
Media są w swoim żywiole - dostały mięso w postaci ludzkiej tragedii na trasie Biegnij Warszawo, a dziesiątki kretynów będzie teraz błyszczeć w Internecie popisując się błyskotliwymi komentarzami: "sport to zdrowie!".
REKLAMA
Głupota i brawura to najgorsza choroba. I na pewno szkodzi zdrowiu. Jej nie można leczyć, ani zapobiegać. Można co najwyżej wziąć rozbieg i zdrowo przytulić mur pomarszczonym czołem.
OK... emocje na bok!
Nie mnie oceniać poziom zabezpieczenia na trasie. Spójrzmy jednak na fakty, które nie podlegają dyskusji, ale już na pewno podlegają przemyśleniu. Przez wszystkich. Nie tylko organizatorów, ale przede wszystkim NAS, biegaczy.
- badania i profilaktyka - prawdą jest, że nie wszyscy powinni biegać. Z różnych względów - nadwagi, dotychczas prowadzonego trybu życia. Jestem ciekawy, ile osób spośród startujących w Biegnij Warszawo miało aktualne badania lekarskie. To właśnie dzięki nim można bowiem często wykryć niedającą jeszcze żadnych objawów chorobę.
- przygotowanie do startu - bieganie jest modne, pokonanie maratonu to przepustka do lansu na facebooku i pochwalenia się znajomym w pracy. Często słyszę, jak Andrzej przebiegł maraton bez przygotowania, i po 6 godzinach doczołgał się do mety maratonu. Heros? Niezupełnie. Uderzmy się w pierś i zastanówmy, czy faktycznie jesteśmy odpowiednio przygotowani do wysiłku fizycznego jakim jest bieganie. Czy Robert Kubica mając 6 lat ścigał się już w F1? Nie. Robert zaczynał od malutkich gokartów. Masz nadwagę, nie ruszałeś się od 10 lat i chcesz spróbować biegania? Świetnie! Marsze, marszobiegi są w tym momencie dla Ciebie najlepsze. Przed deklaracją zmiany trybu życia idź zrobić badania. Na ściganie się przyjdzie czas.
- tryb życia. Tempo, tempo, tempo. Szybciej, więcej, dalej, dłużej, za wszelką cenę. Niedosypianie, zarabianie, kiepskie jedzenie, deficyt snu, alkohol, bieganie, ciężki trening, maraton. Moda na jędrne pośladki. Maraton w pracy i po pracy, maraton w życiu osobistym, maraton Wrocławski, maraton jedzenia na czas. Maraton uśmiechu. Maraton tryumfu głupoty nad rozwagą.
Przykładów można mnożyć. Czasu nie cofniemy, śmierć na trasie biegu to niestety żadna nowość. To się zdarza i choćby organizatorzy obstawili trasę sznurem karetek, to na głupotę nie wymyślono jeszcze ratunku.
Najlepszą karetką na świecie jest świadomość własnego ciała i profilaktyka - regularne badania, edukacja, odpowiednia dawka wypoczynku, racjonalna dieta. Zadbajmy o swój organizm, aby był sprawną maszyną, a unikniemy tragedii takich jak dziś.
Dbamy o nasze błyszczące autka bardziej niż o własne zdrowie. Przegląd samochodu co pół roku, a podstawowe badania krwi ostatnim razem w podstawówce. Tak się nie da...
Wszystko dla ludzi, ale myślących. Wyciągajmy wnioski i uczmy się na błędach cudzych, nie własnych - mniej boli.
Biegajmy z głową, nie z kaszanką!
PS Nie oceniam dzisiejszej sytuacji. Nie wiem co było przyczyną zgonu, ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsza jest świadomość, że zdrowie ma się tylko jedno i trzeba je szanować. Niech dzisiejsze tragiczne wydarzenie będzie przestrogą dla tych wszystkich, którzy uprawiają regularnie sport.
