Kultura jest „symulacyjna”, świat iluzoryczny, rzeczywistość odrealniona, a życie społeczne „substytucyjne”. To radykalne wizje i teoretyczne konstrukcje dobrze znane z plastycznych tekstów Jeana Budrillarda, Paula Virillio czy Jean-Francois Lyotarda. O zapośredniczaniu ludzkiego doświadczenia napisano i powiedziano wiele. Przyjrzyjmy się tematowi jeszcze raz.

REKLAMA
W portalu Trójmiasto.pl ukazała się krótka rozmowa ze mną na temat przesuwania granic-sfer obrzędów i praktyk religijnych. Nawiązywałem w niej do zjawiska przenoszenia obyczajów pogrzebowych i pośmiertnych do internetu. Pobieżny przegląd projektów symulacji cmentarzy i miejsc pochówków daje badaczowi wiele możliwości interpretacyjnych. O samym pomyśle i jego realizacji można przeczytać tutaj. Proponuję uciec nieco od przykładów i ilustracji na rzecz próby zrozumienia logiki wspomnianych kulturowych przełożeń.
Autentyczność Heideggera
Zacznijmy od Martina Heideggera. W dziele „Bycie i czas” filozof stawia tezę o pochodności naszego istnienia, czy-jakby chciał autor-naszego „bycia-w-świecie”. Zapośredniczeni w świecie i poprzez świat jesteśmy więc z natury. Mało tego-tylko poprzez ową „nieautentyczność” możemy definiować jakąś „realność”. Co to oznacza? Niewiele więcej niż to, że „niebycie” autentycznym można (albo nawet należy) traktować jako wymiar naszego funkcjonowania. Nigdy nie byliśmy i nie będziemy „prawdziwi”, a bytujemy autentycznie jedynie wtedy, kiedy uznajemy nieautentyczność-własną i świata. Zawiłe-wiem.
Fundamentalne zapośredniczenie a naoczność
Całość wcześniejszego wywodu sprowadzić można w gruncie rzeczy do świadomości „fundamentalnego zapośredniczenia” (stwierdzenie Tomasza Szkudlarka). Ludzkie poznanie jest bowiem „naznaczone znakiem”. Nie podejmuję tutaj dyskusji nad kwestiami fono-logocentryzmu kultury (określenie Jacquesa Derridy), ani nie zajmuję się „historią przedstawień”. W sposób systematyczny, w wielu swoich tekstach, omawiał te problemy, wspominany już tutaj, Tomasz Szkudlarek. Chcę jedynie, w tym krótkim wpisie, zwrócić uwagę na niejednoznaczność pojmowania „naoczności”.
Czy ciało w grobie jest wirtualne?
Jeśli trzymać się tezy o „symulacyjności” rzeczywistości (Platońska tęsknota za bezpośrednim poznaniem), to okaże się, że każde ludzkie działanie-bycie-doświadczenie przesycone jest „porządkiem zastępowania”. W tym sensie, „obecność” na „rzeczywistych” grobach jest być może takim samym „modelowaniem” rzeczywistości, jakim jest składanie wiązanki kwiatów na wirtualnym cmentarzu. Czymże więcej, niż tylko „przedstawieniem”, jest płyta nagrobna zapełniona „prawdziwymi” zniczami (tak-mylącym jest przekonanie, że ciało leżące pod kamieniem dodaje „autentyczności”-nic podobnego)? Pamięć o zmarłych wyraża się tutaj-i-tam re-prezentacją. To my-świadomi nieautentyczności (vide: Heidegger)-z wysiłkiem godnym lepszej sprawy dopisujemy symbolowi znaczenie-stempel: „to jest prawdziwe”.