www.popculturemadness.com

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź nie chce pomóc w ukaraniu sprawcy molestowania 15-latki - można przeczytać w najnowszym "Dużym Formacie". Oskarżonego proboszcza z Bojana bronią zaprzyjaźnieni duchowni.

REKLAMA
Co ukrywają "koledzy z branży"
Swego czasu, czyli dobre kilka lat temu, o sprawie jego romansu z nastoletnią córką kolegi było dosyć głośno. Dziś to sam ksiądz nadaje jej rozgłos, ale równie ciekawe jest to, co mówi przy okazji. Przekonuje, że temat związków z bardzo młodymi dziewczynami jest wśród kolegów bardzo dobrze znany. Tylko że to tabu, którego nikt nie narusza. "Uwierzcie mi, że księża są z 15-latkami, nawet na chwilę" – podkreśla.
Trudno ocenić, na ile prawdziwa jest ta relacja, bo duchowni, których zapytałem o zdanie, nie chcą mówić o konkretnych przypadkach. – Nawet jeśli takie znam, nie będę o nich rozmawiała – odpowiedziała też siostra Aniela, zajmująca się młodymi dziewczętami. Co innego jednak ogólna filozofia "inspirowania się" nastolatkami. Tutaj do powiedzenia mają więcej i raczej potwierdzają słowa księdza, który w fascynacji bardzo młodymi dziewczynami nie widzi nic złego.
"Lolita" dziś
Ks. Wiesław Bruzda, katecheta i spowiednik, przekonuje w rozmowie z naTemat, że historia zna wiele przypadków, gdy relacje z nastolatkami podziałały na duchownych ożywczo. Na takiej samej zasadzie dziś nawet dojrzali mężczyźni mogą szukać inspiracji w młodości. – Jeżeli to jest fascynacja i zauroczenie, jak choćby w przypadku proboszcza, to nie jest nic złego. Przecież nie jest tajemnicą, że młode kobiety wrażliwych mężczyzn inspirują.To nie tylko muzycy, jak choćby Jimi Hendrix, który wręcz się nimi otaczał, ale też malarze i poeci. Goethe w podeszłym wieku zakochał się w 18-latce i wtedy stworzył przecież najbardziej udane wiersze miłosne – opowiada.
Jak twierdzi, miłość do nastoletniej kobiety nie musi się sprowadzać do czysto seksualnej relacji. – Nie widzę w niej nic złego, o ile nie przekracza pewnych granic – podsumowuje.
Prałat Andrzej Niezgoda, kolega proboszcza z seminarium, też wraca uwagę, że temat jest stary jak świat i w sztuce bardzo dobrze znany. – Już Nabokov w "Lolicie" pisał o relacjach bardzo młodych dziewczyn z mężczyznami, więc nie wiem, dlaczego to ma być nowość – mówi naTemat. – Zawsze łatwo jest od razu krzyczeć o pedofilii, ale do każdego przypadku trzeba podchodzić indywidualnie – dodaje.
Kogo uznać za pedofila
Jednak to właśnie hasło "pedofilia" jest tutaj najbardziej drażliwe. Ksiądz Bruzda pytany o ten wątek ocenia, że to zawsze jest sprawa umowna, co i kiedy w relacjach z młodą kobietą uznaje się za dopuszczalne. – Pamiętajmy, że to wszystko zależy od kultury. W kulturze romskiej ta granica przyzwolenia to jest chociażby 14 lat, a jeszcze inne kultury dopuszczają niższe progi. Zresztą, gdyby przyjąć, że związki z nastolatkami to pedofilia, połowę polskich królów trzeba by uznać za pedofilów! – stwierdza.
-----------
Stop. Tyle mojej zabawy. Tym bardziej, że wcale nie jest śmieszna, a raczej przerażająca. Oczywiście żadna z wypowiadających się powyżej osób nie istnieje naprawdę. Niestety, nie można powiedzieć tego o samych wypowiedziach - te są słowami znanych gwiazd polskiego show-biznesu, wypowiadających się na temat Tymona Tymańskiego. Wszystkie je wziąłem niemal dosłownie z tekstu Michała Gąsiora "Artystów ciągnie do nastolatek?" (autora przepraszam, za manipulację na jego tekście, uznajmy, proszę, że to działanie pro publico bono).
Nie tak dawno prosiłem na tych łamach czytelników, aby zawiązać wspólny front walki z aktami pedofilii, niezależnie od tego kto i w imię czego jej się dopuszcza. Spodziewam się, że gdyby moja smutna zabawa nie była smutną zabawą, tylko prawdą, a powyższe słowa padłyby faktycznie z ust duchownych, rozszalałby się tajfun oburzenia i zbulwersowania. I słusznie by się rozszalał. Czy w równym stopniu - i równie słusznie - stanie się to teraz? Karty na stół. Sprawdzam.

Tomasz Sulewski
PS Żeby było jasne - tekst ten w najmniejszym stopniu nie ma na celu obrony działań abp Głódzia w sprawie opisanej przez Gazetę Wyborczą. Wszystkie pytania, które stawiają dziennikarze, powinny znaleźć odpowiedź, a wszystko to, co zostało przeprowadzone źle, powinno być naprawione. Nie ma co do tego wątpliwości.