PILNE Nurkowie odnaleźli w jeziorze ciało Piotra Staraka
O autorze
Grzegorz Grzybek: Na co dzień realizuję się w pracy z zespołem agencji Gogler. Od początku istnienia natemat.pl piszę o jakości polskich miast, markach miast i marce Polski. Już przeszło ponad 300 tekstów. Najnowsze teksty powstają we współpracy z Polską Organizacją Turystyczną. Dziękuję, że je czasami czytacie :) g.grzybek@gogler.pl www.citybranding.blog.pl

UCZEŃ: Co Pan robi Panie Profesorze?

tvp info
Już nigdy nie będzie Pan autorytetem. Będzie Pan tylko politykiem, może tylko premierem.


Tu nie chodzi o partię. To jego wybór. Wręcz to, że Pan Piotr zdecydował się na taki ruch nakazuje mi na nowo spojrzeć na polskie życie polityczne, na niego, na Polskę..

Mimo, że skończyłem socjologię z bardzo dobrymi wynikami (dzięki pracy magisterskiej o city brandingu) byłem beznadziejnym studentem (socjologii). Chwilami w trakcie dziennych studiów miałem dwie prace, studiowałem reklamę w Warszawie, z zajęć wychodziłem gdy tylko dzwonił telefon. Niespecjalnie obawiałem się wykładowców. Z profesorem Glińskim było inaczej. Był guru mojej ulubionej wykładowczyni. Budził szacunek wiedzą i osiągnięciami. Niezwykle elegancki mężczyzna. Autorytet z definicji. Nie obawiałem się go. Po prostu przy profesorze nie wypadało (nie cierpię tego określenia, ale tu ma zastosowanie) być leniwym studentem, obibokiem.


Kiedyś przyszedłem nieprzygotowany na jedno z zaliczeń.. wystarczająco. Nagle krzyknął:

"Niech pan przestanie się pieścić i nie zachowuje jak tępak! Proszę się wreszcie przygotować!"

Przeważnie zbuntowałbym się przynajmniej na poziomie myśli. Teraz było mi wstyd jak chyba nigdy w życiu. Przecież to był Piotr Gliński, ostatni rok studiów. Mogłem nie zostać dopuszczony do obrony. Dał mi ostatnią szansę. Miałem tydzień. Minęło 7 dni. Siedziałem zestresowany na korytarzu. Nie było go już ponad godzinę. Okazało się, że zapomniał o spotkaniu. Właśnie wychodził z budynku. Zauważyłem go przypadkiem, przypomniałem że byliśmy umówieni.

"Jest pan pewien, że pan umie panie Grzegorzu?"

Nigdy w życiu nie byłem tak niepewny swojej pewności. Powiedziałem, że tak. Profesor miał za 20 minut pociąg. Na dworzec szedł pieszo (dwa kilometry?!).

Szedł szybko. Było zimno. Na głowie miał czarną czapkę. Jak student. Było w nim coś pragmatycznego i eleganckiego zarazem. Zadał pytanie. Milczałem. Zaczął odpowiadać sam.. dokończyłem. Nauczyłem się tego na pamięć. Gdy zadawał pytanie czułem się tak jakbym go nie słyszał. Odpowiedziałem. Poprosił o indeks. Mimo poprawnych odpowiedzi mina niczego nie wyrażała. Była sroga. Maksymalnie sroga. Indeks położył na zaparkowanym obok aucie. Ocenę wpisał odwrócony do mnie plecami. Miałem wrażenie, że nie ma Świecie osoby, która ma mnie teraz za większego kretyna niż Pan Piotr. Odwrócił się, podał mi zieloną książeczkę. Spojrzał mi prosto w oczy i z lekkim uśmiechem powiedział:


"Bardzo proszę panie Grzegorzu. Życzę panu powodzenia."

Dystans został zburzony w mgnieniu oka. Poczułem się kimś.. o niebo lepszym.


PR-owiec który będzie pracował z potencjalnie przyszłym panem premierem będzie pewnie bardzo zadowolony z wyboru PiS. Wybór partii Jarosława Kaczyńskiego jest dla mnie w pełni zrozumiały.

Przez najbliższe dni będę zastanawiał się nad wyborem Pana Profesora,
GGrzybek

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

AFERA PIEBIAKA

0 0#PiebiakGate to już zbyt wiele. Zbigniewie Ziobro, czas podać się do dymisji!
0 0O co chodzi w aferze z "Emilią" i Piebiakiem? Trzy najbardziej szokujące wątki
0 0Hejterzy śmieją się z jego roli w filmie Tarantino. Jednak to Rafał Zawierucha "wygrał życie"