
Gdy słowa nie wyrażają intencji..
REKLAMA
Siedemdziesiąt
Starsi ludzie w Polsce nie cieszą się zasłużonych szacunkiem. Nie są ważni bo ani dużo nie konsumują, ani już nie rodzą dzieci. Nieprzydatni i często samotni. Codziennie walczą o przetrwanie. Uwielbiają rozmawiać, ale nie mają z kim. Nikt nie chce ich słuchać. Czasami zaczepią kogoś w sklepie lub w autobusie, ale rozmówca zaraz odwraca zirytowany głowę w stronę okna. Wiecie ile lat ma Lech Wałęsa? Siedemdziesiąt. Jest starszym Panem. Jest dziadkiem, a dla swoich wnucząt dziadziuniem. Wiecie na co jest chory? Cierpi na chorobę wieńcową, nadciśnienie tętnicze i cukrzycę. Wiecie ile leków zażywa dziennie? Jedenaście. Czy to go usprawiedliwia gdy popełnia kolejne faux-paus? Nie. Czy powinniśmy uwzględniać czyjeś codzienne cierpienie, choroby, wiek gdy popełnia faux-paus? Może.
_________________________________________________
Poprzedni wpis. Lech za murem.
Starsi ludzie w Polsce nie cieszą się zasłużonych szacunkiem. Nie są ważni bo ani dużo nie konsumują, ani już nie rodzą dzieci. Nieprzydatni i często samotni. Codziennie walczą o przetrwanie. Uwielbiają rozmawiać, ale nie mają z kim. Nikt nie chce ich słuchać. Czasami zaczepią kogoś w sklepie lub w autobusie, ale rozmówca zaraz odwraca zirytowany głowę w stronę okna. Wiecie ile lat ma Lech Wałęsa? Siedemdziesiąt. Jest starszym Panem. Jest dziadkiem, a dla swoich wnucząt dziadziuniem. Wiecie na co jest chory? Cierpi na chorobę wieńcową, nadciśnienie tętnicze i cukrzycę. Wiecie ile leków zażywa dziennie? Jedenaście. Czy to go usprawiedliwia gdy popełnia kolejne faux-paus? Nie. Czy powinniśmy uwzględniać czyjeś codzienne cierpienie, choroby, wiek gdy popełnia faux-paus? Może.
_________________________________________________
Poprzedni wpis. Lech za murem.
Komentarze:
Anna Stawicka · Najbardziej aktywny komentator
Wczoraj miałam napisać o tym, że młodzi ludzie nie są w stanie zrozumieć ludzi starszych, ludzi o zakorzenionych w przeszłości poglądach. Po przeczytaniu tego tekstu zwracam honor młodzieży i więcej takich tekstów.
Tomasz Przepiorkowski · Najbardziej aktywny komentator · OSU
Co to za odwaga byc koltunem. Ja ani sie z nim nie zgadzam, a nawet trace szacunek dla niego. Przez lata bronilem go wszedzie przed bolkowaniem, teraz niech sie sam broni. Chce zobaczyc mine zaproszonych laureatow Nagrody Nobla na zjezdzie w Warszawie w tym roku.... Zobaczymy ilu nagle zachoruje, ilu bedzie mialo odwage powiedziec ze na zaproszenie koltuna nie przyjade, a ilu sie zjawi?
_________________________________________________
Co to za odwaga byc koltunem. Ja ani sie z nim nie zgadzam, a nawet trace szacunek dla niego. Przez lata bronilem go wszedzie przed bolkowaniem, teraz niech sie sam broni. Chce zobaczyc mine zaproszonych laureatow Nagrody Nobla na zjezdzie w Warszawie w tym roku.... Zobaczymy ilu nagle zachoruje, ilu bedzie mialo odwage powiedziec ze na zaproszenie koltuna nie przyjade, a ilu sie zjawi?
_________________________________________________
Panika moralna
Kolega Jan przypomniał mi wczoraj o zjawisku paniki moralnej. To forma społecznej dezaprobaty, moralnej krytyki. Jednak panika jest tu elementem przesadzonej reakcji. Źródłem paniki moralnej są media, które aby zainteresować znudzonego widza sięgają po zniekształcenia budzące emocjonalne reakcje odbiorców. Nie ulega wątpliwości, że to zjawisko towarzyszy nam w Polsce codziennie. Słabe polskie media uwielbiają tobloidyzować. Jak często mówią nam o polityce? Powiecie: bez przerwy. Nie prawda. Mówią o politykach, o sprawach partyjnych. Dlaczego? Bo my - odbiorcy wykazujemy obojętność na to co mówią. Oglądamy to, czytamy, klikamy. Nie wiem czy panika moralna zahacza w tym wypadku o "wąsatą aferę", ale bez wątpienia publiczna krytyka politycznej gwiazdy zapewniła wysokie nakłady gazetom, wysoką oglądalność stacjom telewizyjnym.
Kolega Jan przypomniał mi wczoraj o zjawisku paniki moralnej. To forma społecznej dezaprobaty, moralnej krytyki. Jednak panika jest tu elementem przesadzonej reakcji. Źródłem paniki moralnej są media, które aby zainteresować znudzonego widza sięgają po zniekształcenia budzące emocjonalne reakcje odbiorców. Nie ulega wątpliwości, że to zjawisko towarzyszy nam w Polsce codziennie. Słabe polskie media uwielbiają tobloidyzować. Jak często mówią nam o polityce? Powiecie: bez przerwy. Nie prawda. Mówią o politykach, o sprawach partyjnych. Dlaczego? Bo my - odbiorcy wykazujemy obojętność na to co mówią. Oglądamy to, czytamy, klikamy. Nie wiem czy panika moralna zahacza w tym wypadku o "wąsatą aferę", ale bez wątpienia publiczna krytyka politycznej gwiazdy zapewniła wysokie nakłady gazetom, wysoką oglądalność stacjom telewizyjnym.
To co powinni to przemilczeć!?
Nie wydaje mi się aby przemilczenie tego co powiedział polski noblista było dobrym rozwiązaniem. Wytłumaczenie go chorobą lub wiekiem też. Nie mam wątpliwości, że przemilczany problem ma potencjał by niebezpiecznie się rozrastać. Stąd cieszę się, że również Lech Wałęsa powiedział co myśli. On nie jest wyłącznie marketingowym symbolem Polski. Jak się okazało większość Polaków podziela jego punkt widzenia. Znaczy to, że jego słowa są okazją do kontynuowania trudnej dyskusji. Przy wielu niedzielnych obiadkach poruszono kwestie osób homoseksualnych, związków partnerskich. Wiele takich dyskusji zakończyło się wartościowymi refleksjami. Miejmy do siebie odrobinę szacunku i nie mówmy, że Polacy przy niedzielnym obiadku potrafią poważne tematy tylko obśmiać. Wiele osób utwierdziło się w swoim przyjaznym, tolerancyjnym nastawieniu. Publiczna debata była okazją do tego by edukować Polaków. Niewiedza jest źródłem strachu. Boimy się tego czego nie rozumiemy.
Nie wydaje mi się aby przemilczenie tego co powiedział polski noblista było dobrym rozwiązaniem. Wytłumaczenie go chorobą lub wiekiem też. Nie mam wątpliwości, że przemilczany problem ma potencjał by niebezpiecznie się rozrastać. Stąd cieszę się, że również Lech Wałęsa powiedział co myśli. On nie jest wyłącznie marketingowym symbolem Polski. Jak się okazało większość Polaków podziela jego punkt widzenia. Znaczy to, że jego słowa są okazją do kontynuowania trudnej dyskusji. Przy wielu niedzielnych obiadkach poruszono kwestie osób homoseksualnych, związków partnerskich. Wiele takich dyskusji zakończyło się wartościowymi refleksjami. Miejmy do siebie odrobinę szacunku i nie mówmy, że Polacy przy niedzielnym obiadku potrafią poważne tematy tylko obśmiać. Wiele osób utwierdziło się w swoim przyjaznym, tolerancyjnym nastawieniu. Publiczna debata była okazją do tego by edukować Polaków. Niewiedza jest źródłem strachu. Boimy się tego czego nie rozumiemy.
Nie bronię słów Lecha Wałęsy.
Martwię się o Lecha Wałęsę i o nas. Obywateli dla których starszy człowiek jest symbolem tylko wtedy gdy mają w tym jakiś interes. To nie jest problem wyłącznie Pana Lecha Wałęsy. Czuję, że nie jest łatwo być symbolem i starszym Panem jednocześnie. Czuję, że to co powiedział odbiło się i na jego poglądach, i na jego zdrowiu.
Martwię się o Lecha Wałęsę i o nas. Obywateli dla których starszy człowiek jest symbolem tylko wtedy gdy mają w tym jakiś interes. To nie jest problem wyłącznie Pana Lecha Wałęsy. Czuję, że nie jest łatwo być symbolem i starszym Panem jednocześnie. Czuję, że to co powiedział odbiło się i na jego poglądach, i na jego zdrowiu.
Obyśmy nigdy nie zamieniali poglądów na odruchy - wygodną tolerancję.
Grzegorz Grzybek
Grzegorz Grzybek
