
– Co kto weźmie jakąś publikację dotyczącą międzywojnia, to czyta: "ambitne te polskie plany przekreślił wybuch wojny światowej". Pomyślałem, że warto zebrać rzeczone "ambitne plany" do kupy – z Ziemowitem Szczerkiem, autorem książki "Rzeczpospolita zwycięska. Alternatywna historia Polski", rozmawia Mikołaj Gliński.
REKLAMA
Mikołaj Gliński: Historia Polski bez II wojny światowej to coś karkołomnie trudnego do pomyślenia: trzeba sobie wyobrazić Polskę bez Holokaustu, bez powstania warszawskiego, bez wywózek na wschodzie – a więc bez gigantycznych strat ludzkich i zniszczeń wojennych – bez tego, co wciąż Polskę określa. Nie miałeś wrażenia, że wizja którą tworzysz to nie tyle wizja alternatywna, ile całkowite zaprzeczenie tego, czym Polska jest?
Ziemowit Szczerek: Nie czytałem historii od tyłu – nie nadawałem temu "krajowi, który przetrwał" cech, które ma teraz. Po prostu rozwijałem te tendencje, które istniały w Polsce międzywojennej. Wiele obecnych polskich cech, choćby kompleks niższości pomieszany z kompleksem wyższości, rozbicie kraju na "zdrajców" i "oszołomów" – istniało również w Polsce międzywojennej.
Wolność polityczną II RP sytuujesz gdzieś pomiędzy Ukrainą Janukowycza a Rosją Putina, krytycznie oceniasz stosunek do mniejszości i politykę społeczną. Czy złoty mit II RP powoli odchodzi w przeszłość?
– Mit Polski międzywojennej to podstawowy polski mit. Okres, który istnieje w naszych świadomościach jako erzac "wieku złotego", bo każde społeczeństwo potrzebuje takiego mitu. Dlatego wracamy do epoki, w której Polska miała "klasę, styl i szyk", kiedy była "staroświecko elegancka" – choć niby wiemy, że to nie do końca tak było. A już na pewno nie wszędzie. A właściwie tak było tylko w bardzo niewielu miejscach. Idealizujemy międzywojnie, lepimy je na nowo, tak jakbyśmy chcieli je widzieć.
PRL mocno krytykował II RP, po części słusznie, ale za Rzeczpospolitej Ludowej stworzono państwo, które w kategorii zamordyzmu i absurdalności chadzało o wiele dalej, niż kiedykolwiek zaszła II RP. Poza tym, cóż – II RP była jaka była, ale czy mogła być całkiem inna? Ten kraj zmagał się z beznadziejną sytuacją geopolityczną, tragicznym poziomem zagospodarowania, złą sytuacją ekonomiczną, tkwił między dwoma największymi zamordyzmami na świecie... oczywiście, że można i trzeba wymagać od rządzących najwyższych standardów, oczywiście, że wielu złych rzeczy w II RP nie musiało być, a były – udawanie demokracji, prymitywna debata publiczna. Ale międzywojenna Polska miała naprawdę mocno pod górkę...
Luźny stosunek do historii jest zwykle rezerwowany dla literatury, zwłaszcza w jej fantastycznych odmianach. W nauce takie podejście określane jest jako gdybanie - niemetodologiczne i niepotrzebne, nie niosące żadnej wartości poznawczej.
– Jeśli coś się nie wydarzyło, to znaczy, że się nie mogło wydarzyć. Ale na szczęście sztywnogłowi dogmatycy nie mogą zabronić ludziom intelektualnych zabaw w historyczną gdybaninę. A zabawy takie wcale nie są jałowe, bo próba wyobrażenia sobie, jak niewiele brakowało, by historia potoczyła się inaczej, prowadzić może do wyciągnięcia ważnych wniosków na przyszłość.
