Po jakim czasie spalamy tłuszcz? Jak biegać żeby schudnąć? W jakiej strefie wysiłku najlepiej biegać, by najefektywniej spalać tkankę tłuszczową? Co zrobić, żeby nie przypominać foki?

REKLAMA
Przyznam się szczerze, że na widok tych pytań powoli zaczynam mieć odruchy wymiotne, ale od razu zaznaczam, że nie jest to wynik mojego braku cierpliwości w udzielaniu odpowiedzi. Zawsze, kiedy tylko mam czas, staram się dzielić swoją wiedzą i wypowiadać konstruktywne myśli. Nie stosuję praktyki "nie znam się, to się wypowiem" (no chyba że w relacjach z kobietami - tutaj zawsze muszę pokazać, że wiem więcej, bo one chcą pokazać to samo w stosunku do mnie. Odwieczna walka bez rozstrzygnięcia, ale niezbędna do potrzymania funkcji życiowych. Finalnie i tak wygrywa pani na K. Kłótnia Katarzyna. Ojciec mi zawsze powtarzał, że podobno bez Kasi nic nigdy nie zaiskrzy*).
W przeciwieństwie do Urzędu Skarbowego, lubię się dzielić. Bezinteresownie. I nie szczuję komornikami. Co najwyżej wysyłam soczystą wiąchę do osób, które chciałby wyglądać pięknie, ale to pożądanie piękna zazwyczaj kończy się na seksownych wymówkach.
Po paru latach pracy z biegaczami, dostaję białej gorączki, kiedy w pytaniu, które otrzymuję od potencjalnego biegacza (albo takiego, który już coś wie), kryje się podświadomy przekaz:

- Mateunio, chcę dać z siebie jak najmniej (bo jestem leniem), i chciałbym jak najszybciej schudnąć (bo jestem typowym pasztetem), dlatego powiedz mi ile sekund muszę biegać tygodniowo żeby schudnąć? A może wystarczą jakieś magiczne tabletki? A moja znajoma ładuje jakieś zastrzyki w kable i chudnie w mgnieniu oka. Co polecisz?
Doskonale rozumiem, że są osoby, które w bieganiu nie chcą dostrzec nic więcej i traktują je jedynie jako środek w osiągnięciu swojego celu. W porządku. Ale po linii najmniejszego oporu, możemy dojść jedynie do najmniejszego efektu, bo nasz organizm napotykając opór, nie oprze się wizji doskonałej sylwetki i nie pomoże zadbaniu o linię.
To tak jak ze zwiedzaniem. Albo lansiarskim bieganiem.
Można pojechać do Zakopanego, cyknąć fotę przy skoczni i otagować się na facebooku z niecierpliwością czekając na lawinę lajków. Można też pójść na Pęksowe Brzysko i dzięki temu poznać kawał historii. Można wydać 2000 zł na ciuchy, buty do biegania i denerwować się przez cały bieg, że makijaż spływa po polikach. Alternatywnie można założyć wygodne ubranie i buty, które mamy pod ręką, by poczuć najdoskonalszy powiew wolności.
Możesz wszystko, ale to ma dwie strony (jak śpiewał Sokół, który nie lata).
Wracając...
Irytują mnie sprzeczne informacje, które czytam w artykułach, badaniach, książkach i innych nośnikach informacji.
Mam na myśli odchudzanie przez bieganie i cały ten ferment, który krąży w sieci.
Zamiast wiedzieć więcej, zaczynam mieć mętlik w głowie, a zamiast jasności, mam egipską ciemność. I mówię to ja... Pieprzony Trener biegania.
Dosyć z tym Egiptem i piramidami!
Po całonocnym wałkowaniu tego tematu, doszedłem do genialnych wniosków, i z tej okazji z niecierpliwością czekam na buziaka od jakiejś pięknej niewiasty (na Nobla jeszcze za wcześnie).

WNIOSKI:
- Jeśli szorujesz Maćkiem po betonie, źle czujesz się we własnej skórze, i po prostu najzwyczajniej w świecie chcesz schudnąć, to powinieneś zacząć nie od dyskusji na temat spalania tłuszczu, ale od ROZPOCZĘCIA BIEGANIA.

Naprawdę nie znam osoby, która biegając regularnie, nie schudła
(ZNAM NAWET TAKIE, KTÓRE REGULARNIE BIEGAJĄC TYŁY, ale o tym za chwilę). Zaznaczam, poprzez regularne bieganie nie mam na myśli biegania po 100km tygodniowo. Nie musisz wypełniać określonej normy kilometrów, by stać się biegaczem. Biegaczem stajesz się w momencie, kiedy biegasz świadomie, bieganie jest dla Ciebie higieną na równi stawianą z myciem zębów i dostrzegasz w tym wszystkim coś więcej niż tylko spocone pachy w połączeniu z nieregularnym oddechem.
Na początku tekstu chciałem być śmieszny, teraz będę konkretny (w nagrodę, że przebrnąłeś drogi czytelniku przez taki kawał tekstu, zapraszam Cię na trening!).
Regularnie bieganie również może doprowadzić do tycia! Cały szkopuł tkwi w bilansie energetycznym. Nasz organizm ma określone zapotrzebowanie na energię, wynikające z wrodzonej, genetycznie uwarunkowanej szybkości procesów metabolicznych, prowadzonego trybu życia, a także wieku i płci. Aby dokładniej wyjaśnić o co chodzi...
...posłużmy się przykładem!
Pan Baobab od jakiegoś czasu zaczął regularnie biegać i spala na każdym treningu średnio 300 kcal. Dodajmy, że Pan Baobab uwielbia jeść i uznał, że bieganie będzie dyspensą na słodycze i inne pyszności. Niemal codziennie bohater naszego przykładu spożywał średnio 500 dodatkowych kalorii. Jakie wnioski? Pomimo aktywnego trybu życia, Pan Baobab dostarczał do swojego organizmu o 200 (300 kcal spalonych, ale 500 nadprogramowych) kalorii więcej niż faktycznie potrzebował. Ta nadwyżka energetyczna doprowadziła go początkowo do przybraniu kilku dodatkowych kilogramów. Całe szczęście, że Baobab w porę zareagował i postanowił udać się do dietetyka po poradę i zdiagnozował źródło problemu.
W naturze nic nie ginie - przyjmiesz więcej niż potrzebujesz - Twój organizm odłoży nadwyżki w różnych częściach ciała. Jeśli zależy Ci na chudnięciu, podstawą jest utrzymanie ujemnego bilansu energetycznego. Musisz zatem spożywać w ciągu dnia mniej kalorii niż zużywa Twój organizm. Wtedy to, nasze mądre ciało sięga po niedobór kalorii zmagazynowanych w tkance tłuszczowej, co powoduje jej spalanie. Nie ma tu żadnej wielkiej filozofii:
----> dostarczasz więcej kalorii niż spalasz ---> tyjesz,
----> spalasz więcej kalorii niż dostarczasz ---> chudniesz.
Reasumując, chudnięcie przez bieganie wynika z równowagi pomiędzy energią spalaną i dostarczaną. Kiedy spalana energia rośnie, nasz mądry organizm będzie chciał podbić także tę drugą wartość, żeby zachować równowagę. Im dłużej biegamy, tym faktycznie spalamy coraz więcej tłuszczów (kwasów tłuszczowych), a mniej glikogenu (węglowodanów). W organizmie wszystko to jest w równowadze. Za to odpowiada w dużej mierze wątroba wraz z regulacją hormonalną. Dlatego podstawą jest dostarczać mniej, w dłuższym czasie da to pożądany rezultat (czyli utrzymać ujemny bilans energetyczny o czym napisałem wcześniej).
Spalanie tkanki tłuszczowej ma miejsce od samego początku, o czym świadczą chociażby te badania. Żeby jeszcze bardziej skomplikować to zagadnienie, pozwolę sobie zacytować fragment artykułu jednego ze znajomych dietetyków
"Do „spalania” tłuszczów niezbędne są węglowodany. Podczas wykonywania wysiłku jakim jest bieg (w sportach wytrzymałościowych), kwasy tłuszczowe i glukoza wykorzystywane są równolegle do wytwarzania energii już od pierwszych minut, przy czym wraz z upływem czasu stosunek tych składników się zmienia. Przez pierwsze 20min wysiłku 80% energii pochodzi z glukozy, a 20% z kwasów tłuszczowych, po ok. 60-80 minutach te proporcje się odwracają. Dlatego im dłuższy wysiłek, tym większe zużycie tłuszczu jako źródła energii" (dietetyk Mateusz Kozłowski).
A teraz przechodzimy do najważniejszej części artykułu - jeśli nie ma w Tobie chęci zmian, idź do apteki i wydaj 100 zł na suplementy odchudzające. Naprawdę jesteś najlepszą osobą, która powinna wspierać rynek farmaceutyczny!
Jeśli nie masz pieniędzy w portfelu i nie łykasz wszystkiego jak pelikan, polecam Ci wymianę swojego słownika. Na początek wyrzuć słowo "chciałbym" na "zrobię". Następnie skasuj ze swojej pamięci podręcznej zdanie "co zrobić, żeby się nie narobić", a potem weź dupę w troki i jak najszybciej zabierz się za zmienianie swojego trybu życia.
Przestań walić głową w ścianę, bo szkoda tynku. Świat i marzenia należą do tych, którzy robią, a nie kłapią ozorem i niszczą czoło uderzając głową w mur.
Zacznij biegać, skończ pieprzyć! ;)
*Wtrącanie Od Czapy Które Zaabsorbowało Twoją Uwagę Celem Spalenia Większej Ilości Kalorii Poprzez Czytanie. A Teraz Skroro Jesteś Już Przy Gwiazdce Możesz Zapoznać Się Z Kolejną.
Dzięki *
BONUS MOTYWACYJNY.
Po wykładzie Jacka Walkiewicza, Wasze myśli będą biegać po suficie. Smacznego!