
Jako zwierzę z natury ciepłolubne potrafiłam marznąć w środku lata, nie wspominając już o ciągłych przeziębieniach, które mnie dopadały. Od kiedy regularnie trenuję mogę śmiało stwierdzić, że bieganie wyszło mi na zdrowie! Po pierwszym treningu w deszczu byłam pewna, że się rozchoruję. Okazuje się jednak, że ruch nie tylko poprawia kondycję, ale także wzmacnia odporność.
REKLAMA
Nasz trener, Grzegorz, twierdzi, że nie ma złej pogody do biegania :). Maja też pisała o radości z biegania w deszczu. Coś w tym jest!
Niesamowite jest, jak w ciągu kilku tygodni wzmocniło się całe moje ciało. Pierwsze treningi potrafiły wymęczyć mnie do tego stopnia, że potrzebowałam dłuższej chwili by dojść do siebie, dosłownie nie miałam siły nacisnąć sprzęgła w aucie. Nie chodzi o to, żeby Grzegorz teraz w jakiś sposób dawał nam luzy na treningach :). Nadal miewam zakwasy i to nie tylko w nogach, ale teraz, po prawie trzech miesiącach biegania, jedyne, co mnie boli, to mięśnie w „nagrodę” za wysiłek.
Każdy sport dostarcza endorfin – to między innymi dzięki hormonowi szczęścia aktywni ludzie są radośniejsi i zdrowsi.
