą Nowicką i zapraszanie jej do wszelakich programów, w których żali się, że Palikot ją straszy. Jest to ewidentnie zagrywka polityczna, która ma sprawić, że wszyscy będziemy panią wicemarszałek nosić na rękach i wielbić, a ona sama stanie się przodowniczką organizacji walczących przeciwko przemocy wobec kobiet. Już dziś na swoim blogu opublikowała tekst pt. "Nie dla przemocy wobec kobiet".
Jestem pewien, że gdyby takiego rodzaju parafrazy użył inny polityk, mniej znany i kompletnie niezagrażający interesom pozostałych partii, w ogóle nie byłoby tematu. Na pewno nie w takiej skali jak jest teraz.
Można powiedzieć, że poniekąd Janusz Palikot jest (medialną) ofiarą gwałtu - takiego słowa(!). Czy teraz ja również poniżam ofiary przemocy seksualnej, pozbawiam je godności i sobie z nich żartuje?
Na koniec dopiekę drugiej stronie konfliktu. Janusz Palikot uznał, że wyjawianie słów powiedzianych w cztery oczy jest cyniczne. Czyżby zapomniał Pan o swojej książce "Kulisy Platformy"?
