Monika Ruszkowska
Monika Ruszkowska fot: Teodor Klepczyński

Jak już wielu z nas wspominało, na pierwszym spotkaniu z Trenerem Grzegorzem Zwierzchoniem, wspomniał on, że najwięcej osob, które podejmują wyzwanie biegania, poddaje się w pierwszych dwóch miesiącach. Z naszej grupy nie poddał się nikt, co nie oznacza oczywiście, że takich myśli nie mieliśmy.

REKLAMA
Mnie dokładnie w dziewiątym tygodniu systemowego biegania #biegajnazdrowie podczas wspólnego obowiązkowego treningu coś spektakularnie chrupnęło w kostce przy wykonywaniu jednego z najbardziej ulubionych ;-) ćwiczeń, czyli skipów.
Jak powszechnie wiadomo, gorliwość neofity gorsza jest od faszyzmu! A zatem wrodzona ambicja, żeby nie nazwać tego zawziętością, nie pozwoliła przerwać mi treningu. Założony przez Trenera plan wykonałam, a wieczorem siedziałam z nogą jak balon obłożona chłodzącymi spreyami i maściami na stłuczenia.
Następnego ranka noga wyglądała tylko nieco lepiej, jednak postanowiłam nie poddawać się i w postanowieniu tym wytrwałam kolejne dwa tygodnie. Bez wątpienia pomogły mi w tym wyznania dziewczyn, które zawodowo uprawiają sport: Agnieszka Rylik, Zosia Nocetti-Klepacka czy wreszcie Justyna Kowalczyk, wszystkie one zgodnie przyznają, że ból towarzyszy im na każdym treningu. A skoro największe Mistrzynie tego doświadczają!
W moim przypadku dochodziła jeszcze motywacja już wypracowanego efektu. Coraz lepszej kondycji, coraz widoczniejszych mięśni i z tygodnia na tydzień wzrastającej formy.
Bałam się, że nawet tydzień przerwy spowoduje, że znów zaczynać będę od zera!
Oczywiście spokojnie, acz stanowczo zareagował Trener Grzegorz. Na początek rzeczowo wyjaśnił mi, że krótka przerwa nie zdemoluje mojego dotychczasowego wysiłku, a kiedy przerwa ta nie przyniosła oczekiwanego rezultatu, wysłał mnie w trybie natychmiastowym do naszej Specjalistki Fizjoterapeutki Pani Ani Kuczkowskiej.
Pani Ania z troską pochyliła się nad nieszczęściem i nauczyła wielu ćwiczeń, które wspomogą mój staw, a także zażądała wykonania szczegółowego badania USG. Badanie to właśnie przede mną, także trzymajcie kciuki, ale jak widać sztab ekspertów #biegajnazdrowie przygotowany jest na wiele niespodzianek. Ja już w tym tygodniu mam zaplanowane przez Trenera inne aktywności, tak aby nie biegając nie tracić formy. Czuję się dzięki temu bezpieczniej, wiedząc że ja ciężko pracuję na moją kondycję i wynik na końcu programu, a osoby opiekujące się nami wspomagają mnie tak na co dzień, jak i w sytuacjach kryzysowych.